<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630</id><updated>2012-02-09T23:49:12.163+01:00</updated><title type='text'>Homo viator</title><subtitle type='html'>Gej też człowiek</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>91</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-2951032017039471862</id><published>2012-02-09T23:49:00.000+01:00</published><updated>2012-02-09T23:49:12.172+01:00</updated><title type='text'>Nie pomoże mi nawet żaden głos z ulicy</title><content type='html'>Kolejny raz zmieniłem wystrój bloga. Zapewne wielu dopatrzy się w tym jakieś niestałości, braku celu, bezradności, tego momentu, w którym nie wie się, w którą stronę pójść, mając do wyboru wiele różnych dróg. I z pewnością coś w tym jest. Ostatnio bardzo dużo o tym myślę. Bardzo usilnie zastanawiam się nad tym, w którą stronę się udać. Żyje mi się całkiem dobrze, mimo wszystko na poziomie dość wysokim. Zasadniczo nie mogę narzekać. Wiele perspektyw mam przed sobą. Jeszcze do niedawna doskonale wiedziałem co chcę osiągnąć, ku jakiemu celowi chcę zmierzać. To się zmieniło. Zmieniło się jakiś czas temu, natomiast ostatnimi czasy, po prostu legło w gruzach... Dlaczego? Miałem okazję przeczytać książkę Philipa K. Dicka "Głosy z ulicy". Lektura tej pozycji zmiotła mój światopogląd na temat mojej przyszłości z powierzchni ziemi. Skuteczniej niż bomba atomowa. Oczywiście na taki stan rzeczy składa się jeszcze wiele innych czynników. To, co robię aktualnie, to z kim i o czym rozmawiam i, swoją drogą, inne pozycje, jakie dane jest mi czytać.&lt;br /&gt;Zdecydowanie uważam się za jednostkę lepszą, może nie wybitną (choć i to byłem skłonny uważać za prawdę jeszcze jakiś czas temu), ale z pewnością lepszą od całej szarej masy. Lepszą o tyle, że mającą świadomość przynależności to jakiejś tam grupy. I nie chodzi mi tutaj o nic konkretnego, raczej o tą całą masę w ogóle. Ale z drugiej strony, sama świadomość to za mało. Nawet, jeśli chciałbym coś zrobić, to, proszę ja Was, co? Nie zrobię nic, bo aby coś zrobić, trzeba mieć cel. Nie mam celu, nie mogę więc poczynić nawet najmniejszych kroków, aby go osiągnąć. Poza tym, jaką mam gwarancję (jeśli jakiś cel miałbym, w jakikolwiek sposób wyrwać się z tej szarości), że to, co ja teraz robię, bo jest nonkonformizmem w czystej postaci, co przeczy wszelkim zasadom podążania za tłumem, kiedyś nie stanie się nową modą i straci wszystkie swoje aktualne cechy, zachowując jedynie pustą formę, którą każdy będzie chciał mieć dla siebie.&lt;br /&gt;Może się to odbyć na dokładnie takiej samej zasadzie, jak dzisiejsze zjawisko "hipsterów". Jeszcze niedawno wysokiej klasy aparat fotograficzny był przypisany profesjonalnym fotografom, papierowy kubek od&amp;nbsp;Starbucks'a był elementem wyższej klasy średniej, jako symbol kawy dobrej i najlepszej jakości, podobnie jak produkty Apple, które właściwie od początku były awangardą przemysłu hardware i software zresztą też. Dziś te elementy, które zdawały się być zarezerwowane w tym jednym, jedynym swoim miejscu przeznaczenia skupiły się wszystkie razem w zupełnie innej przestrzeni. Te produkty były pełne treści, zaś forma była tylko dodatkiem. Dzisiaj nie zmieniło się w samych produktach nic, treść wciąż zajmuje miejsce najważniejsze, ale dla konsumentów treść straciła znaczenie. O wiele ważniejsza aktualnie jest forma. Formę można zaprezentować znajomym, można się pochwalić, odbiór formy nie wymaga zaangażowania, można się zachwycić nad estetyką, kształtem, barwą, wykończeniem, na zewnątrz, jak i w środku, ale to nie wymaga żadnego wysiłku. To bardzo przykra cecha konsumpcjonizmu, bowiem treść przestała się liczyć. Treść wymaga zastanowienia się, wytężenia umysłu, analizy, przemyślenia i refleksji, nierzadko bardzo głębokich. A komu dzisiaj chce się nad tym rozwodzić? Łatwiej dostrzec to, co widać, niż to, co trzeba dopiero odnaleźć. To, co kiedyś było dla wielu nieosiągalne, co było przejawem indywidualności jednostki, dzisiaj jest powszechne i masowe.&lt;br /&gt;A zatem jaką mam gwarancję, że przedsiębiorąc jakiekolwiek kroki do oderwania się z tego barwnego, choć jednolitego korowodu konsumentów, za jakiś czas, nie okażę się pionierem (nieświadomym całkowicie swojej roli), nowej mody, nowych trendów jakie opanują ówczesne społeczeństwo? Nie mam żadnej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-2951032017039471862?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/2951032017039471862/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2012/02/nie-pomoze-mi-nawet-zaden-gos-z-ulicy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2951032017039471862'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2951032017039471862'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2012/02/nie-pomoze-mi-nawet-zaden-gos-z-ulicy.html' title='Nie pomoże mi nawet żaden głos z ulicy'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6954942211721543221</id><published>2012-01-11T01:19:00.004+01:00</published><updated>2012-01-11T01:19:52.271+01:00</updated><title type='text'>Problem</title><content type='html'>Mój zasadniczy problem polega na tym, że nie posiadam konkretnego pomysłu na bloga. W zasadzie, nie posiadam obecnie żadnego pomysłu na bloga. A każdy jaki był dawno już się zdezaktualizował. Najpierw była seria mojego własnego pojmowania pewnych zmysłowych zjawisk, która była skądinąd pomysłem całkiem dobrym, ale straciłem wątek, zanim się jeszcze dobrze rozwinął. Później była słaba próba równie słabej twórczości, a później teksty piosenek i opcjonalne komentarze do nich. Później coś mnie napadło (God bless me, nie żebym był katolikiem, czy coś), założyłem konto na blogspot.com. Moja własna oaza, którą wypełniłem bardzo wątpliwej wartości swoją grafomanią, przez co zrobiło się ciasno i niezbyt miło, ale powiedzmy, upchnąłem to już w starych kartonach w mojej świadomości. Chociaż, nie powiem, parę perełek (moim zdaniem) udało mi się stworzyć. Później z kolei blog stał się podwórkiem, na którym wypłakałem się z mojej pierwszej nieszczęśliwej miłości. No cóż, zdarza się. Dalej toczyło się już raz lepiej, raz gorzej (z akcentem na drugie), wypocinami różnej klasy i różnej kategorii. Jak pisałem w poprzednim tekście, cały czas coś się zmienia, codziennie. Dziś uświadomiłem sobie, że na dobrą sprawę nie ma sensu, abym utrzymywał dalej ten blog, skoro nie mam na niego żadnego pomysłu. Zmiana szaty graficznej to nie wszystko. Zatem owszem, przyznaję się do błędu, jednak bloga nie usunę. Możliwe, że dalej będę na nim pisał, choć nie mam pojęcia co. Rzecz w tym, że nie jestem pewien, czy chcę tutaj stworzyć jakiś pamiętnik, czy dziennik, nie chcę też wyrażać ochów i achów dotyczących mojej miłości i mojego związku, czy też (niedajboże) kolejny raz się wypłakiwać w ramię bloggera.&lt;br /&gt;Jednym słowem: nie wiem. A nie, przepraszam, to dwa słowa. Nie wiem. No trudno, to też się zdarza.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6954942211721543221?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6954942211721543221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2012/01/problem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6954942211721543221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6954942211721543221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2012/01/problem.html' title='Problem'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6601010945545458801</id><published>2012-01-10T00:28:00.000+01:00</published><updated>2012-01-10T00:28:52.196+01:00</updated><title type='text'>Untouched</title><content type='html'>I feel so untouched... Wiele się dzieje, życie toczy się swoim torem. Martwi mnie tylko, że czas jest tak bezwzględny i z każdym dniem zdaje się upływać coraz szybciej. I tylko jeden problem, który generuje wszystkie pozostałe - brak umiejętności wykorzystania owego czasu w możliwie najbardziej wydajny sposób. Tracę go zdecydowanie za dużo. Definitywnie. Ale cokolwiek by się teraz nie działo, z ręką na sercu mogę stwierdzić, że jestem szczęśliwy. Może nie zawsze jestem w porządku, jakieś tam swoje grzeszki mam, ale robię wszystko, aby się tego pozbyć. Mam swój cel. Jasny, klarowny, górujący nad wszystkim innym. Ale nie chcę o tym za dużo pisać, wszyscy o tym piszą, więc ja nie muszę, wystarczy, że noszę to w sercu i wiedzą o tym ci, którzy wiedzieć powinni, nic więcej nie jest tutaj potrzebne.&lt;br /&gt;Inna sprawa, że codziennie coś się zmienia. Jak to stwierdził Heraklit, panta rei. Czasem żałuję, że nie da się wejść dwa razy do tej samej rzeki, że nie da się wrócić tego, co było. Czasem jednak, nieważne jakbym żałował, tak jest lepiej, zawsze tak jest lepiej, to przecież istota świata, iść ciągle naprzód, nie jest istotne, czy ku zwycięstwu, czy ku porażce, ważne, aby iść, zachować wyprostowaną postawę, jak Pan Cogito, zmierzać po złote runo, cel i kres naszego istnienia. I feel so untouched, right now need u so much...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6601010945545458801?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6601010945545458801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2012/01/untouched.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6601010945545458801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6601010945545458801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2012/01/untouched.html' title='Untouched'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-5793240870081003856</id><published>2011-05-31T22:40:00.000+02:00</published><updated>2011-05-31T22:40:09.094+02:00</updated><title type='text'>Jutro</title><content type='html'>Dzisiaj w nocy, najpóźniej gdzieś nad ranem, jutro, kiedy jeszcze będzie ciemno, minie 10 miesięcy wspólnego życia. Szkoda tylko, że to życie skończyło się przedwczoraj. Nie sprzeciwiałem się temu. I tak nic to by nie zmieniło. Zresztą nawet nie chcę myśleć o tym, aby On czekał tylko, aż powiem "stop. nie zgadzam się, nie zakończymy tego", możliwość taka jest wielce wątpliwa, a nawet jeśli, nie chcę myśleć o sobie w kategorii największego losera.&lt;br /&gt;Skończył się maj. Rok temu już rozpoczynała się moja największa przygoda... nie, nie przygoda, mój najlepszy czas w życiu. Nigdy do tamtej chwili nie pokochałem nikogo tak mocno i tak prawdziwie. Nikt nigdy wcześniej nie dał mi tyle szczęścia i radości, ile otrzymałem wtedy. To było wspaniałe, cudowne. Ten rok dał mi poczucie, że mogę wszystko.&lt;br /&gt;Równocześnie, dał mi także do zrozumienia, że jestem niczym. Ja mogę sobie kochać, choćby i najmocniej spośród wszystkich ludzi na świecie, ale co tam, i tak nie mam wpływu na uczucia, które On czuje do mnie. I tak to nie ja decyduję o szczęściu, wspaniałym życiu, wspólnym życiu. Mogę tylko stać i patrzeć jak cierpi, sam nie wie co zrobić, jak sam niszczy to, co tyle czasu budowaliśmy razem. Tak jakby mnie nie było.&lt;br /&gt;Cierpię, czuję tak wielki wewnętrzny ból, że nie jestem w stanie go znieść. I wcale nie pociesza mnie myśl, że On również cierpi. Skoro tak, to dlaczego to skończył? Dlaczego nie dał Nam kolejnej szansy? Wiem, "ileż można". Ale może po prostu "do skutku"? Oddałbym wszystko, zrobiłbym wszystko, żeby to wszystko cofnąć, żeby sprawić, aby zmienił zdanie. Nie mam w tej chwili nic do stracenia, dlatego jestem w stanie zaryzykować wszystko. Jedno słowo, jeden uśmiech, wystarczy i jestem. Może to głupie. Ja uważam, że to miłość i olbrzymie przywiązanie, które jest jej efektem.&lt;br /&gt;Minęły zaledwie dwa dni, a ja już mam pełno najróżniejszych scenariuszy w głowie, jak to ja. Szkoda tylko, że z perspektywy obecnej sytuacji, każdy scenariusz wywołuje łzy, których nie jestem w stanie powstrzymać. Oczywiście nie płaczę cały czas, ale jak już mnie najdzie to trwa to jakiś czas. Parę razy zmuszony byłem tłumić płacz, co nie było wcale przyjemne. Najgorzej jednak było wczoraj wieczorem, kiedy przyszła do mnie mama i poprosiła mnie, żebym powiedział jej coś miłego, tak po prostu. Milczałem, czując jak łzy napływają mi do oczu, a w gardle rośnie nieprzyjemna gula. Dobrze, że nie naciskała, bo gdyby była wtedy jeszcze chwilę przy mnie, zapewne bym nie wytrzymał.&lt;br /&gt;Dziś na przykład pytała, czy się z Nim pokłóciłem, bo widzi, że jestem smutny. I co ja mam jej powiedzieć? Nie, mamo, nie pokłóciłem się, rozstaliśmy się. Zostawił mnie człowiek, którego kocham nad życie, który był przyczyną ujawnienia Tobie mojej orientacji i który stał się najistotniejszym czynnikiem na drodze Twojej akceptacji. Tak, to koniec. Dla niej pewnie nie, to przecież oczywiste, że będą inni, kolejni. Że mi przejdzie. Że jedno się skończyło, by mogło się zacząć drugie. Ależ ja to wszystko wiem. Ale to tylko teoria. W praktyce, dla mnie, skończył się świat, skończyło się całe życie. Marzenia, cele, wspólne plany. Wszystko to poszło do kosza bo... na dobrą sprawę bo tak. To jest najgorsze. Że w tej chwili dla mnie związek, to już nie jest tylko związek, czysta relacja między dwojgiem ludzi. To już stało się dla mnie całym życiem, wszystkim co mam. A teraz? Teraz nie mam nic. Wszystko na nowo, wszystko od zera. Łącznie z uczuciami.&lt;br /&gt;Bardzo, bardzo boję się, czy sobie poradzę. Tu, na zewnątrz będzie wszystko okej. Przecież muszę dalej żyć, funkcjonować. Ale w środku, co z uczuciami? Prawdziwej miłości nie da się pozbyć ot tak... Wiele wody upłynie, zanim coś się zmieni na lepsze. Raz zepsutych i pozostawionych uczuć nie da się naprawić. Chyba, że ich adresat ponownie się nimi zaopiekuje, co zazwyczaj w ogóle nie ma miejsca.&lt;br /&gt;Nie chcę odchodzić, nie chcę żebyś Ty odchodził. Z całego serca pragnę, abyśmy znów byli razem. Ale ja tu nie mam nic do gadania... : (&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-5793240870081003856?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/5793240870081003856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2011/05/jutro.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5793240870081003856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5793240870081003856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2011/05/jutro.html' title='Jutro'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7667648099938607090</id><published>2011-04-06T18:32:00.000+02:00</published><updated>2011-04-06T18:32:26.385+02:00</updated><title type='text'>Trudniej wspólną łzę zatrzymać...</title><content type='html'>Czy pragnienie bycia szczęśliwym to naprawdę tak dużo? Ja wiem, że to za mało, żeby być szczęśliwym, ale wystarczająco dużo, żeby próbować. Szkoda tylko, że brak jest ambicji, aby właśnie próbować. Od jakiegoś czasu chodzi mi po głowie piosenka Lionela Richie "Hello" i właściwie codziennie coś gdzieś głęboko we mnie krzyczy, wrzeszczy, słowami tej właśnie piosenki - powiedz mi, jak zdobyć Twoje serce, bo ja nie mam pomysłu, ale pozwól mi zacząć od słów 'kocham Cię'. Znowu marznę, bardzo marznę. Znowu czuję, że mogę Cię stracić. Bardzo nie chcę. Jesteś dla mnie wszystkim, wszystko, co robię, robię z myślą o Tobie i dla Ciebie. Gdyby nagle Cię zabrakło, w moim życiu nastałaby taka pustka, że wątpię, aby udało mi się ją ogarnąć i na nowo zagospodarować.&lt;br /&gt;Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że muzyka, piosenki, ich melodie i słowa, odgrywają w moim życiu ogromną rolę. W tej chwili gra Myslovitz "Chciałbym umrzeć z miłości". O czym przy niej myślę? O Tobie. To w końcu pierwsza nasza piosenka, czyż nie? Znów aktualne są słowa "świat wypadł mi z moich rąk", tylko, że w zupełnie przeciwnym kontekście. Z tym wszystkim wiąże się ogrom wspomnień, zarówno z tą jedną piosenką, jak i z wieloma innymi.