Zapach kawy gdy obudzisz mnie...
Jeden z tych złych wieczorów. Wiem, że Ty też je masz. Wiele już było takich wieczorów u mnie i u Ciebie. Ale dziś, dla mnie, ten wieczór jest pierwszym z tych złych, w których brakuje mi Ciebie i Nas, nie dlatego, że co było, minęło, nie dlatego, że Ciebie nie ma, nie dlatego, że coś jest nie tak, ale właśnie dlatego, że jesteś, że jesteś dwadzieścia minut spacerkiem ode mnie, że mnie kochasz i że chcesz ze mną być, a ja... Ja nie mogę nic na to poradzić, prócz ofiarowania własnej miłości. I to jest najbardziej złe, to, że jedyne co mogę dać, to własne uczucie. A chciałbym znacznie więcej. Wspólne życie, wspólne radości i wspólne smutki. Chciałbym, żeby słowo My, nie składało się z Ja i Ty, ale żeby nasze My było jednością, bez granic, norm, nakazów, ram. To jest własny, prywatny Absolut. Żebym tak tylko mógł, mógł sprawić, aby to wszystko stało się rzeczywistością tu i teraz. Długa droga przed nami. Może to i lepiej. Bo jeśli przejdziemy ją wspólnie, to wszystko, na co nas będzie stać, a zarazem zaledwie początek wszystkiego. Czyż Absolut nie jest ideałem? Czyż zatem osiągając ideał, nie sprowadzamy go do rzeczy już prozaicznej? Wtedy pojawi się kolejny ideał, bardziej idealny, bardziej absolutny. I tak to powinno działać.
Będziemy silniejsi, będziemy razem. Słabiej niż jutro, mocniej niż wczoraj.
Najbardziej lubię patrzeć kiedy śpisz...
- Vetox
- Jaworzno, Śląsk, Poland
- Młody jeszcze człowiek pełen paradoksów, bywający odważny, ale i nieśmiały, wyważony, ale i zwariowany, radosny, ale i melancholijny. Nie dający się sklasyfikować, wstawić w ramkę, czy wcisnąć do opisanej szufladki.
2010/09/23
2010/08/11
Zabijaj mnie delikatnie
Boli mnie ostatnio serduszko, boli mnie, bo nie mam pieniążka. Właściwie to jest nic nowego, bo jestem z rodzaju tych osób, które chronicznie cierpią na brak pieniędzy. Ale! Wypłata była i zniknęła co prawda, ale pozostawiła po sobie trochę pamiątek. Wreszcie stałem się właścicielem iPoda nano, o czym marzyłem już od bardzo długiego czasu. No i moja garderoba wzbogaciła się o dwie wspaniałe koszule. I tym sposobem pieniążki się upłynniły, została tylko ich niewielka część, dzięki której najbliższy weekend (to już w ten piątek), spędzam w Wiśle z Moim Krzysiem (i nie tylko, ale na to jeszcze czas). I cokolwiek by się nie działo, wiem, że to będzie wspaniały czas, najcudowniejszy weekend w moim życiu do tej pory. No bo czy jest coś piękniejszego, niż "chodzić spać i budzić się we własnym niebie", w ramionach kogoś, kogo się kocha? Tym bardziej, kiedy się ma taką, a nie inną sytuację i wspólne wieczory, noce i ranki to naprawdę wielki wyczyn.
Tworzę związek. O silnych podstawach. Oparty na przyjaźni, wypełniony miłością. Z każdym dniem, kolejnym spotkaniem, wspólnie spędzonymi chwilami pogłębiając to, co już między nami jest. Tęsknię już wtedy, gdy odwracam wzrok i idę w swoją stronę, gdy nasze spotkanie dobiega końca. Gdy budzę się rano w swoim łóżku, wiedząc, jak to jest, gdy człowiek budzi się w ramionach ukochanej osoby, myślę tylko o tym, dlaczego wciąż nie mogę sprawić, by właśnie tak wyglądał każdy poranek. I myślę o nas, o nim cały czas niemalże. Czuję się przywiązany. Uczucie, że można się komuś oddać bez reszty, wiedząc, że nie zostanie to wykorzystane przeciwko nam, że ma się 'właściciela', jest jednym z wspanialszych uczuć... Czuję, że kocham, kocham dojrzale. Już mi się nigdzie nie spieszy. Już niczego nie chcę, dla samych chęci, już nic na siłę. O wiele lepiej jest pozwolić toczyć się życiu (a więc różnym sprawom, historiom, uczuciom, emocjom) własnym torem i własnym tempem, choćby samemu chciało się już zaraz, od razu, bo więcej korzyści ma człowiek cierpliwy, który do życia podchodzi z pokorą. Bo nawet, jeśli się czerpie z życia pełnymi garściami, trzeba to umieć dobrze robić.