&lt;br /&gt;Może ja to wszystko sobie wyolbrzymiam, może to nie jest takie straszne, może żadnej ostateczności tutaj nie będzie. Ale myślę, że mam niezbywalne prawo do wyolbrzymiania i martwienia się na zapas, bo dosyć już miałem ku temu powodów.&lt;br /&gt;Zapewne nie przeczytasz tego w czasie, w jakim mógłbyś, czy powinieneś. Zapewne przeczytasz to dopiero wtedy, kiedy przypomnisz sobie przypadkiem adres do mojego bloga, albo wejdziesz na swój własny. Będzie to pewnie długo po tym, kiedy to właśnie piszę.&lt;br /&gt;Telefon milczy, prosiłem, abyś się odezwał, ale stwierdziłeś, że nie będziesz mieć humoru, aby odezwać się do mnie.&lt;br /&gt;18:18, może przestanę myśleć o znaczeniu takiej godziny, może przestanę zwracać na nie uwagę, skoro i tak nic to nie daje.&lt;br /&gt;Nie masz humoru, no szkoda. Ale ja nigdy, nigdy nie zrozumiem tego mechanizmu - im większy Ty masz problem, tym bardziej ja się o Ciebie martwię (i o Nas też). Im bardziej ja się martwię, tym bardziej Ty starasz się to ignorować. Nie wiem dlaczego nie chcesz rozmawiać, skoro masz jakiś problem, nie wiem dlaczego unikasz odpowiedzialności, dlaczego boisz się postawić czoła swoim wątpliwościom.&lt;br /&gt;Faktem jest, że połączenie w Twoich ustach dowolnie odmienionego słowa "emocje" z dowolnym słowem kojarzącym się źle, boleśnie lub drastycznie, oznacza tylko jedno - problem, duży problem.&lt;br /&gt;Najgorsza jednak jest bezsilność. Cokolwiek bym nie zrobił - nie poradzę. Nie poradzę na to, że wątpisz we własne uczucia, że sam nie wiesz co czujesz, nie mam na to żadnego wpływu. Tylko Ty sam możesz do tego dotrzeć, zrozumieć siebie i swoje uczucia. Gdybyś tylko chciał, gdybyś tylko poświęcił sobie czas. Ale to Ty decydujesz i nikt, prócz Ciebie, nie może mieć na to wpływu.&lt;br /&gt;I to nie jest tak, że ja nie wątpię. Wręcz przeciwnie, w takich chwilach nawet bardziej. Tylko, że ja mam tę przewagę, że jestem pewien swoich uczuć i za cel stawiam sobie to, abyś w każdej chwili mógł mieć we mnie oparcie. Pomimo tego, że uparcie wciąż i wciąż nie chcesz z tego korzystać. Ale tak, jak już wspomniałem wcześniej, sensem mojego życia jesteś Ty. I wciąż mam nadzieję, że się ułoży, że "jakoś to będzie", że przestaniesz niszczyć to, co tyle czasu budowaliśmy.&lt;br /&gt;Może naprawdę przesadzam. Może te Twoje katusze nie mają z nami żadnego związku. Ale mam prawo przesadzać, tak sądzę. A Ty wcale nie sprawiasz, abym mógł myśleć inaczej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7667648099938607090?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7667648099938607090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2011/04/trudniej-wspolna-ze-zatrzymac.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7667648099938607090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7667648099938607090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2011/04/trudniej-wspolna-ze-zatrzymac.html' title='Trudniej wspólną łzę zatrzymać...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-5373783780285745811</id><published>2011-03-29T20:28:00.000+02:00</published><updated>2011-03-29T20:28:53.341+02:00</updated><title type='text'>Jeden dzień jedna noc</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;Na duszy gorzka łza&lt;br /&gt;i ciągle czuję brak&lt;br /&gt;naszych wspólnych chwil&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Czasem czuję się, jakbym miał raka. Taki nowotwór myśli. Dlaczego o tym nie mówię? Bo jestem typem osoby, która musi mieć pod kontrolą swoje życie. Wątpliwości sprawiają, że ta kontrola staje się zachwiana. Nie mam zatem wyjścia, muszę te wątpliwości rozwiewać, choć chwilami zdaje mi się to iście syzyfową pracą. To trochę tak, jak mówi Tom Scavo o swojej żonie Lynette: "Musisz wiedzieć pewną rzecz o Lynette. Dorastała bez ojca, jej matka piła, więc to ona musiała się o wszystko troszczyć. To odcisnęło na niej piętno nieustannego strachu, że nagle wszystko może się rozlecieć. To dlatego musi mieć wszystko pod kontrolą. Oczywiście nie jest w stanie. Nikt nie jest. Ale jest w stanie kontrolować mnie, jeśli jej na to pozwolę. Więc pozwalam, bo to sprawia, że czuje się bezpiecznie. A to jest moje zadanie jako jej męża - sprawić, żeby czuła się bezpiecznie". Oczywiście, moja przeszłość jest zgoła inna od dzieciństwa Lynette, ale co do reszty, to jednak coś w tym jest. I tutaj pojawia się problem. Na moje życie składają się w większości dwie osoby - ja i mój Mężczyzna. I nie mogę tego kontrolować, tym gorzej, że to wcale nie jest stabilne. To wymaga ode mnie olbrzymiej cierpliwości, ale czyż to nie ja jestem właśnie oazą spokoju i cierpliwości? Tak się dzieje, że ostatnio często myślę o tym, że mógłbym to wszystko stracić. Taka myśl mnie przeraża i jest moim największym koszmarem. Ale ja się nie poddam. I wierzę w to, że mój Mężczyzna również.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;I wszystko traci sens&lt;br /&gt;nie umiem bronić się &lt;br /&gt;Moje myśli płoną&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Jak człowiek myśli za dużo, to wymyśla rzeczy złe, bardzo złe. Często to ostatnio powtarzam. Czego bym w tej chwili chciał? Spokoju, spokoju, że nie stracę tego, co mam. Ale jeśli trzeba, jeśli tylko trzeba, zrobię wszystko, co w mojej mocy, albo nawet i więcej, aby do tego nie dopuścić. Chociaż jesteśmy dorosłymi ludźmi i podejmujemy świadome decyzje, tego jednego nie dopuszczę. Nie chcę stracić wszystkiego co kocham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Znalazłam właśnie w tobie&lt;br /&gt;odwagę, siłę i intelekt, wątpisz?&lt;br /&gt;Zobacz gdzie stoimy&lt;br /&gt;i się pod tym podpisz.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Chcę miłości. Będę cierpliwy, tak długo, jak tylko będzie trzeba. &lt;i&gt;Et si fallait le fair...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Konkurs o Złote Pióro Prezydenta Jaworzna czeka na rozstrzygnięcie. : )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-5373783780285745811?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/5373783780285745811/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2011/03/jeden-dzien-jedna-noc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5373783780285745811'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5373783780285745811'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2011/03/jeden-dzien-jedna-noc.html' title='Jeden dzień jedna noc'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-1795635862605257868</id><published>2010-12-08T19:09:00.000+01:00</published><updated>2010-12-08T19:09:13.633+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Jest tak jakoś dziwnie. To muszę przyznać szczerze. Zapytuję się ostatnio, czy jestem szczęśliwy. I zgadnijcie jaką odpowiedź otrzymuję? Oczywiście, że tak. Dlatego czuję się dziwnie. Nieporozumienia, błahe sprawy mogą sprawiać duży ból. Ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy, nie ma wyjścia jak tylko zacisnąć zęby, przebrnąć przez to, byle zapomnieć. Bo tego i tak nie będzie się pamiętać. Dobre i złe chwile mijają, jak wszystko, a jednak wracamy tylko do tych dobrych, złe wymagają wysiłku, na który często nie jesteśmy w stanie się zdobyć, czy może po prostu nie chcemy wracać do tego, co było nie tak. Myślę, że to słusznie, nigdy nie popierałem zadręczania się na siłę. Jest źle? Okej, kiedyś przestanie. Nie przestanie? Trudno, trzeba nauczyć się z tym żyć. Rozpamiętywanie tylko pogarsza sprawę.&lt;br /&gt;Doceniam wielki skarb, jakim jest szczera rozmowa z najbliższymi. Często to właśnie dlatego wszystko pozostaje w porządku i w całości, nie rozwala się w drobny mak. Brakuje mi tylko w tym wszystkim bliskości i czułości. Silne ramiona mojego mężczyzny są dla mnie olbrzymią podporą. Czasem mam tak wielką ochotę zniszczyć wszystko, co jest w około, cały świat, aby tylko pozbyć się wszelkich przeszkód, które bronią dostępu do tego oparcia.&lt;br /&gt;Może dojrzałem do tego wszystkiego zbyt szybko. To młodzieńcze szaleństwo tak naprawdę rozmyło się gdzieś po drodze, dlatego tak bardzo boli świadomość, że zanim dwoje stanie się jednością, minie sporo czasu. Bo szkoła, bo praca, bo studia, bo rodzina, bo mieszkanie, bo pieniądze... Czy to mnie przerasta? Chyba nie, z rzadka może odrobinę, bo chciałoby się już, zaraz. Mimo wszystko zwyczajnie nie ma żadnych możliwości aby to przyspieszyć, przecież się w tej chwili nie wyprowadzimy.&lt;br /&gt;Chcę stworzyć coś trwałego. Zresztą, już stworzyliśmy, razem. Myślę, że nie oczekuję zbyt wiele. Myślę, że to wszystko jeszcze się stanie, ugruntowane pewnym i mocnym uczuciem. Czyż nie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-1795635862605257868?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/1795635862605257868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/12/jest-tak-jakos-dziwnie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1795635862605257868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1795635862605257868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/12/jest-tak-jakos-dziwnie.html' title=''/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-300928753013706780</id><published>2010-11-12T23:01:00.000+01:00</published><updated>2010-11-12T23:01:52.247+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;i&gt;Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars&lt;br /&gt;I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Znowu źle, znowu nie tak...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; &lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-300928753013706780?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/300928753013706780/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/11/can-we-pretend-that-airplanes-in-night.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/300928753013706780'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/300928753013706780'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/11/can-we-pretend-that-airplanes-in-night.html' title=''/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-5314393312356365540</id><published>2010-11-07T20:34:00.001+01:00</published><updated>2010-11-07T20:36:03.550+01:00</updated><title type='text'>Fajerwerki</title><content type='html'>&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube-nocookie.com/v/QGJuMBdaqIw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;hd=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube-nocookie.com/v/QGJuMBdaqIw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;hd=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta piosenka, ten teledysk to jest dla mnie coś nieprawdopodobnego. Ta prostota przekazu, a zarazem głębia wywołały u mnie stan bardzo, bardzo pozytywny. I mimo, że powinienem napisać wypracowanie z historii, to jednak piszę tutaj.&lt;br /&gt;Z tego tytułu naszła mnie taka zwyczajna refleksja, jak niewiele potrzeba, aby zrobić jakiś krok, aby porzucić stagnację. Bo przecież wystarczy tylko uwierzyć w siebie. Wystarczy znaleźć gdzieś, czasem bardzo głęboko, głęboko, w sobie tę iskierkę nadziei, iskierkę siły, którą trzeba wydobyć, aby mogła zapłonąć jasnym, mocnym światłem. Trzeba tylko pozwolić rozwinąć się ogniowi pozytywnej energii, tylko &lt;i&gt;ignite the light&lt;/i&gt;. Z jednej strony to tak niewiele, z drugiej często wiąże się z olbrzymim wysiłkiem, z pokonywaniem własnych słabości, z przechodzeniem samego siebie. Ale wystarczy czasem odrobina wiary, że się uda, że będzie dobrze, aby zdziałać cuda.&lt;br /&gt;Fakt. Odrzucenie własnych niedoskonałości nie jest łatwe. I nikt nie gwarantuje, że się uda. Jednak, jak to wylosowała moja koleżanka (pozdrowienia dla Tusi) na Facebooku - lepiej żałować za popełnione błędy, niż za niewykorzystane szanse. Musimy korzystać z tego, co daje nam życie. Musimy, bo inaczej nasze życie będzie bez wyrazu, obojętne. Każdy ma jakieś pragnienia, każdy chce coś osiągnąć. Czy to będzie oddech wolności, swoboda miłości, szczęśliwa rodzina, nie ma to znaczenia. Liczy się postawiony cel, który sprawi, że nam (a pewnie również i innym) w życiu będzie trochę łatwiej, trochę przyjemniej. I myślę, że o to właśnie chodzi. Aby nasze życie było lepsze, z każdym dniem coraz bardziej.&lt;br /&gt;I chociaż nie jest łatwo, to ja sam, kiedy tylko mam możliwość, staram się bronić prawa do swobodnego życia. Do tego, aby kochać mogli się nie tylko kobieta z mężczyzną, ale również dwie kobiety i dwóch mężczyzn. Miłość nie zna ograniczeń. A to właśnie dzięki miłości nasze życie może stawać się lepsze. Dla wielu ludzi miłość jest właśnie tym czynnikiem wyzwalającym iskierkę pozytywnej energii, która później płonie jak fajerwerki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-5314393312356365540?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/5314393312356365540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/11/fajerwerki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5314393312356365540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5314393312356365540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/11/fajerwerki.html' title='Fajerwerki'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-1206196890061126584</id><published>2010-11-04T13:22:00.000+01:00</published><updated>2010-11-04T13:22:16.693+01:00</updated><title type='text'>Promethidion</title><content type='html'>&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;Bo nie jest&lt;b&gt; światło&lt;/b&gt;, by pod korcem stało,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;Ani&lt;b&gt; sól ziemi&lt;/b&gt; do przypraw kuchennych,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;Bo piękno na to jest, by zachwycało&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;Do pracy - praca, by się zmartwychwstało.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;*&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;O! Rzymie - ciebie że kiedyś kochano,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;W kodeksie jeszcze widzę barbarzyńskim,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;   &lt;span style="font-size: medium;"&gt;Którego krzyżem dotąd nie złamano,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;   &lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;W akademickim języku latyńskim,&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;W pofałszowanych Cezarach i w słowie&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;   &lt;/i&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;Roma; &lt;/span&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;to odwróć - Amor ci   odpowie!&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;"Cudzoziemka" &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;Zdziwiła się.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;- W kraju? A gdzie on, ten mój kraj?&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;Rozłożyła ręce.&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;- Mój kraj... W Taganrogu nie chodziłam do cerkwi, tylko do kościoła. Koleżanki, kiedy pop szedł korytarzem, odsuwały się ode mnie: Polaczka. A w kościele kazania były po francusku i nikt na mnie jak na swoją nie patrzył... Do Warszawy przyjechałam - powiedzieli: "Moskiewka, akcent kacapski i śniada jak diablica". W Petersburgu - &lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="font-size: medium;"&gt;warszawskaja barysznia&lt;i&gt;. Nad Wołgę mąż zawiózł - grafinia ze stolicy, artystka. Teraz na starość - do Warszawy z powrotem. Znowu to samo: "Pani z kresów czy z Rosji? Bo od razu poznać, że obca". No i tutaj: &lt;/i&gt;eine Fremde&lt;i&gt;... Czyż nieprawda? Zawsze i wszędzie tak: cudzoziemka.&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-1206196890061126584?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/1206196890061126584/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/11/promethidion.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1206196890061126584'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1206196890061126584'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/11/promethidion.html' title='Promethidion'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7345939717906839372</id><published>2010-10-22T13:02:00.003+02:00</published><updated>2010-10-22T13:04:37.723+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Poprosiłeś mnie kiedyś... &lt;i&gt;Let me be your hero.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Would you dance, &lt;br /&gt;if I asked you to dance?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Would you run, &lt;br /&gt;and never look back?&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Z Tobą choćby i na koniec świata&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Would you cry, &lt;br /&gt;if you saw me crying? &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Nie potrafię być dla Ciebie obojętnym&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; And would you save my soul, tonight? &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Dla Ciebie, dla mnie, dla nas&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Would you tremble, &lt;br /&gt;if I touched your lips? &lt;br /&gt;Would you laugh? &lt;br /&gt;Oh please tell me this. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Z powodu namiętności, uniesienia i szczęścia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Now would you die, &lt;br /&gt;for the one you love? &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Oddałbym życie, bez wahania&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; Hold me in your arms, tonight.&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Would you swear, &lt;br /&gt;that you'll always be mine? &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Zawsze...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; Or would you lie? &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Nigdy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt; Would you run and hide? &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Tylko z Tobą&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Am I in too deep? &lt;br /&gt;Have I lost my mind? &lt;br /&gt;I don't care... &lt;br /&gt;You're here, tonight. &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Jestem, będę...&lt;br /&gt;&amp;nbsp; &lt;i&gt;&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;I can be your hero. &lt;br /&gt;I can kiss away the pain. &lt;br /&gt;And I will stand by you, forever. &lt;br /&gt;You can take my breath away. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I can be your hero. &lt;/i&gt; &lt;br /&gt;Bądź, tylko to się liczy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7345939717906839372?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7345939717906839372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/10/poprosies-mnie-kiedys.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7345939717906839372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7345939717906839372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/10/poprosies-mnie-kiedys.html' title=''/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-151081380843039191</id><published>2010-10-14T18:57:00.000+02:00</published><updated>2010-10-14T18:57:32.954+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;i&gt;Ile jeszcze we mnie wiary, &lt;br /&gt;Ile jeszcze we mnie samym sił, &lt;br /&gt;Na nowe dni, ile szans. &lt;br /&gt;Ile jeszcze we mnie wiary, &lt;br /&gt;Ile jeszcze we mnie samym sił, &lt;br /&gt;By dalej żyć w taki czas.&amp;nbsp;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;i&gt;Coś prześlizguje mi się między palcami. I choć jestem bardzo blisko, cały czas wymyka mi się z rąk. &lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-151081380843039191?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/151081380843039191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/10/ile-jeszcze-we-mnie-wiary-ile-jeszcze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/151081380843039191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/151081380843039191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/10/ile-jeszcze-we-mnie-wiary-ile-jeszcze.html' title=''/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-9008376291154351931</id><published>2010-10-04T22:28:00.000+02:00</published><updated>2010-10-04T22:28:16.456+02:00</updated><title type='text'>Uchwycony w jednej chwili</title><content type='html'>Zakładam marynarkę ciepły płaszcz&lt;br /&gt;owijam się szalikiem&lt;br /&gt;kapelusz zawadiacko zakrywa jedno ucho&lt;br /&gt;ogranicza pole widzenia moich oczu&lt;br /&gt;rozszerzając spektrum mego serca&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;chwytam w dłoń srebrny uchwyt stylowego parasola&lt;br /&gt;wyruszam na miasto&lt;br /&gt;zalane łzami boskim płaczem otulone ciepłym&lt;br /&gt;przytulnym miękkim pluszem żółtych żarówek&lt;br /&gt;które w starych lampach przywodzą na myśl ognie&lt;br /&gt;co wieczór rozpalane przez sumiennych latarników&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ten spacer jest czymś szczególnym&lt;br /&gt;mgła wdziera się powoli w wąskie ulice starego miasta&lt;br /&gt;tuli moje stopy do snu rozpalającego jaźń&lt;br /&gt;na kapeluszu perlą się krople nieobecnego deszczu&lt;br /&gt;a ja&lt;br /&gt;ja tylko poprawiam kołnierz ciemnego płaszcza&lt;br /&gt;nie siląc się nawet by rozłożyć parasol&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;czuję jedność ze światem&lt;br /&gt;spływam na bruk spływam z bruku&lt;br /&gt;razem z każdą z kropel z ich nieopisanych miriadów&lt;br /&gt;wprost z przestworzy na ten świat&lt;br /&gt;na ten świat z którym czuję jedność&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;spoglądasz na moją powierzchowność&lt;br /&gt;powiedz mi, czy warto?&lt;br /&gt;czy warto tak mnie kochać, jak tylko ty jeden potrafisz na świecie?&lt;br /&gt;biorę cię za rękę&lt;br /&gt;prowadzę ku początkowi&lt;br /&gt;gdzie ledwo co bogowie różnych wyznań powołali samych siebie&lt;br /&gt;gdzie dopiero wszystko się stwarza&lt;br /&gt;gdzie bogiem jesteś ty&lt;br /&gt;gdzie razem kreujemy nasz własny świat&lt;br /&gt;gdzie po raz drugi nie wstaniesz już od stołu bez słowa&lt;br /&gt;bo nie ma stołu&lt;br /&gt;nie ma słów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;są tylko nasze gorące namiętności&lt;br /&gt;płonące w jednym sercu dwojga ludzi&lt;br /&gt;Adamowie własnego raju&lt;br /&gt;w starym mieście zalanym boskimi łzami&lt;br /&gt;otuleni ciepłym światłem latarenek&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-9008376291154351931?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/9008376291154351931/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/10/uchwycony-w-jednej-chwili.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9008376291154351931'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9008376291154351931'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/10/uchwycony-w-jednej-chwili.html' title='Uchwycony w jednej chwili'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6649320086800282637</id><published>2010-10-02T23:47:00.000+02:00</published><updated>2010-10-02T23:47:37.107+02:00</updated><title type='text'>Just gonna stand there and watch me burn...</title><content type='html'>Minęły trzy dni. Krościenko powitało, Szczawnica pożegnała. Spływ Dunajcem zaliczony, choć Flisak nie miał zębów i mówił bardzo, bardzo niewyraźnie. Wysoka Kaśka, Gruba Baśka i Kudłata Maryna zostały przeze mnie zaliczone bardzo satysfakcjonująco. Innymi słowy Trzy Korony mam za sobą. Palenica również git, wjazd i zjazd, grzane piwo o temperaturze uniemożliwiającej spożycie zostało wypite w pięć minut, tempo sprinterskie. Wino byłoby lepsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś się stało. Coś, czego nie ogarnąłem. Jakieś grupy, podziały, niejasne sytuacje. Przecież nie o to chodzi. Po co to komu? Dowiedziałem się za dużo. Choć może to dobrze. Może to jakiś miernik mojej integracji z innymi. Choć uważam, że nie jest tak źle. Ogólnie wyjazd był cudowny, wspaniale było, naprawdę. Jednak nie spodziewałem się, że takie rzeczy potrafią zaistnieć między ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od trzech dni brakowało mi czegoś. Oczywiście wyjeżdżając zapomniałem wielu rzeczy - grzałki, kubka, szamponu, etc.. Ale zostawiłem w domu rzecz dla mnie najważniejszą - serce. Trzy dni bez serca, bez miłości, uczuć, bliskości, to są lata, wieki. Tak nie może być. Dlatego dzisiejszy humor był zły, podły, wcale nie dobry. Cóż, na szczęście wróciłem do swojego serca, tęsknota (czy to na pewno ona była powodem?) była tak duża, że nawet z początku mi się nie poprawiło. Ale w końcu jakoś to poszło. Chociaż i tak za mało. Ciągle i nieustająco.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czekam cierpliwie. Bo w końcu, &lt;i&gt;kiedyś znajdę dla nas dom, z wielkim oknem na świat...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem po prostu zostań i patrz jak płonę. Dla Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aaaa i byłbym zapomniał. Czekam na zakupy... :]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6649320086800282637?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6649320086800282637/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/10/just-gonna-stand-there-and-watch-me.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6649320086800282637'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6649320086800282637'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/10/just-gonna-stand-there-and-watch-me.html' title='Just gonna stand there and watch me burn...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-2602046280060240708</id><published>2010-09-23T22:55:00.000+02:00</published><updated>2010-09-23T22:55:04.618+02:00</updated><title type='text'>Najbardziej</title><content type='html'>&lt;i&gt;Zapach kawy gdy obudzisz mnie...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeden z tych &lt;i&gt;złych &lt;/i&gt;wieczorów. Wiem, że Ty też je masz. Wiele już było &lt;i&gt;takich &lt;/i&gt;wieczorów u mnie i u Ciebie. Ale dziś, dla mnie, ten wieczór jest pierwszym z tych złych, w których brakuje mi Ciebie i Nas, nie dlatego, że co było, minęło, nie dlatego, że Ciebie nie ma, nie dlatego, że coś jest nie tak, ale właśnie dlatego, że jesteś, że jesteś dwadzieścia minut spacerkiem ode mnie, że mnie kochasz i że chcesz ze mną być, a ja... Ja nie mogę nic na to poradzić, prócz ofiarowania własnej miłości. I to jest najbardziej &lt;i&gt;złe&lt;/i&gt;, to, że jedyne co mogę dać, to własne uczucie. A chciałbym znacznie więcej. &lt;i&gt;Wspólne &lt;/i&gt;życie, &lt;i&gt;wspólne &lt;/i&gt;radości i &lt;i&gt;wspólne &lt;/i&gt;smutki. Chciałbym, żeby słowo &lt;i&gt;My&lt;/i&gt;, nie składało się z Ja i Ty, ale żeby nasze &lt;i&gt;My &lt;/i&gt;było &lt;i&gt;jednością&lt;/i&gt;, bez granic, norm, nakazów, ram. To jest własny, prywatny &lt;i&gt;Absolut&lt;/i&gt;. Żebym tak tylko mógł, mógł sprawić, aby to wszystko stało się rzeczywistością tu i teraz. Długa droga przed nami. Może to i lepiej. Bo jeśli przejdziemy ją wspólnie, to wszystko, na co nas będzie stać, a zarazem zaledwie początek wszystkiego. Czyż &lt;i&gt;Absolut &lt;/i&gt;nie jest ideałem? Czyż zatem osiągając ideał, nie sprowadzamy go do rzeczy już prozaicznej? Wtedy pojawi się kolejny ideał, bardziej idealny, bardziej absolutny. I tak to powinno działać.&lt;br /&gt;Będziemy &lt;i&gt;silniejsi&lt;/i&gt;, będziemy &lt;i&gt;razem&lt;/i&gt;. Słabiej niż jutro, &lt;i&gt;mocniej &lt;/i&gt;niż wczoraj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;Najbardziej lubię patrzeć kiedy śpisz...&lt;/i&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-2602046280060240708?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/2602046280060240708/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/09/najbardziej.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2602046280060240708'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2602046280060240708'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/09/najbardziej.html' title='Najbardziej'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7457855364498125594</id><published>2010-08-11T21:55:00.000+02:00</published><updated>2010-08-11T21:55:17.198+02:00</updated><title type='text'>Zabijaj mnie delikatnie</title><content type='html'>Boli mnie ostatnio serduszko, boli mnie, bo nie mam pieniążka. Właściwie to jest nic nowego, bo jestem z rodzaju tych osób, które chronicznie cierpią na brak pieniędzy. Ale! Wypłata była i zniknęła co prawda, ale pozostawiła po sobie trochę pamiątek. Wreszcie stałem się właścicielem iPoda nano, o czym marzyłem już od bardzo długiego czasu. No i moja garderoba wzbogaciła się o dwie wspaniałe koszule. I tym sposobem pieniążki się upłynniły, została tylko ich niewielka część, dzięki której najbliższy weekend (to już w ten piątek), spędzam w Wiśle z Moim Krzysiem (i nie tylko, ale na to jeszcze czas). I cokolwiek by się nie działo, wiem, że to będzie wspaniały czas, najcudowniejszy weekend w moim życiu do tej pory. No bo czy jest coś piękniejszego, niż "chodzić spać i budzić się we własnym niebie", w ramionach kogoś, kogo się kocha? Tym bardziej, kiedy się ma taką, a nie inną sytuację i wspólne wieczory, noce i ranki to naprawdę wielki wyczyn.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tworzę związek. O silnych podstawach. Oparty na przyjaźni, wypełniony miłością. Z każdym dniem, kolejnym spotkaniem, wspólnie spędzonymi chwilami pogłębiając to, co już między nami jest. Tęsknię już wtedy, gdy odwracam wzrok i idę w swoją stronę, gdy nasze spotkanie dobiega końca. Gdy budzę się rano w swoim łóżku, wiedząc, jak to jest, gdy człowiek budzi się w ramionach ukochanej osoby, myślę tylko o tym, dlaczego wciąż nie mogę sprawić, by właśnie tak wyglądał każdy poranek. I myślę o nas, o nim cały czas niemalże. Czuję się przywiązany. Uczucie, że można się komuś oddać bez reszty, wiedząc, że nie zostanie to wykorzystane przeciwko nam, że ma się 'właściciela', jest jednym z wspanialszych uczuć... Czuję, że kocham, kocham dojrzale. Już mi się nigdzie nie spieszy. Już niczego nie chcę, dla samych chęci, już nic na siłę. O wiele lepiej jest pozwolić toczyć się życiu (a więc różnym sprawom, historiom, uczuciom, emocjom) własnym torem i własnym tempem, choćby samemu chciało się już zaraz, od razu, bo więcej korzyści ma człowiek cierpliwy, który do życia podchodzi z pokorą. Bo nawet, jeśli się czerpie z życia pełnymi garściami, trzeba to umieć dobrze robić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7457855364498125594?