Tworzę związek. O silnych podstawach. Oparty na przyjaźni, wypełniony miłością. Z każdym dniem, kolejnym spotkaniem, wspólnie spędzonymi chwilami pogłębiając to, co już między nami jest. Tęsknię już wtedy, gdy odwracam wzrok i idę w swoją stronę, gdy nasze spotkanie dobiega końca. Gdy budzę się rano w swoim łóżku, wiedząc, jak to jest, gdy człowiek budzi się w ramionach ukochanej osoby, myślę tylko o tym, dlaczego wciąż nie mogę sprawić, by właśnie tak wyglądał każdy poranek. I myślę o nas, o nim cały czas niemalże. Czuję się przywiązany. Uczucie, że można się komuś oddać bez reszty, wiedząc, że nie zostanie to wykorzystane przeciwko nam, że ma się 'właściciela', jest jednym z wspanialszych uczuć... Czuję, że kocham, kocham dojrzale. Już mi się nigdzie nie spieszy. Już niczego nie chcę, dla samych chęci, już nic na siłę. O wiele lepiej jest pozwolić toczyć się życiu (a więc różnym sprawom, historiom, uczuciom, emocjom) własnym torem i własnym tempem, choćby samemu chciało się już zaraz, od razu, bo więcej korzyści ma człowiek cierpliwy, który do życia podchodzi z pokorą. Bo nawet, jeśli się czerpie z życia pełnymi garściami, trzeba to umieć dobrze robić.
2010/07/29
Metro
Czy ktoś jeszcze pamięta ten musical? Czy w ogóle znają go ludzie w moim wieku? Metro, to dla mnie jedna z nielicznych oryginalnych płyt w kolekcji mojego brata, którą przywłaszczyłem sobie. To dla mnie płyta, do której długo miałem uraz, mimo, iż nie wiedziałem, jaka muzyka się na niej znajduje. Wynikało to z faktu, iż mój brat słucha rocka i to w tych cięższych odmianach, tego specyficznego, za którym ja sam nie przepadam. Kiedyś jednak z czystej ciekawości chciałem sprawdzić jakaż to muzyka jest na płycie tak kolorowo podpisanej "METRO". Wtedy - tylko mi się spodobało. Byłem jeszcze dzieckiem, dopiero zaczynałem uczyć się świata. Dziś, gdybym odkrył taką płytę, z pewnością wmurowałoby mnie. Ale podobny efekt jest nawet teraz. Dziś tak jakoś mi się przypomniało Metro w pracy, zacząłem nucić i tak mi się znów wkręciło, że nie zapomniałem o tym, jak to z morzem muzyki przypomnianej nagle się u mnie dzieje. Dlatego teraz słucham Metra, zszokowany własną reakcją - ciary, nawet wzruszenie. Kilka miesięcy temu znów wystawiali Metro - w katowickim Spodku. Miałem iść, ale coś mi wypadło, chyba to wycieczka była. Ale i tak bym nie poszedł, bo się okazało, że załatwianie biletów jednak nie wypaliło. Szkoda. Choć nie wiem, czy byłbym zadowolony. Znam wykonania pierwszego polskiego zespołu aktorów, który to wystawiał, nie wiem, czy przyjąłbym nowe spojrzenie na Metro oferowane w Spodku. Na pewno coś innego, ciekawego, na pewno na najwyższym poziomie - sam tytuł, sam spektakl to definiuje, ale jednak, czy tak samo wybitnie, jak pierwsza wersja? Może. Nie wiem - nie byłem, więc nie oceniam.
Gdy zmęczy Cię obcego miasta ulic szum
Gdzie nie dla Ciebie są towary na wystawach
Nie możesz przebić się przez obojętny tłum
Do metra zejdź, tam całkiem inne rządzą prawa
To dla banitów świetny azyl, uwierz mi
Tu każdy między punktem wyjścia jest a celem
Więc razem z nimi zawieszony tutaj tkwisz
W podziemiach miasta, tam gdzie krzyżują się tunele
Nas zawsze szukaj na przecięciach ważnych tras
Choć czasem myślisz, że nas nie ma, my jesteśmy
I coraz więcej, coraz więcej będzie nas
Rycerzy błędnych, poszukiwaczy chwili szczęścia
Twój kraj Cię zawiódł i choć miałeś go już dość
Jak Ciężki bagaż dalej go za sobą wleczesz
Więc śpiewaj o nim, może wrzuci jakiś grosz
Przechodzień obcy
To Metro, Subway, czy U-Bahn
Byle pod ziemią, underground
To jak narkotyk na każdy ból
White Chapel, Aldgate, Liverpool.
A w górze tylko nazwy tych miejsc:
Colombus Circle, Essex, Park Place
Colombus...
Gdy zmęczy Cię obcego miasta ulic szum
Gdzie nie dla Ciebie są towary na wystawach
Nie możesz przebić się przez obojętny tłum
Do metra zejdź, tam całkiem inne rządzą prawa
To dla banitów świetny azyl, uwierz mi
Tu każdy między punktem wyjścia jest a celem
Więc razem z nimi zawieszony tutaj tkwisz
W podziemiach miasta, tam gdzie krzyżują się tunele
Nas zawsze szukaj na przecięciach ważnych tras
Choć czasem myślisz, że nas nie ma, my jesteśmy
I coraz więcej, coraz więcej będzie nas
Rycerzy błędnych, poszukiwaczy chwili szczęścia
Twój kraj Cię zawiódł i choć miałeś go już dość
Jak Ciężki bagaż dalej go za sobą wleczesz
Więc śpiewaj o nim, może wrzuci jakiś grosz
Przechodzień obcy
To Metro, Subway, czy U-Bahn
Byle pod ziemią, underground
To jak narkotyk na każdy ból
White Chapel, Aldgate, Liverpool.
A w górze tylko nazwy tych miejsc:
Colombus Circle, Essex, Park Place
Colombus...
Subskrybuj:
Posty (Atom)