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7457855364498125594/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/08/zabijaj-mnie-delikatnie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7457855364498125594'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7457855364498125594'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/08/zabijaj-mnie-delikatnie.html' title='Zabijaj mnie delikatnie'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3423112651976055877</id><published>2010-07-29T18:50:00.001+02:00</published><updated>2010-07-29T18:51:15.627+02:00</updated><title type='text'>Metro</title><content type='html'>Czy&amp;nbsp; ktoś jeszcze pamięta ten musical? Czy w ogóle znają go ludzie w moim wieku? Metro, to dla mnie jedna z nielicznych oryginalnych płyt w kolekcji mojego brata, którą przywłaszczyłem sobie. To dla mnie płyta, do której długo miałem uraz, mimo, iż nie wiedziałem, jaka muzyka się na niej znajduje. Wynikało to z faktu, iż mój brat słucha rocka i to w tych cięższych odmianach, tego specyficznego, za którym ja sam nie przepadam. Kiedyś jednak z czystej ciekawości chciałem sprawdzić jakaż to muzyka jest na płycie tak kolorowo podpisanej "METRO". Wtedy - tylko mi się spodobało. Byłem jeszcze dzieckiem, dopiero zaczynałem uczyć się świata. Dziś, gdybym odkrył taką płytę, z pewnością wmurowałoby mnie. Ale podobny efekt jest nawet teraz. Dziś tak jakoś mi się przypomniało Metro w pracy, zacząłem nucić i tak mi się znów wkręciło, że nie zapomniałem o tym, jak to z morzem muzyki przypomnianej nagle się u mnie dzieje. Dlatego teraz słucham Metra, zszokowany własną reakcją - ciary, nawet wzruszenie. Kilka miesięcy temu znów wystawiali Metro - w katowickim Spodku. Miałem iść, ale coś mi wypadło, chyba to wycieczka była. Ale i tak bym nie poszedł, bo się okazało, że załatwianie biletów jednak nie wypaliło. Szkoda. Choć nie wiem, czy byłbym zadowolony. Znam wykonania pierwszego polskiego zespołu aktorów, który to wystawiał, nie wiem, czy przyjąłbym nowe spojrzenie na Metro oferowane w Spodku. Na pewno coś innego, ciekawego, na pewno na najwyższym poziomie - sam tytuł, sam spektakl to definiuje, ale jednak, czy tak samo wybitnie, jak pierwsza wersja? Może. Nie wiem - nie byłem, więc nie oceniam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdy zmęczy Cię obcego miasta ulic szum&lt;br /&gt;Gdzie nie dla Ciebie są towary na wystawach&lt;br /&gt;Nie możesz przebić się przez obojętny tłum&lt;br /&gt;Do metra zejdź, tam całkiem inne rządzą prawa&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To dla banitów świetny azyl, uwierz mi&lt;br /&gt;Tu każdy między punktem wyjścia jest a celem&lt;br /&gt;Więc razem z nimi zawieszony tutaj tkwisz&lt;br /&gt;W podziemiach miasta, tam gdzie krzyżują się tunele&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nas zawsze szukaj na przecięciach ważnych tras&lt;br /&gt;Choć czasem myślisz, że nas nie ma, my jesteśmy&lt;br /&gt;I coraz więcej, coraz więcej będzie nas&lt;br /&gt;Rycerzy błędnych, poszukiwaczy chwili szczęścia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twój kraj Cię zawiódł i choć miałeś go już dość&lt;br /&gt;Jak Ciężki bagaż dalej go za sobą wleczesz&lt;br /&gt;Więc śpiewaj o nim, może wrzuci jakiś grosz&lt;br /&gt;Przechodzień obcy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To Metro, Subway, czy U-Bahn &lt;br /&gt;Byle pod ziemią, underground &lt;br /&gt;To jak narkotyk na każdy ból &lt;br /&gt;White Chapel, Aldgate, Liverpool. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w górze tylko nazwy tych miejsc: &lt;br /&gt;Colombus Circle, Essex, Park Place &lt;br /&gt;Colombus...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3423112651976055877?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3423112651976055877/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/metro.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3423112651976055877'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3423112651976055877'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/metro.html' title='Metro'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-8430280374294798320</id><published>2010-07-25T14:38:00.001+02:00</published><updated>2010-07-25T14:39:19.755+02:00</updated><title type='text'>Zobacz, Zrozum, Zaakceptuj</title><content type='html'>Zobacz, zrozum, zaakceptuj!&lt;br /&gt;Czemu niszczysz zamiast budować?&lt;br /&gt;Zobacz, zrozum, zaakceptuj!&lt;br /&gt;Zamiast nienawidzić zacznij kochać&lt;br /&gt;Brak świadomości, brak akceptacji&lt;br /&gt;niepewność siebie, słabość własnych racji&lt;br /&gt;Zobacz, zrozum, zaakceptuj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam prawo do bycia sobą,&lt;br /&gt;Dzisiaj kim chcę mogę być.&lt;br /&gt;Każdy z nas wolną ma wolę,&lt;br /&gt;Dlatego właśnie warto żyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam prawo do bycia sobą,&lt;br /&gt;Dzisiaj kim chcę mogę być.&lt;br /&gt;Każdy z nas wolną ma wolę,&lt;br /&gt;Dlatego właśnie warto żyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieświadomość psychicznej niewoli&lt;br /&gt;Dręczy, męczy, zabija ideały,&lt;br /&gt;Tolerancję, równość i szacunek.&lt;br /&gt;Tutaj prawo się pisze pięściami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobacz, zrozum, zaakceptuj&lt;br /&gt;Czemu niszczysz zamiast budować?&lt;br /&gt;Zobacz, zrozum, zaakceptuj&lt;br /&gt;Zamiast nienawidzić zacznij kochać&lt;br /&gt;Brak świadomości, brak akceptacji&lt;br /&gt;niepewność siebie, słabość własnych racji&lt;br /&gt;Zobacz zrozum zaakceptuj&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niepewność, strach i obojętność,&lt;br /&gt;Przecież wszyscy ludzie to jedność.&lt;br /&gt;Nie chcę być prawinny,&lt;br /&gt;Nie jestem też religijny,&lt;br /&gt;Ale napewno jestem tolerancyjny -&lt;br /&gt;Homoseksualista nie jest od nas inny.&lt;br /&gt;Więc nie czuj się winny,&lt;br /&gt;Tylko to, co czujesz okaż,&lt;br /&gt;Przecież nie robisz tego na pokaz.&lt;br /&gt;Jedna rasa - ludzka rasa - to moje marzenie,&lt;br /&gt;Mimo, że Polska to umysłowe więzienie,&lt;br /&gt;W Afryce dzieciakom potrzebne jest jedzenie.&lt;br /&gt;Twoje pierdzenie w stołek nic nie zmieni,&lt;br /&gt;Więc bądź sobą i pamiętaj, gdzie twoje źródło korzeni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobacz, zrozum, zaakceptuj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobacz, zrozum, zaakceptuj!&lt;br /&gt;Czemu niszczysz zamiast budować?&lt;br /&gt;Zobacz, zrozum, zaakceptuj&lt;br /&gt;Zamiast nienawidzić zacznij kochać&lt;br /&gt;Brak świadomości, brak akceptacji&lt;br /&gt;niepewność siebie, słabość własnych racji&lt;br /&gt;Zobacz, zrozum, zaakceptuj!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="340" width="560"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube-nocookie.com/v/uFQ9vKg0zPE&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1?rel=0&amp;amp;color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube-nocookie.com/v/uFQ9vKg0zPE&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1?rel=0&amp;amp;color1=0xcc2550&amp;amp;color2=0xe87a9f" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="560" height="340"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Osobiście jestem pod ogromnym wrażeniem. Nigdy nie spodziewałbym się, że coś takiego może powstać w moim mieście. Nagranie to powstało na letnich warsztatach COOLSOUND 2010 prowadzonych w Miejskim Centrum Kultury i Sportu w Jaworznie. Wzięli w nim udział młodzi ludzie mieszkający i uczący się w Jaworznie, ludzie, których znam i których zna również wielu innych moich rówieśników, a także starszych i młodszych ode mnie. Naprawdę, pogratulować!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-8430280374294798320?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/8430280374294798320/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/zobacz-zrozum-zaakceptuj.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8430280374294798320'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8430280374294798320'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/zobacz-zrozum-zaakceptuj.html' title='Zobacz, Zrozum, Zaakceptuj'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6258470124657862357</id><published>2010-07-21T23:52:00.000+02:00</published><updated>2010-07-21T23:52:36.199+02:00</updated><title type='text'>Jest progress</title><content type='html'>Ten Blogger to szaleje po prostu, co chwilę jakieś nowości w obsłudze. Podoba mi się! Ale ogólnie nie o tym chciałem. Choć to też jakoś tematu dotyczy.&lt;br /&gt;No ale do rzeczy. Zmienia się dużo. Niby nic, ale jednak. Nie widać tego na pierwszy rzut oka, ale to jest i będzie jeszcze długo. Już pół miesiąca pracuję. Składam kable, wiązki elektryczne do instalacji gazowych w samochodach. Praca świetna, dobrze płatna, lekka, niewymagająca, tyle coby zręcznym być. Z każdym dniem lepiej. I ważna rzecz - świetna ekipa na zmianie. Koni z nimi bym nie kradł, w ogień też bym się nie rzucał, bo się nie znamy bądź, co bądź jeszcze i się pewnie nie poznamy na tyle. Widzę jednak, że ludzie ciekawi, warci poświęcenia im trochę czasu. I naprawdę, nie da się ich nie lubić.&lt;br /&gt;Żeby wrażeń nie było mało, to robię jeszcze prawo jazdy oczywiście. Dopiero 6 godzin jazd wyjeździłem, a zdążyłem zaliczyć Chrzanów, Dąbrowę Górniczą i ostatnio (dziś) Katowice. Instruktorzy wspaniali. Dziś pierwszy raz z facetem jeździłem, stwierdził na początku, że jak miałem z babami jazdy, to niczego mnie pewnie nie nauczyły. Trochę mnie koleś denerwował, albo raczej irytował, ale jako instruktor bardzo dobry, konkretny. I powiem szczerze, idzie mi to wszystko nawet dobrze.&lt;br /&gt;To jednak i tak nic w porównaniu z tym, co dzieje się w sferze uczuć i emocji. Nie ma już ukrywania, nie ma udawania. JP na 100% i nie ma, że się boję. Odkąd mama się dowiedziała, że jestem gejem, coś pękło. Tak ogólnie. Nasze stosunki na moment się zachwiały, później bez zmian, jakby nic się nie stało, ale tematu też nie było. Do dziś. Bo dziś była wizyta u psychologa. Coś mi się zdaje, że czeka nas długa droga. Ale dobrze się stało. Czuję się jakoś tak swobodniej, lżej, pomimo całego negatywnego stosunku mojej rodzicielki do tej sprawy. Jednak wszystko chyba zmierza ku lepszemu. To tak odnośnie emocji.&lt;br /&gt;A uczucia? Tutaj to już w ogóle szał pał, świst pizd. Życie powoli, bo powoli, ale obraca się o 180 stopni. Fight for this love, Parachute, Perfect love, Alors on danse, Je veux, Sex Bomb, Lady Marmelade, Zawsze tam, gdzie ty... Ta część mojego życia wyraża się chyba całkowicie w muzyce. Drobne gesty, czułe słowa, dosadne spojrzenia. Wszystko mówi samo za siebie. I najlepsze jest to,&amp;nbsp; że dotyczy to tylko dwóch osób. Nikogo innego, nikogo więcej. Taki podział 'ja i Ty, i cała reszta ludzi', cała reszta, która nie ma o niczym pojęcia i która nie ma nic do powiedzenia, choć mówi dużo za dużo.&lt;br /&gt;Bo liczą się tylko Najbliżsi, Przyjaciele przez duże P.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6258470124657862357?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6258470124657862357/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/jest-progress.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6258470124657862357'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6258470124657862357'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/jest-progress.html' title='Jest progress'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6058949768476273839</id><published>2010-07-18T12:18:00.001+02:00</published><updated>2010-07-18T12:21:28.692+02:00</updated><title type='text'>Nie jest to jeszcze absolut Naszych możliwości</title><content type='html'>&lt;object height="385" width="480"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/GJCQDd4vYjg&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1?rel=0"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/GJCQDd4vYjg&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1?rel=0" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;Alors on danse!&lt;br /&gt;To Retro wczoraj przyjąłem z wymuszeniem. Już nie miałem ochoty, kolejna sobota z rzędu w Retro, ileż można. Inna sprawa, że było na oczątku w ogóle nieciekawie. Jakieś chore spory między ludźmy, niedopowiedzenia, nagonki, sprzeczki, konflikty, urazy... To nie dla mnie. Chyba jako jedyny tam miałem naprawdę na to wszystko wyjebane. Ale to nieistotne, neutralnosć to moja cecha wrodzona (dlatego tak kocham Szwajcarię).&lt;br /&gt;Na parkiet też nie schodziłem z entuzjazmem. No, ale jak już się tam znaleźli, to krok po kroku, jakoś poszło. No i byłem w szoku, tyle znajomych twarzy w Retro jeszcze nigdy nie widziałem. Nie ma to jak tańczyć z mężczyzną, kiedy obok tańczą znajomi z pracy, którzy nie mają o niczym pojęcia. Jest git. No i śpiewanie sobie piosenek i zauważanie tego dopiero pod koniec. Pozytywnie.&lt;br /&gt;No i oczywiście bad romance musiał być. Chociaż DJ leciał sobie mocno w kulki. Ale dotrwaliśmy, było. I Alors on dance na koniec. Więc tańczmy, tańczmy! Tak jeszcze nie tańczyłem. To było coś!&lt;br /&gt;Podobnie jak wszystko to, co działo się później. A działo się coś, czego się nie spodziewałem nic, a nic. Czy tego chciałem i oczekiwałem? Chyba nie. To już nie ten etap mojego życia, inne rzeczy zyskały ważniejszy priorytet, tudzież te go straciły. Ale - nic co ludzkie nie jest mi obce. Dzięki temu, jest mi nawet bliższe.&lt;br /&gt;Najlepsze słowa dzisiejszego dnia: "Nie jest to jeszcze absolut Naszych możliwości".&lt;br /&gt;I oczywiście tekst piosenki. Mocny, wyrazisty, wcale nie wesoły i pozytywny. Ale ma to coś, co sprawia, że ... Alors on danse! Alors on chante!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Alors on sort pour oublier tous les problèmes.&lt;br /&gt;Alors on danse… !&lt;br /&gt;Et la tu t'dis que c'est fini car pire que ça ce serait la mort.&lt;br /&gt;Qu'en tu crois enfin que tu t'en sors quand y en a plus et ben y en a  encore!&lt;br /&gt;Ecstasy dis problème les problèmes ou bien la musique.&lt;br /&gt;Ca t'prends les trips ca te prends la tête et puis tu prie pour que ça  s'arrête.&lt;br /&gt;Mais c'est ton corps c’est pas le ciel alors tu t’bouche plus les  oreilles.&lt;br /&gt;Et là tu cries encore plus fort et ca persiste...&lt;br /&gt;Alors on chante!&lt;br /&gt;Et puis seulement quand c’est fini, alors on danse.&lt;br /&gt;Alors on danse!&lt;br /&gt;Et ben y en a encore&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6058949768476273839?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6058949768476273839/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/nie-jest-to-jeszcze-absolut-naszych.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6058949768476273839'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6058949768476273839'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/nie-jest-to-jeszcze-absolut-naszych.html' title='Nie jest to jeszcze absolut Naszych możliwości'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-2559361070817021884</id><published>2010-07-17T11:29:00.000+02:00</published><updated>2010-07-17T11:29:21.773+02:00</updated><title type='text'>So candy</title><content type='html'>'Cause there's you and me and all of the poeple&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma chyba w moim życiu rzeczy, której naprawdę żałuję. Są tylko małe żalki, które mijają, gdy tylko nadarza się okazja. Że żałuję na przykład, że nie mogę w danej chwili być przy kimś, bo tak bardzo przecież tego chcę. Ale o tym już nie pamiętam, kiedy to się zaczyna dziać. Inna kwestia, jak to się w ogóle dzieje. Bo jest to coś wspaniałego, cudownego, coś co da się opisać, a jednocześnie jest nie do opisania. Najlepsze jest to, że to już było. Tylko, że nie takie. Ma to jakiś szczególny wymiar. Naznaczone jest piętnem dojrzałości. I przyznam szczerze, dzięki temu jest mi to o wiele bliższe.&lt;br /&gt;Tak trochę, jakbym zaczynał rozumieć świat, siebie, innych. Co prawda nie jest możliwym odkrycie istoty świata i życia, bo ta jest w ciągłym ruchu, nawet, jeśli coś uda nam się dojrzeć, to to już nie jest takie, jakim to widzieliśmy. Ale jest ten błysk, chwilowe olśnienie, które pozwala powiedzieć "widziałem! to jest to!". Jest to coś, co sprawia, że człowiek czuje swobodę, wolność, doświadcza całej masy emocji, uczuć, którymi pragnie dzielić się z innymi. I mając taką możliwość znikają wszystkie problemy, świat jest prosty i jasny, nie liczy się nic innego, jak iść do wyznaczonego celu w doborowym towarzystwie.&lt;br /&gt;Są rzeczy, których napisać tu nie mogę. Mogą to widzieć osoby, co do których nie chciałbym, aby posiadały pewne informacje. Wliczają się w to nawet przyjaciele i dobrzy znajomi. Są rzeczy, na które jest za wcześnie, aby głośno o nich mówić. I choć są to rzeczy sprawiające niemałą przyjemność, to przyjdzie czas, aby i o nich opowiedzieć.&lt;br /&gt;Panta rei - wszystko płynie. Ale nikt nie powiedział, że to co popłynęło musi być lepsze od tego, co płynie teraz przed naszymi oczami.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-2559361070817021884?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/2559361070817021884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/so-candy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2559361070817021884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2559361070817021884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/so-candy.html' title='So candy'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6111258773503066627</id><published>2010-07-17T00:01:00.000+02:00</published><updated>2010-07-17T00:01:14.014+02:00</updated><title type='text'>List</title><content type='html'>Pisanie listów jest niewątpliwie sztuką. List to nie tylko zapisana kata papieru w kopercie. To analiza osobowości własnej i adresata. Pisanie listów jest sztuką. Wiedzieć do kogo się pisze, wybrać odpowiedni papier, dobrać do niego atrament i narzędzie, którym będzie się nam pisać najlepiej. Wreszcie wiedzieć co napisać i dobrać do tego odpowiednie słowa, które z uczuciem i czcią zapisuje się kolejno po sobie. Pisanie listów to jedyna sztuka, którą naprawdę w pełni, od początku do końca uprawiam. Może nie profesjonalnie, ale z należytą czcią, szacunkiem i formą stosowną do treści. Zawsze w moim stylu. Nieco retro, nieco romantycznie. Nie wyobrażam sobie pisać listu na komputerze i go drukować (mówię o prywatnych), nie wyobrażam sobie pisać listu długopisem, na zwykłej białej kartce, czy z zeszytu w kratkę lub linię. Nie wyobrażam sobie wsadzenia karty pełnej moich uczuć i emocji do pierwszej lepszej białej koperty niczego sobą nie reprezentującej. Dlatego piszę na papierze o odpowiedniej fakturze, chciałbym na czerpanym, ale nie mam do niego dostępu. Dlatego piszę na kremowym papierze czarnym atramentem naciąganym wprost z kałamarza piórem o stalówce, prowadzącej linie cienkie, delikatne, zwiewne. Dlatego listy moje znajdują się w kremowych, brązowych, złotych kopertach bez adresu i znaczka, podpisane jednak tak, że nie ma wątpliwości do kogo list jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego tak mało piszę listów.&lt;br /&gt;Dlatego są tak piękne.&lt;br /&gt;Dlatego pragnę jak najczęściej się nimi dzielić, oddając je adresatom.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6111258773503066627?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6111258773503066627/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/list.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6111258773503066627'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6111258773503066627'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/07/list.html' title='List'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-4574074977013921768</id><published>2010-06-17T22:17:00.005+02:00</published><updated>2010-07-16T23:47:23.873+02:00</updated><title type='text'>Zupa pełna marzeń</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;W marzeniach ściętej głowy nigdy&lt;br /&gt;a nigdy&lt;br /&gt;nie spodziewałbym się&lt;br /&gt;tego chciałem zawsze&lt;br /&gt;a zawsze&lt;br /&gt;być z tobą być i wszystko&lt;br /&gt;a wszystko&lt;br /&gt;robić razem&lt;br /&gt;czuć ciepło twoich rąk&lt;br /&gt;z twarzą przy twarzy&lt;br /&gt;w uścisku olimpijskich ramion&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;by delikatną linię twojej szczęki doświadczonego drapieżcy&lt;br /&gt;ciepły świat odbity w krągłościach twych tęczówek&lt;br /&gt;podczas różanego wschodu świetlistych pośladków&lt;br /&gt;po ścieżce kręgosłupa&lt;br /&gt;wyryć w wątłej swej pamięci&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i jakiż szczęśliwy byłem&lt;br /&gt;mogąc pamiętać&lt;br /&gt;co mogło być całym życiem&lt;br /&gt;historią dnia powszedniego&lt;br /&gt;mną i tobą&lt;br /&gt;i nami w osobności&lt;br /&gt;aż do pierwszego wspólnego posiłku&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie jadłem nic pogrążony w czarnej nocy twoich oczu&lt;br /&gt;tylko słabe ręce drżały w boskim uniesieniu&lt;br /&gt;zalewając mały świat mistycznym podnieceniem&lt;br /&gt;nie jadłeś i ty&lt;br /&gt;subtelnie oparty na swych dłoniach Herkulesa&lt;br /&gt;wpatrzony we mnie spojrzeniem sprawiedliwego mordercy złudzeń&lt;br /&gt;jak Atropos przeciąłeś naszą nić&lt;br /&gt;i jak Nike z Samotraki stałeś się symbolem własnego zwycięstwa&lt;br /&gt;skrzydlata potęga bez głowy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;cóż więc dziś?&lt;br /&gt;spoglądam znów w talerz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zupa pełna marzeń&lt;br /&gt;wylałem&lt;br /&gt;bo już zimna i niesmaczna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;b&gt;Vetox&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powyższy wiersz, mojego autorstwa, został nagrodzony główną nagrodą w Konkursie o Złote Pióro Prezydenta Jaworzna, czyli Złotym Piórem. Siedząc w Galerii Ex-Libris MBP w Jaworznie serce biło mi jak szalone, jeszcze normalnie w kategorii szkół podstawowych, już trochę mniej w kategorii szkół gimnazjalnych, natomiast totalnie roztrzęsiony w kategorii szkół ponadgimnazjalnych, czyli mojej. Czekałem tylko na wymienienie swojego nazwiska. Spodziewałem się co najwyżej wyróżnienia, może Brązowego Pióra. Ale nie. MBP chciała, abym zszedł tam na zawał, dlatego, moje imię i nazwisko zostało odczytane na końcu, jako laureata głównej nagrody. Byłem zaskoczony, kiedy dowiedziałem się, że w ogóle dostałem jakąś nagrodę, kilka tygodni temu. Dzisiaj byłem zszokowany, że jest to nagroda główna. Dalej jestem. Nie spodziewałem się ani przez chwilę, że utwór jawnie nawiązujący do homoseksualizmu w dzisiejszej dobie w Polsce ma jakieś szanse. A tu proszę. Muszę jeszcze wspomnieć o gratulacjach członkini jury, pani Katarzyny, której słowa były dla mnie kolejnym miłym zaskoczeniem, były to gorące wyrazy uznania, wręcz zachwytu. Coś się zmienia. Na lepsze. Dzisiejszy dzień jest tego najlepszym dowodem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poza tym wydarzył się drugi cud nad Przemszą. Znowu udało mi się wypracować świadectwo z wyróżnieniem. Jak  - nie wiem, bo nie robię nic. A jednak jest. Pierwszy cud nad Przemszą był rok temu. Tylko, że ten drugi jest o wiele większy, bo moja sytuacja była nieporównywalnie gorsza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze tydzień szkoły. W sam raz. Robi się miło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem pisać jakiś miły esej, na miarę dobrej książki, ciepłego, ulubionego kącika i filiżanki dobrej kawy, lub herbaty, ale rozwlekło mi się to w czasie i jest już dość późno. Niby mógłbym, zmęczony nie jestem, ale zwyczajnie mi się nie chce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jest coś.&lt;div style="text-align: right;"&gt;Wszyscy razem w jedną stronę!&lt;br /&gt;Wszyscy razem, nie ma czego się bać,&lt;br /&gt;Śpiewajmy tonem wyzwolonym:&lt;br /&gt;&lt;span class="goog-spellcheck-word"&gt;Sialajlalalalaj&lt;/span&gt;...&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-4574074977013921768?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/4574074977013921768/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/06/zupa-pena-marzen.html#comment-form' title='Komentarze (9)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4574074977013921768'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4574074977013921768'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/06/zupa-pena-marzen.html' title='Zupa pełna marzeń'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>9</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-1921207650157045734</id><published>2010-04-25T22:37:00.002+02:00</published><updated>2010-04-25T22:37:35.483+02:00</updated><title type='text'>Spojrzenie na siebie</title><content type='html'>Chyba jestem typem samotnika. Nie ciągnie mnie do ludzi, jednak ważna jest dla mnie świadomość, że będzie grupa, w której będę mógł się czuć swobodnie. Myślę, że stan taki utrzymuje się z mojego własnego wyboru. Może nawet całkiem nieświadomego. Mam jednak kilku prawdziwych, oddanych przyjaciół. Brakuje mi jeszcze tylko jednego do szczęścia - tego mężczyzny, którego będę mógł wziąć za rękę, pocałować. Tego, który przytuli mnie i sprawi, że będę czuć się bezpiecznie, komfortowo, że będę czuć, że z własnej woli chcę być czyjąś własnością ze świadomością, że mogę zaufać, że niestanie mi się krzywda. Tego cholernie mi brakuje, bo tego nie ma. Z każdym dniem odczuwam to coraz bardziej. Z każdym dniem coraz bardziej potrafię z tym żyć, ku mojemu przerażeniu. Nie chcę umieć żyć w samotności, bo jeśli będę umiał żyć sam, drugi człowiek nie będzie mi potrzebny, a tego nie będę w stanie znieść. Zdaję sobie sprawę, że to nieco utopijne, nierealne. Ale chyba możliwe. Chcę po prostu kochać i być kochanym. Szkoda, że żądam zbyt wiele.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-1921207650157045734?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/1921207650157045734/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/04/spojrzenie-na-siebie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1921207650157045734'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1921207650157045734'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/04/spojrzenie-na-siebie.html' title='Spojrzenie na siebie'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-19645099560827350</id><published>2010-04-03T23:09:00.004+02:00</published><updated>2010-04-05T18:35:38.531+02:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>Stali przede mną,&lt;br /&gt;w dłoniach rąk obu kamienie trzymając.&lt;br /&gt;I stał on tuż obok mnie,&lt;br /&gt;w obronie mojej mówiąc im to, co zwykle o tej porze.&lt;br /&gt;Niestety, każdy z nich był tutaj bez winy.&lt;br /&gt;Kamień po kamieniu, jak kropla po kropli,&lt;br /&gt;jak deszcz rzęsisty, ciepły, letni,&lt;br /&gt;padał na mnie, obmywał mnie z mej cielesności,&lt;br /&gt;z grzechów,&lt;br /&gt;z życia.&lt;br /&gt;Ale ja przecież kocham deszcz.&lt;br /&gt;Ja kocham życie. Kocham kochać.&lt;br /&gt;Każdy z nich był tutaj bez winy.&lt;br /&gt;Każdy kolejno zabronił mi kochać&lt;br /&gt;wołając PEDALE!&lt;br /&gt;PEDOFILU!&lt;br /&gt;PEDERASTO!&lt;br /&gt;Wyłamali się tylko przyjaciele i rodzina.&lt;br /&gt;Jedni wołali "cwelu", trochę ciszej,&lt;br /&gt;a drudzy ironicznie śmiali się twarz,&lt;br /&gt;mówiąc mi "dewiancie".&lt;br /&gt;Ale każdy z nich był tutaj bez winy.&lt;br /&gt;Wszyscy zabronili mi kochać.&lt;br /&gt;Nawet on, który stał przy mnie.&lt;br /&gt;Kocham kochać.&lt;br /&gt;Nawet jeśli oni, wszyscy bez winy, nie kochają mnie,&lt;br /&gt;ja chyba i tak kocham ich.&lt;br /&gt;Bo nigdy mi nie brak nadziei,&lt;br /&gt;że może się uda.,&lt;br /&gt;że może będzie lepiej,&lt;br /&gt;że może będę mógł naprawdę pokochać.&lt;br /&gt;A ten, który będzie stać wtedy przy mnie&lt;br /&gt;podniesie mnie w deszczu&lt;br /&gt;i obaj obmyci z życia,&lt;br /&gt;pójdziemy przed siebie, rozpływając się wtuleni w ramiona...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-19645099560827350?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/19645099560827350/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/19645099560827350'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/19645099560827350'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/04/blog-post.html' title='***'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6623798480009675288</id><published>2010-04-03T22:35:00.000+02:00</published><updated>2010-04-03T22:35:58.667+02:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Nie potrafię żyć bez nadziei.&lt;br /&gt;Choćby i coś się ledwo pojawiło, razem z tym pojawia się nadzieja.&lt;br /&gt;Nie potrafię inaczej.&lt;br /&gt;Nadzieja matką głupich. Często wychodzę na głupca.&lt;br /&gt;To boli.&lt;br /&gt;Nie potrafię inaczej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6623798480009675288?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6623798480009675288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/04/nie-potrafie-zyc-bez-nadziei.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6623798480009675288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6623798480009675288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/04/nie-potrafie-zyc-bez-nadziei.html' title=''/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-8941873056600006444</id><published>2010-03-23T21:02:00.000+01:00</published><updated>2010-03-23T21:02:21.479+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;pre class="pubContent" style="font-family: Georgia,&amp;quot;Times New Roman&amp;quot;,serif;"&gt;&lt;i&gt;O wielki Boże et cetera,&lt;br /&gt;Cóż to się ze mną stało nagle,&lt;br /&gt;Że "duch" "sam siebie" już nie"zbiera",&lt;br /&gt;Że opuściłem nagle żagle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak mi coś...psiakrew, braknie słowa,&lt;br /&gt;Tak mi się "poziom" duszy zsunął...&lt;br /&gt;Że gdybym wiedział, gdzie się chowa,&lt;br /&gt;Tobym jej w pysk z przekleństwem plunął...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                               Julian Tuwim&lt;br /&gt;                                               bardzo zły!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                  w ostatnich dniach czerwca 1912 roku&lt;/i&gt;&lt;/pre&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-8941873056600006444?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/8941873056600006444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/03/o-wielki-boze-et-ceteracoz-to-sie-ze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8941873056600006444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8941873056600006444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/03/o-wielki-boze-et-ceteracoz-to-sie-ze.html' title=''/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7345623261661088352</id><published>2010-01-22T21:03:00.000+01:00</published><updated>2010-01-22T21:03:03.340+01:00</updated><title type='text'>Dziękuję</title><content type='html'>Skończyłem. To ostatni post. Nie będę już tu więcej pisać. W ogóle już nie będę pisać.&lt;br /&gt;Nie ma sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Żyj z całych sił&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Życie tli się płomieniem co&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Wątły i łatwo zagasić go&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Może innym razem. &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7345623261661088352?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7345623261661088352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/01/dziekuje.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7345623261661088352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7345623261661088352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/01/dziekuje.html' title='Dziękuję'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7088804998423035021</id><published>2010-01-19T18:08:00.000+01:00</published><updated>2010-01-19T18:08:41.601+01:00</updated><title type='text'>Prócz Ciebie nic</title><content type='html'>Z głową na Twoim ramieniu&lt;br /&gt;chodzę dokoła&lt;br /&gt;I chodzę z głową na Twoim ramieniu&lt;br /&gt;Tak chodzę że choćbym się potknął&lt;br /&gt;nie upadnę&lt;br /&gt;bo chodzę z głową na Twoim ramieniu&lt;br /&gt;Tak chodzę że choćby mi nogi posłuszne nie były&lt;br /&gt;pójdę tam gdzie pójdziesz Ty&lt;br /&gt;bo idę z głową na Twoim ramieniu&lt;br /&gt;Tak idę że choćbym czasem został w tyle&lt;br /&gt;będziesz zawsze ze mną&lt;br /&gt;bo będę iść z głową na Twoim ramieniu&lt;br /&gt;Tak będę iść że choćby ciężko Ci było&lt;br /&gt;ja sprawę, że będzie lżej&lt;br /&gt;bo będę mieć głowę na Twoim ramieniu&lt;br /&gt;Tak będę iść&lt;br /&gt;Tak będę iść z głową na Twoim ramieniu&lt;br /&gt;Tak będę iść by zawsze być Ci ukojeniem&lt;br /&gt;choćby i w różanym zmierzchu Twoich myśli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;it takes a thought to make a word &lt;br /&gt;and it takes some words to make an action &lt;br /&gt;and it takes some work to make it work &lt;br /&gt;it takes some good to make it hurt &lt;br /&gt;it takes some bad for satisfaction &lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7088804998423035021?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7088804998423035021/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/01/procz-ciebie-nic.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7088804998423035021'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7088804998423035021'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/01/procz-ciebie-nic.html' title='Prócz Ciebie nic'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3831714320803078574</id><published>2010-01-15T21:48:00.002+01:00</published><updated>2010-01-15T21:51:34.163+01:00</updated><title type='text'>Gdy nie po drodze będzie razem iść</title><content type='html'>&lt;i&gt;&lt;span style="color: #783f04; font-size: large;"&gt;P&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;odoba mi się ten stan, w jakim jestem od kilku dni. Pozytywnie w szkole, a później takie miękkie, ciepłe i przytulne popołudnia i wieczory. Brakuje mi tylko towarzystwa, tej drugiej połówki, drugiego półdupka. Powtarzam to wciąż i wciąż do znudzenia, już mi się tym rzygać chce, no ale cóż, tak jest. Sporo też ostatnio myślałem. O różnych rzeczach. Nadszedł w sumie czas, kiedy na poważnie trzeba się zastanowić nad swoją przyszłością. Studia, praca, życie, mieszkanie, miłość. Rzeczy trudne, bardzo trudne, część już przemyślana, ale pozostaje jeszcze ta część, której nie da się przemyśleć, o której mogę tylko marzyć. To, że chcę studiować prawo na Uniwersytecie Jagiellońskim, że chcę związać swoje życie z Krakowem, to swoją drogą, to już sobie wymyśliłem, ustaliłem. I jest to marzenie jak najbardziej do spełnienia, całkiem realne. Mam nadzieję, że nie stanie się nic, co mogłoby to zmienić. Nie chciałbym się jednak cieszyć Krakowem w samotności. Swoje szczęście chciałbym dzielić z tym najbliższym. To byłaby pełnia szczęścia, na to będę musiał jednak jeszcze poczekać. Chyba dosyć długo.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: #783f04; font-size: large;"&gt;S&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;woją drogą, swego czasu zachwycałem się bardzo nad swoją niezwykłością, nad tym, jaki to jestem wyjątkowy, niepowtarzalny, całkiem inny niż inni. Ale nie. Zdałem sobie sprawę, całkiem niedawno zresztą, że wcale nie jestem inny. Jestem tak, jak inni, dzieckiem kultury masowej, które szuka wyjątkowości, różnorodności we wszelkiej alternatywie. Szuka, bo wie, że jej nie ma. Jestem taki zwyczajny, bez kolorytu, szary, codzienny. Odróżnia mnie tylko to, że w przeciwieństwie do reszty, mam tego świadomość, wiem o tym, analizuję to, rozmyślam o tym. Nie żyję w kłamstwie. Żyję w zgodzie ze sobą. I to chyba też mnie jeszcze wyróżnia. Na świecie jest tyle zakłamania, obłudy, ignorancji, którą tak wielu jest przesiąkniętych, że stosują ją już nawet nie wobec innych, ale wobec siebie. Natomiast oszukiwanie samego siebie jest jednym z największych błędów, jakie można w życiu popełnić. Nie ma przecież nic gorszego, niż żałować za własne życie, że żyło się wbrew sobie. Jest moim celem nadrzędnym, który gdzieś tam w górze co jakiś czas zaświta, aby żyć tak, by niczego nie żałować, by w chwili śmierci być usatysfakcjonowanym tym, jak żyłem, nie żałować swojego życia i godnie przyjąć to, co dalej mnie czeka, cokolwiek to jest, nawet jeśli nic. Bo, jak to mówią, zwycięzca bierze wszystko. Piosenka ABBY o takim tytule jest jedną z piękniejszych, prawdziwszych piosenek, jakie zostały stworzone. Natomiast &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=p_PcNbhVOjw"&gt;wykonanie&lt;/a&gt; jej przez Meryl Streep w filmie &lt;i&gt;Mamma Mia!&lt;/i&gt; powala wszystko.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: #783f04; font-size: large;"&gt;W&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; ogóle słucham ostatnio kilku magicznych piosenek. Właściwie to trzech. I wszystkie w wykonaniu Kayah. &lt;i&gt;Jego portret&lt;/i&gt;, który w tej chwili słyszę, jest dosyć nostalgiczny, a jednak jakiś pozytywny, jakby napawający nadzieją. To jest piosenka, którą słysząc, człowiek ma ochotę uścisnąć czyjąś dłoń, przytulić się do kogoś. Uśmiechnąć się, może pocałować. Co jednak, kiedy nie ma nikogo takiego w pobliżu? Pozostaje zacisnąć pięści i zęby i żyć dalej, z tą właśnie obudzoną nadzieją, że może kiedyś znajdzie się ten ktoś. Wbrew pozorom, nieistotne, czy jest to kobieta, czy mężczyzna, bo liczy się najpierw uczucie, a zaraz po nim osoba, którą nim darzymy.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="color: #783f04; font-size: large;"&gt;N&lt;/span&gt;aprawdę jaki jesteś, nie wie nikt, bo tego nie wiesz nawet i sam ty...&lt;/i&gt; Czy zatem możemy mówić o tym, że ktoś zna siebie? Czy da się poznać siebie? Ja myślę, że w pewnym stopniu tak, ale nigdy do końca. Myślę, że właściwie nie można też powiedzieć, że samego siebie zna się najlepiej. Może jednak znajdzie się ktoś, kto zna nas lepiej. Łatwo się mówi, że zna się samego siebie. Ale kiedy zapytasz kogoś, kto tak powiedział, o niego samego, wtedy następuje cisza, bo ktoś nie wie co powiedzieć. Wydaje nam się tylko, że znamy siebie, bo, gdyby tak było, moglibyśmy z łatwością mówić o sobie, a to nie zawsze tak łatwo przychodzi. Znajomość siebie, to pewna swoboda, może nawet obyczajowy luz, bo możemy sobie pozwolić na rzeczy, które akceptujemy. W końcu jeśli już znamy siebie, to też akceptujemy. Jak pisałem, najlepiej żyć w zgodzie z samym sobą. Ale, żeby móc tego dokonać, trzeba mieć świadomość całego siebie, znać siebie właśnie, być świadomym tu i teraz, ale także tam i wcześniej oraz tam i później. Dosyć szerokie spektrum, którego nie wszyscy są wstanie osiągnąć. &lt;i&gt;Przez życie pójdę, oglądając się wstecz...&lt;/i&gt; Ale to nie jest bezpieczne, łatwo się zatracić w tym co było, a zatracić się nie wolno. Trzeba mieć szacunek do przeszłości, oddać jej hołd, bo powinna być tego warta. Winniśmy jednak teraz patrzeć w przyszłość pamiętając o przeszłości, to najlepszy sposób.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Uniosę twój zapach snu &lt;br /&gt;Rysunek ust, barwę słów &lt;br /&gt;Nie dokończony jasny portret twój&lt;br /&gt;Uniosę go ocalę wszędzie &lt;br /&gt;Czy będziesz przy mnie, czy nie będziesz &lt;br /&gt;Talizman mój, zamyśleń nagłych twych i rzęs &lt;br /&gt;Obdarowany tobą miły &lt;br /&gt;Gdy powiesz do mnie kiedyś: wybacz &lt;br /&gt;Przez życie pójdę oglądając się wstecz &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;object height="320" width="380"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/d3ElNLV3iA8&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/d3ElNLV3iA8&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="380" height="320"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3831714320803078574?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3831714320803078574/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/01/gdy-nie-po-drodze-bedzie-razem-isc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3831714320803078574'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3831714320803078574'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/01/gdy-nie-po-drodze-bedzie-razem-isc.html' title='Gdy nie po drodze będzie razem iść'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-4022040571833646229</id><published>2010-01-09T22:19:00.001+01:00</published><updated>2010-01-09T22:52:52.065+01:00</updated><title type='text'>Crucify me for my failings</title><content type='html'>Minęło dużo czasu. Minął rok. Pierwszy post na tym blogu pojawił się dokładnie 8 stycznia ubiegłego roku. Był to trzeci w moim życiu wiersz. Pierwszy w mojej nowej historii. Historii, której nie jestem w stanie pojąć. Minął styczeń, był i luty. Był zjazd Cerelain. Był Krzysiek. I zachował się bardzo w porządku, tak, jak wtedy nigdy bym nie przypuszczał. Mogło się zacząć. Ale nie. Za to skończyło się. Nie mogłem dłużej egzystować w związku z Łukaszem. To nie było coś, czego bym oczekiwał, wtedy już nie. Mimo prawdziwych uczuć, pewnych rzeczy nie dało się przeskoczyć, ja nie mogłem. Przyszedł kwiecień. 11. kwietnia. Poznałem Basię i Paulinę. Wiedziałem, że będzie fajnie, i było. Ale nie wiedziałem, że to tak bardzo zmieni moje życie. A zmieniło. 12. kwietnia. Poznałem Pawła. Tydzień później "kocham cię". Miesiąc później "to koniec". Teraz wydaje mi się to takie śmieszne, takie dziecinne... Ale nie żałuję. Nie żałuję ani chwili, ani sekundy. I dalej maj, kilka dni później pierwsza wizyta w gejowskim klubie. Było wspaniale. To nic, że przez większość czasu myślałem, że zaraz zwymiotuję. I tak było wspaniale. I chwila spokoju... To tu, to tam, w czerwcu. Przyjechał Łukasz. Fakt, może nie tego się spodziewałem, może nie było tak, jak obaj byśmy chcieli, ale to było niezwykle ważne. Dało mi to wtedy wiele do myślenia. I nadzieję, że następnym razem będzie lepiej. Lipiec. I Adam. To był błąd. Niepotrzebnie zraniłem go, ale cóż, życie nigdy nie jest łatwe. I tak nie cofnąłbym tego. Potem kolejna chwila wytchnienia, dwa tygodnie nad morzem. Ostatnie dwa tygodnie wakacji. Wróciłem. 31 sierpnia. Pożegnanie wakacji. Świat oszalał. Patryk, znów. I Krzysiek. 1. września. Krzysiek. I prawie dwa miesiące szczęścia o jakim do tamtej pory marzyłem. Spełnienie snów, marzeń, pragnień. I nagle puff... wszystko prysło jak bańka mydlana. Cóż, chyba za mocno dmuchaliśmy w kółeczko i bańka nie wytrzymała. I właściwie minął rok. To, co tu napisałem nawet w 1% nie oddaje ogromu tego, co się ze mną stało. Zmieniłem się, ogromnie. Nauczyłem się więcej, niż za całe swoje dotychczasowe życie. Nauczyłem się doceniać przyjaźń. A jeśli czasem mi nie wychodzi, to wybaczcie mi. Może jestem silny, ale tak bardzo jak jestem silny, tak bardzo jestem też słaby. Nienawidzę samotności, a na nią chyba jestem skazany. Od dawna myślałem, że jestem wyjątkowy, niezwykły, że jest we mnie to coś niespotykanego. Szukałem tego. Niestety, pomyliłem się. Jestem zwykły, choć nie chcę być. Gram kogoś, kim nie jestem. Jestem cząstką szarego tłumu, z tą różnicą, że mam tego świadomość, ale to niewiele zmienia. Niewiele jestem wart, bardzo niewiele. Ale znam tą wartość. I choćby to było nic, nie pozwolę się poniżyć, odebrać szacunek, bo mam go, zawsze będę miał szacunek do samego siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale spójrzmy prawdzie w oczy...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;crucify me for my failings,&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;my cruel ambition hardly justified...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="320" width="390"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/ZLb7-bq8kd8&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/ZLb7-bq8kd8&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="390" height="320"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-4022040571833646229?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/4022040571833646229/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/01/crucify-me-for-my-failings.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4022040571833646229'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4022040571833646229'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2010/01/crucify-me-for-my-failings.html' title='Crucify me for my failings'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3611628883394359203</id><published>2009-12-23T20:01:00.000+01:00</published><updated>2009-12-23T20:01:10.274+01:00</updated><title type='text'>Świąt wesołych - życzę Wam!</title><content type='html'>Minął już rok.&lt;br /&gt;Znów składam życzenia wszystkim czytelnikom. Życzę Wam wszystkiego najlepszego, oczywiście, spełnienia wszystkich marzeń, tych małych i dużych. Aby każdy z Was odnalazł w życiu sens i cel, dla którego dalej żyć. Życzę, abyście czuli że otacza Was miłość, ciepło, przyjaźń. Mam nadzieję, że w przyszłym roku i w następnych latach Wasze serca będą szeroko otwarte i nie przegapią okazji na szczęście oraz, że uda Wam się osiągnąć to, co zaplanowaliście.&lt;br /&gt;Powoli zbliża się już rok, odkąd prowadzę tego bloga, z tej okazji uzupełniłem jego archiwum o posty napisane na poprzednim wcieleniu Cokolwiek, na Onecie. Do końca roku, bądź do 8. stycznia pojawi się podsumowanie minionego roku, który obrócił mną sporo razy dokoła mojej osi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Zalałem klawiaturę kawą, nie działają mi litery wsx, utrudnia mi to znacznie pisanie, no ale jakoś postaram się dać radę. ; )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3611628883394359203?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3611628883394359203/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/swiat-wesoych-zycze-wam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3611628883394359203'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3611628883394359203'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/swiat-wesoych-zycze-wam.html' title='Świąt wesołych - życzę Wam!'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7502733463797092146</id><published>2009-12-20T14:51:00.000+01:00</published><updated>2009-12-20T14:51:59.369+01:00</updated><title type='text'>Jedno z "Trzech studiów na temat realizmu" Herberta</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp;&amp;nbsp; 3&lt;br /&gt;na koniec oni&lt;br /&gt;autorzy płócien podzielonych na prawą stronę i lewą stronę&lt;br /&gt;którzy znają tylko dwa kolory&lt;br /&gt;kolor tak i kolor nie&lt;br /&gt;wynalazcy prostych symbolów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;otwartych dłoni i zaciśniętych pięści&lt;br /&gt;śpiewu i płaczu&lt;br /&gt;ptaków i pocisków&lt;br /&gt;uśmiechów i szczerzenia zębów&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;którzy mówią&lt;br /&gt;potem kiedy zamieszkamy w owocach&lt;br /&gt;będziemy używali subtelnego koloru "może"&lt;br /&gt;i "pod pewnym warunkiem" o perłowym połysku&lt;br /&gt;ale teraz ćwiczymy dwa chóry&lt;br /&gt;i na pustą scenę&lt;br /&gt;pod oślepiające światło&lt;br /&gt;rzucamy ciebie&lt;br /&gt;z okrzykiem: wybieraj póki czas&lt;br /&gt;wybieraj na co czekasz&lt;br /&gt;wybieraj&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i aby ci pomóc nieznacznie popychamy języczek wagi&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7502733463797092146?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7502733463797092146/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/jedno-z-trzech-studiow-na-temat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7502733463797092146'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7502733463797092146'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/jedno-z-trzech-studiow-na-temat.html' title='Jedno z &quot;Trzech studiów na temat realizmu&quot; Herberta'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6410420761919326713</id><published>2009-12-19T18:35:00.000+01:00</published><updated>2009-12-19T18:35:52.142+01:00</updated><title type='text'>W marzeniach widzę znów...</title><content type='html'>Młody byłem&lt;br /&gt;młody jestem&lt;br /&gt;młody zostanę&lt;br /&gt;nie chcę żyć długo jak inni&lt;br /&gt;nie potrzebuję jak wszyscy&lt;br /&gt;wystarczy mi odrobina szczęścia&lt;br /&gt;moja własna odrobina która będzie trwać&lt;br /&gt;moja odrobina która nie ucieknie&lt;br /&gt;od razu&lt;br /&gt;po miesiącu&lt;br /&gt;po roku&lt;br /&gt;wystarczy mi ten kawałek szczęścia&lt;br /&gt;który zostanie ze mną do końca moich krótkich dni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;bo tak naprawdę nie chciałem tego mówić &lt;br /&gt;ale wystarczysz mi Ty&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6410420761919326713?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6410420761919326713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/w-marzeniach-widze-znow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6410420761919326713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6410420761919326713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/w-marzeniach-widze-znow.html' title='W marzeniach widzę znów...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7187040949699281510</id><published>2009-12-12T15:20:00.000+01:00</published><updated>2009-12-12T15:20:46.716+01:00</updated><title type='text'>Tak naprawdę słowa maja moc, gdy płyną prosto z głębi duszy</title><content type='html'>&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;W każdy dzień, w każdą noc, przywołuję obraz, który w sercu mam...&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;yślę, że każdy z nas ma jakieś marzenia. Kwestia tego tylko, co uznajemy za marzenie. Dla mnie jest to pragnienie czegoś. A pragnąć można rzeczy małych i dużych. Można pragnąć szczęścia, miłości, udanej kariery, ale można też pragnąć własnego mieszkania, niezależności finansowej, można pragnąć nawet kurczaka po włosku na jutrzejszy obiad. Dlatego myślę, że każdy z nas ma jakieś marzenia, jakiś cel, bliski, czy odległy, ale jednak. Celem może być nawet samo życie, bo przecież co by się z człowiekiem stało, gdyby nie miał żadnego celu? Brak celu, to brak motywacji, brak motywacji to stagnacja, a w efekcie uwstecznienie. A większość z nas nie chce się cofać w swoim rozwoju. To naturalne, że chcemy osiągać nowe cele, zdobywać nowe szczyty. A ci, którzy są ambitni, za każdym razem swoją poprzeczkę ustawiają coraz wyżej. To mobilizuje do postępu, do rozwoju. I daje cholernie olbrzymią satysfakcję i dumę z samego siebie i z osób, które towarzyszą nam w zdobywaniu prywatnych trofeów.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt;J&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;est niestety też druga strona medalu. Bardzo łatwo popaść w samouwielbienie. Tym bardziej, jeśli nie odnosi się porażek. Miarą zwycięstwa nie jest bowiem ich ilość, jak myślą niektórzy (których jest całkiem sporo, zresztą). Dla mnie miarą zwycięstwa jest ilość klęsk, porażek i upadków, po których udało się człowiekowi wstać i iść dalej, dalej zdobywać. Wiadomo przecież, że nie sztuką jest wygrać, sztuką jest godnie przegrać i podnieść się po klęsce.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;&lt;i&gt;A&lt;/i&gt;&lt;/span&gt;le i tak liczy się to, co mamy w głębi serca. A co tam mamy? Pragnienia spełnione i niespełnione. I jeszcze te najskrytsze. To, co mamy tam głęboko, często jest tym, czym żywi się nasza świadomość, ale czego nikomu nie chcemy pokazać, ujawnić. Taka sfera największej intymności, którą możemy się podzielić tylko i wyłącznie z tą jedną, jedyną osobą, najbliższą nam pod każdym względem, w swoistym wymiarze sacrum. Nie oddaje się w końcu własnego serca ot tak. Do tego potrzebne są odpowiednie okoliczności. To jest taka uczuciowa metafizyka. Pole do szerokich rozważań, dywagacji, nawet demagogii filozoficznych. Nie ma nic za darmo. Jeśli coś dajemy, nawet bezinteresownie, jeśli jest to nasze serce, uczucie, to podświadomie oczekujemy, że otrzymamy to samo od naszego adresata.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;i&gt;Tak naprawdę słowa mają moc, gdy płyną z głębi duszy&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;Takie słowa mają prawdziwą moc i siłę, tym bardziej w obliczu sfery uczuciowej człowieka...&lt;br /&gt;Muszę ochłonąć, nie jestem w stanie pisać dalej...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7187040949699281510?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7187040949699281510/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/tak-naprawde-sowa-maja-moc-gdy-pyna.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7187040949699281510'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7187040949699281510'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/tak-naprawde-sowa-maja-moc-gdy-pyna.html' title='Tak naprawdę słowa maja moc, gdy płyną prosto z głębi duszy'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-2773203284660262619</id><published>2009-12-07T17:56:00.006+01:00</published><updated>2009-12-07T18:57:39.673+01:00</updated><title type='text'>Without whitin</title><content type='html'>&lt;script src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=7RDScoH5o0A&amp;amp;login=veryoriginalnick&amp;amp;width=430&amp;amp;bg=ffffff" type="text/javascript"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;N&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;aszedł mnie taki miękki, ciepły, spokojny nastrój. W stylu półmroku, trzech świeczek na moim biurku, kawy z mlekiem i tej magicznej piosenki, która kojarzy mi się w jakiś dziwny sposób z pewną jakby przeszłością, ulotnym klimatem, którego miałem okazję doświadczyć, ale którego już nigdy więcej nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;P&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;owiem ogólnie tak, że chciałbym napisać coś, sporo czegoś, tutaj właśnie. I chociaż czuję, że to jest właśnie ta myśl, że muszę to zrobić, no, może nie muszę, ale to jest jakiś mój istotny cel dzisiejszego dnia, by to zrobić i zrobić właśnie w takim ciepłym klimacie nostalgii, romantyczności, pewnej tęsknoty za czymś niedoścignionym, to jednak nie wiem cóż konkretnie miałbym tutaj napisać.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;C&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;zuję się taki świeży, taki nowy, choć mocno zakorzeniony w tym, co było. Ale nie żyję tym, już nie. Co było, to minęło... Tak, minęło. A jednak mam wrażenie, że czasem, choć moje intencje są jak najszczersze, to to, co chciałbym przekazać, zostanie odebrane źle, jako ironia, sarkazm, jakieś wyśmianie. A ja nie chcę, by tak to było odbierane. Dlatego czasem nie piszę, nie mówię nic. Nie warto. Z drugiej strony jednak nie wiem, jak to naprawdę będzie odebrane, ale jak to mówią, przezorny zawsze jest ubezpieczony. Mam tylko głęboką nadzieję, że inni pogodzili się z tym, że ja się pogodziłem i będę w stanie utrzymać z nimi normalny kontakt. Już nawet nie mówię o przyjaźni, bo chyba nie wszyscy byliby w stanie taką myśl do siebie dopuścić, ale chociażby na stopie zwykłej, dobrej znajomości.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;A&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; teraz? Teraz właśnie "without within". Trudno mi określić samego siebie. Czuję się dobrze, nawet bardzo dobrze, a jednak, jednak znów są takie chwile jak dziś, teraz, kiedy we wspaniałym nastroju, w pewien sposób magicznym, klimatycznym, odzywa się nuta tęsknoty. I powstaje problem - wiem, że tęsknię, nie wiem za czym. Czuję, że jest to jakaś wyższa idea. Może życie w pełni, tak, jak to sobie wyobrażam? Kraków z samodzielnością, pracą, mieszkaniem. Kraków z miłością? Czy może raczej kwestia w stylu "ocean wolnego czasu, Kraków..."? Jest też szansa, że stosowna mieszanka obu tych idei.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;I&lt;/span&gt;&lt;/i&gt; wiem dlaczego się ta tęsknota pojawia. Czyni to zawsze, kiedy jest cicho, spokojnie, kiedy nic nie zaprząta mi myśli, kiedy nie pędzę za życiem, za to zatrzymuję się w miejscu. Jakiś czas temu miałem czas szaleństwa. Byłem gotów poświęcić wszystko, zrobić cokolwiek, na co była ochota. Ale nie wyszło. Może to i lepiej. Tempo się spowolniło. Wszystko się uspokoiło. I zostali Ci, którzy się dla mnie liczą i dla których liczę się ja. To w sumie taka jakaś chora gra, której przez chwilę uległem. Chciałem poczuć, że żyję. Poczułem. A teraz wróciłem do błogiego stanu stagnacji, spokoju, wyciszenia. Do własnej nostalgii i tych wieczornych, magicznych nastrojów. A boli mnie jakoś tylko to, że nie mam ich z kim dzielić. A przynajmniej nie tak, jakbym chciał, czy z kim bym chciał. Ale lubię ten stan. Podoba mi się. Lubię się zastanawiać nad sobą, nad życiem, nad światem, otoczeniem. Spojrzeć na wszystko od środka i od zewnątrz. To otwiera umysł. Boję się tylko, żeby nie popaść w obojętność, pewne olewnictwo. Bardzo łatwo jest się otworzyć, wiele poznać i przestać się już dziwić czemukolwiek. O wiele trudniej jest się otworzyć, wiele poznać i za każdym razem zachwycać się czymś nowym, na nowo odkrytym, choć nadal tym samym. A tak właśnie bym chciał. Po części to mi się udaje i to mnie cieszy. To wywołuje ten błogi uśmiech przyjemności w tej ulotnej chwili zaczarowania.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;N&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;o i ta nieszczęsna miłość. Sporo o niej myślę, ale żadne wnioski mi się z tego nie wysnuły. Bo właściwie jest ona, jaka jest i polemizować z nią nie ma sensu. Człowiek i tak z miłością przegrywa. W zależności od kontekstu, to, że człowiek przegrywa, może dać mu albo szczęście, albo cierpienie. To taka w sumie prawda uniwersalna. A co istotniejsze, to kwestia, która przewija się niemal w każdej dziedzinie życia. Nie oszukujmy się, chyba prawie wszystko, o ile nie dokładnie wszystko, da się zestawić z miłością. Tym bardziej, że jest ona tak różnorodna, tak obfita znaczeniowo, tak wiele kryjąca pod jednym słowem i dająca się określić dodatkowo kompletną masą innych słów, że ludzie mają czasem problem z jej pojęciem, objęciem rozumem. Ale nawet, to czy warto się nad tym zastanawiać? Czy warto rozumieć miłość? Przecież kocha się po prostu, a w dodatku tego uczucia się nie wybiera. Jeśli się kocha, robi się wszystko, by być szczęśliwym. To chyba jedyna zasada. Reszta jest tylko dopełnieniem, właściwie nieistotnym, jeśli realizuje się tą jedną, nadrzędną zasadę. Kochać, to znaczy być szczęśliwym, czyż nie? Bez względu na to, jak wiele złego się doświadcza. Ważne też, że nie należy mylić jako takiego kochania z samą jedynie wiernością, oddaniem, czy posłuszeństwem, bo w pojedynkę to już coś innego i często nie jest wzajemne.&lt;br /&gt;&lt;i&gt;&lt;span style="font-size: large;"&gt;P&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;rawdziwa miłość... to chyba niedościgniony ideał. Coś za czym każdy tęskni. Ale coś, co chyba jednak można osiągnąć, prawda?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-2773203284660262619?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/2773203284660262619/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/without-whitin.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2773203284660262619'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2773203284660262619'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/without-whitin.html' title='Without whitin'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3799075414121927553</id><published>2009-12-04T21:40:00.000+01:00</published><updated>2009-12-04T21:40:27.714+01:00</updated><title type='text'>Tony zużytych liter</title><content type='html'>Dzisiejszy dzień mi się podobał...! Był cudowny. Szczęśliwy, pozytywny... Był fajny, tak po prostu. Miałem świetny humor. Dlaczego? Bo się wszystko uspakaja, wycisza, bo się układa, bo jest dobrze, bo jest coraz lepiej. Bo inni są szczęśliwi, bo są tacy, którzy wywołują mimowolny uśmiech na mojej twarzy, bo są tacy, którzy chociaż się obrażą na dzień, czy dwa, to jednak się odobrażą.&lt;br /&gt;I chociaż wczoraj dostałbym zawału serca i zaraz po tym spadłbym ze schodów, bo nogi miałem jak z waty, a ręce tak mi się trzęsły, że nie byłem w stanie niczego porządnie chwycić, to dziś było zupełnie inaczej.&lt;br /&gt;I wiecie co? Chciałbym, żeby mi zależało. Na razie jest za wcześnie i to tylko takie 'pobożne' życzenie, bo wszystko się okaże w praniu.&lt;br /&gt;A z drugiej strony chciałbym, żeby przestało mi zależeć. Żeby wyrzucić z siebie to wszystko, czego już nie chcę. Ale powiem wam, że jestem na dobrej drodze. Może ktoś mi w tym pomoże? ;&amp;gt;&lt;br /&gt;Kolejna sprawa to, że komputer na razie jest sprawny. Ale bez grafiki niestety i póki co, jadę na karcie graficznej zintegrowanej z płytą główną, ale spokojnie, jak na razie wystarcza. Czekam na znak od informatyka, czy tę właściwą kartę da się naprawić, bo się trochę spaliła.&lt;br /&gt;I zafarbowałem się dziś... 8 zł wyrzucone w błoto, bo dalej włosy mam czarne, tylko odrosty już nie blond, a rude.&lt;br /&gt;I dołączyłem do swojej biblioteki muzycznej kawałki ściągane kiedyś dla pewnego Pana, którego z tego miejsca pragnę pozdrowić, życzyć mu szczęścia i powodzenia w życiu i nowym związku. ; ) Defekt Muzgó, Radiohead, Kawałek Kulki, czy Ptaky są całkiem do zniesienia. : )&lt;br /&gt;A teraz jest mi tak jakoś miło... lekko... tak... no nie wiem, jak to jeszcze opisać, podoba mi się to. Mam ochotę na pewne spotkanie, szkoda, że nie wiem, kiedy ono będzie możliwe.&lt;br /&gt;Trochę zużyłem tych literek, pisząc tak jakoś strasznie na bieżąco, na ostatnio... Ale nie wyszło ich jakoś dużo, więc te tony to takie nieadekwatne do końca. Może następnym razem spłodzę coś konkretniejszego, bardziej artystycznego, wzniosłego, kto wie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3799075414121927553?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3799075414121927553/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/tony-zuzytych-liter.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3799075414121927553'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3799075414121927553'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/tony-zuzytych-liter.html' title='Tony zużytych liter'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-9165380710181911346</id><published>2009-12-01T16:02:00.000+01:00</published><updated>2009-12-01T16:02:24.542+01:00</updated><title type='text'></title><content type='html'>Zastanawiam się jak to jest, że muzyka potrafi przekazać tak ogromne emocje, może być tak cholernie nacechowana emocjonalnie... I nie mogę pojac tego fenomenu... Nawet, kiedy sam go doświadczam. Lady Pank - Zawsze tam gdzie ty... nie wiem, czy taki jest własciwy tytuł, ale chyba wiadomo, o jaką piosenkę chodzi... Ta piosenka kojarzy mi się idealnie, wspaniale, najlepiej jak można... Ale teraz, teraz te dobre i wspaniałe wspomnienia bolą. A ta piosenka jakoś mnie prześladuje, słyszę ją ostatnio wyjątkowo często... Wspomnień z nią związanych nigdy nie zapomnę... Bo do tej pory były najwspanialszymi w moim życiu i nie zapomne ich dlatego, że były pierwszymi takimi w mojej krótkiej historii. Wtedy chciałem ją śpiewać i nie byłem w stanie, w oczach miałem łzy szczęscia a głos mi się załamywał... Teraz już tylko z wilgotnymi oczyma zatrzymuję się i wysłuchuję jej do końca, bo choć boli, to jednak jest symbolem dobra i szczęścia, dla mnie ofc. I staram się, aby nikt nie zauważył jak wielkie emocje wtedy się we mnie budzą....&lt;br /&gt;I z niepokojem każdego nowego dnia odczuwam, że to, co czułem, co nadal czuje było i jest szczere i prawdziwe i że nie było słowami rzucanymi na wiatr. Jest mi to nie na rękę, bo wymaga to o wiele większego wysiłku, aby się z tym zmierzyć i to przezwyciężyć, tego niestety nie da się zapomnieć tak po prostu, jak mi się to udało za pierwszym razem. Za drugim, znaczy się, bo teraz jest trzeci.&lt;br /&gt;No cóż... Taki już ze mnie masochista emocjonalny... Lubię nostalgię i melancholię, lubię się dobijać przywoływaniem symboli z tych dobrych i szczęśliwych chwil, wspomnień, etc., mimo to, że niby nie powinny budować i pomagać... Ale jakoś daję radę. Wciąż mam nadzieję, choć teraz na to, że uda mi się zbudować własne szczęście. I, że ten Pan, z którym nie dawno chciałem to zrobić, a który nam na to nie pozwolił, także będzie szczęśliwy i zapomni o tym, o czym powinien już dawno. Żeby już nie musiał ranić, bo i to jest ciężkim przeżyciem, jeżeli nie chce się tego robić, a nie ma się wyjścia.&lt;br /&gt;Szczere życzenia. I spokojne.&lt;br /&gt;Naprawdę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Komp dalej zepsuty, przepraszam za błędy, bo pisałem szybko w bibliotece.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-9165380710181911346?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/9165380710181911346/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/zastanawiam-sie-jak-to-jest-ze-muzyka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9165380710181911346'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9165380710181911346'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/12/zastanawiam-sie-jak-to-jest-ze-muzyka.html' title=''/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-5033817261698248522</id><published>2009-11-28T12:32:00.000+01:00</published><updated>2009-11-28T12:32:37.763+01:00</updated><title type='text'>Ja...</title><content type='html'>Chcę wszystkich poinformować, że zepsuł mi się komputer. Nie wiem, czy uda mi się go naprawić, czy nie, a jeśli nie, to czy będę mieć jakiś inny, nowy, bądź stary, nie wiem. W każdym bądź razie, nie będę w stanie pisac tutaj, jak zamierzałem, w najbliższym czasie, być może i trochę dalszym. Ale jeśli tylko mój stan sprzętowy powróci do normy, będę pisać tu dalej. : )&lt;br /&gt;To przeczytania kiedyś ;*&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-5033817261698248522?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/5033817261698248522/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/ja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5033817261698248522'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5033817261698248522'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/ja.html' title='Ja...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-2743605424910983615</id><published>2009-11-26T11:12:00.000+01:00</published><updated>2009-11-26T11:12:18.964+01:00</updated><title type='text'>Ze szkoły</title><content type='html'>Siedzę właśnie w szkole... Zastępstwo - TI zamiast angielskiego. Nie wiem czemu ale wszyscy siedzą na NK. Oprócz mnie. Jakoś mnie nie ciągnie na ten portal. Są ciekawsze rzeczy np. Blogger. A na biologii napisałem wiersz. Niby miałem juź nie pisać, ale chyba lubię męczyć innych swoim grafomaństwem. I mam jeszcze jeden, ale nie napiszę go tu, dopóki nie będę mieć dedykacji. ; )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ekspresja&lt;br /&gt;to realizowanie informacji genetycznej&lt;br /&gt;nie ma mowy o uczuciach&lt;br /&gt;nie ma dla nich miejsca&lt;br /&gt;Ekspresja&lt;br /&gt;to realizowanie&lt;br /&gt;nie ma mowy o planach&lt;br /&gt;to tylko puste mrzonki&lt;br /&gt;Ekspresja&lt;br /&gt;to wyrażanie siebie&lt;br /&gt;to tylko biologiczny element genetyczny&lt;br /&gt;nikt tu nie myśli o człowieku&lt;br /&gt;człowiek się nie liczy&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-2743605424910983615?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/2743605424910983615/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/ze-szkoy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2743605424910983615'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2743605424910983615'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/ze-szkoy.html' title='Ze szkoły'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-1058489904342579221</id><published>2009-11-25T16:51:00.002+01:00</published><updated>2009-11-25T21:56:28.910+01:00</updated><title type='text'>Ja i Twardowski</title><content type='html'>Ja, &lt;i&gt;Nic więcej &lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Mam na imię Mateusz&lt;br /&gt;jestem gejem&lt;br /&gt;nie powiem nic więcej&lt;br /&gt;bo wyjecie i gwiżdżecie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie powiem nic więcej&lt;br /&gt;bo gdy wyszedłem&lt;br /&gt;napadli mnie i skręcili kark&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jan Twardowski, &lt;i&gt;nic więcej&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;Napisał "MÓJ Bóg" ale przekreślił, bo przecież pomyślał&lt;br /&gt;o tyle mój, o ile jestem sobkiem&lt;br /&gt;napisał "Bóg ludzkości" ale ugryzł się w język, bo przypomniał&lt;br /&gt;sobie jeszcze aniołów i kamienie podobne w śniegu do królików&lt;br /&gt;wreszcie napisał "Bóg". Nic więcej&lt;br /&gt;Jeszcze za dużo napisał&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-1058489904342579221?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/1058489904342579221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/ja-i-twardowski.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1058489904342579221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1058489904342579221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/ja-i-twardowski.html' title='Ja i Twardowski'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-4562082643202454241</id><published>2009-11-24T13:19:00.002+01:00</published><updated>2009-11-24T14:13:18.433+01:00</updated><title type='text'>Miłość gorzka, jak filiżanka ciemnej kawy</title><content type='html'>Po pierwsze primo:&lt;br /&gt;Halina Poświatowska, &lt;i&gt;***&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;Jestem Julią&lt;br /&gt;mam lat 23&lt;br /&gt;dotknęłam kiedyś miłości&lt;br /&gt;miała smak gorzki&lt;br /&gt;jak filiżanka ciemnej kawy&lt;br /&gt;wzmogła&lt;br /&gt;rytm serca&lt;br /&gt;rozdrażniła&lt;br /&gt;mój żywy organizm&lt;br /&gt;rozkołysała zmysły&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;odeszła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem Julią&lt;br /&gt;na wysokim balkonie&lt;br /&gt;zawisła&lt;br /&gt;krzyczę wróć&lt;br /&gt;wołam wróć&lt;br /&gt;plamię&lt;br /&gt;przygryzione wargi&lt;br /&gt;barwą krwi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie wróciła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem Julią&lt;br /&gt;mam lat tysiąc&lt;br /&gt;żyję&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Po drugie primo: &lt;br /&gt;Jakiś czas temu dostałem prezent. Był, co prawda, używany, ale to tylko zwiększało jego wartość, był i tak w idealnym stanie. Ten prezent był moim największym marzeniem. Nigdy o niczym tak bardzo nie marzyłem. Kiedy marzenie się spełniło, byłem wniebowzięty. To było największe szczęście, namacalne, prawdziwe, życie nabrało kolorów, radości. Mogłem się wreszcie nazwać szczęśliwym człowiekiem. Nie potrzebowałem niczego więcej. To było wszystko, czego oczekiwałem od życia. I oczywiście nie mogło to trwać wiecznie. Ktoś kto podarował mi ten prezent, odebrał mi go, może nie brutalnie, ale dość stanowczo.&lt;br /&gt;Los niestety nie umie się zdecydować. Jak śpiewa Anna Bursztyn "&lt;i&gt;nic nie może przecież wiecznie trwać, co zesłał los, trzeba będzie stracić...&lt;/i&gt;". Straciłem. Prezent nie nadawał się już do używania. Okazało się, że zbyt duży wpływ mieli na niego poprzedni właściciele, użytkownicy.&lt;br /&gt;Zabolało najbardziej, kiedy zobaczyłem, że ten sam podarunek otrzymuje ktoś inny, kogo zresztą znam. Zabolało najbardziej, ale było to rzeczą najbardziej oprzytomniającą. W momencie otrząsnąłem się z tego, co mnie dręczyło. Taka niesprawiedliwość w sumie. Ale teraz nie ma to już dla mnie takiego znaczenia, jak wcześniej. Teraz mogę już szczerze życzyć owemu znajomemu udanego korzystania z dobrodziejstw wspomnianego podarku (o, jak się dziwnie złożyło... "po-Darku"). Mam nadzieję, że wykorzysta je w odpowiedni sposób, pomnażając swoje szczęście. Będzie mi miło, jeśli tak się stanie. Naprawdę. Nie żywię żadnej urazy, żadnego żalu, nie potrafiłbym tak i nie widzę sensu. Nie chcę truć siebie i innych. Chcę, żeby było po prostu dobrze. Chcę móc spokojnie i na nowo zbudować własne szczęście.&lt;br /&gt;Moje uczucia się nie zmieniły, wciąż są takie, jakie były, szczere, może o mniejszej sile, co chyba naturalne. Ale najważniejsze jest to, że nauczyłem się z nimi żyć. Dzisiejszego ranka, ale poradziłem z tym sobie. To, co najgorsze minęło. Teraz niech już będzie tylko lepiej. Niech będzie dobrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&amp;nbsp;I po trzecie primo:&lt;br /&gt;Agnieszka Chylińska, &lt;i&gt;Ostatnia łza&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;To ostatnia łza, wiec nie liczę jej&lt;br /&gt;Mam misterny plan, by nie patrzeć wstecz&lt;br /&gt;Słowo daję że, odmienię swój los&lt;br /&gt;Nie powstrzyma mnie twój ponury głos, twój głos&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najwyższy czas pokazać twarz,&lt;br /&gt;Czy zaufasz takiej mnie&lt;br /&gt;A jeśli nie, to, co zrobić mam, byś uwierzył, że to ja?&lt;br /&gt;Opuścił mnie strach, przespałam zły czas,&lt;br /&gt;Chcę znów kochać, chcę się śmiać&lt;br /&gt;Ostatnia łza, to ostatnia łza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może zmieniam się nie tak jakbyś chciał,&lt;br /&gt;Tamtej dawnej mnie już nie będziesz miał,&lt;br /&gt;To ostatnia łza, wiec nie liczę jej,&lt;br /&gt;Patrzysz na mnie, a ja uśmiecham się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odpuszczam sobie wszystkie winy.&lt;br /&gt;Dla ciebie też już serce mam.&lt;br /&gt;Pozwalam zostać ci czym zechcesz.&lt;br /&gt;Dlatego ty też pozwól mi.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;Coś jeszcze bym tu chciał, ale już nie wiem co...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Au revoir.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-4562082643202454241?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/4562082643202454241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/miosc-gorzka-jak-filizanka-ciemnej-kawy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4562082643202454241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4562082643202454241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/miosc-gorzka-jak-filizanka-ciemnej-kawy.html' title='Miłość gorzka, jak filiżanka ciemnej kawy'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-5204221650063843309</id><published>2009-11-23T19:49:00.000+01:00</published><updated>2009-11-23T19:49:35.294+01:00</updated><title type='text'>Bardzo cicha noc</title><content type='html'>Dziwnie się czuję. Przyznaję to otwarcie. Nie jest mi źle, jest mi tak jakoś miło, spokojnie i fajnie... ale jednak nie dobrze. Nie potrafię tego określić. Może nostalgicznie? Troszkę popłynąłem na fali komercji, ale chyba i taką miałem gdzieś w środku nieokreśloną ochotę. Mianowicie wsłuchuję się w święta. To, że są dopiero za miesiąc to inna kwestia. Ale reklamy, broszurki, TV powoli przesiąkają klimatem świąt. Ot choćby świąteczna reklama kawy (a, że od kilku lat jest dokładnie taka sama... to inna sprawa), która była dzisiejszym moim impulsem do krótkiej penetracji Internetu w poszukiwaniu piosenki wykorzystanej we wspomnianej reklamie - &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vDrmmcKM9Mk"&gt;Let it snow&lt;/a&gt;, pod linkiem wersja instrumentalna, ale też ma swój urok. A później jakoś tak poszło, że po chwilowej irytacji połączonej z łagodnym zbulwersowaniem się na mój zawsze i wszędzie śmigający komputer załączyłem sobie moją ulubioną składankę świąteczną "Święta Święta 2". To jest dopiero urok i klimat. Jak już u mnie w głośnikach leci to wydawnictwo, to już musowo idą święta. Na razie jednak spokojnie majaczą na horyzoncie.&lt;br /&gt;Jest taka piosenka "Bardzo cicha noc", którą śpiewa pan Rynkowski, jest ona częścią owej składanki. To chyba najbardziej oddziałująca na mnie piosenka. Niby są inne, które więcej łez wyciskają, ale one zazwyczaj dotyczą spraw bieżących, chwilowych... Bardzo cicha noc dotyka jednak kwestii bardzo głębokiej, rzekłbym że wręcz stałej i uniwersalnej na mojej płaszczyźnie. I właściwie wciąż nie mogę z tym dojść do ładu. Pisałem już o tym na blogu, w bardziej &lt;a href="http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/tato.html"&gt;lirycznej&lt;/a&gt; formie. Z jednej strony żałuję tego, że jego już nie ma, nie będzie, z drugiej strony wiem, że gdyby żył, byłbym kimś zupełnie innym. Co gorsze, byłbym w zupełnie innym miejscu swojego życia. A tego bym nie chciał. Dobrze mi tak, jak jest, pasuje mi ta sytuacja mimo wszystkich jej minusów. Pewnie wtedy nie byłoby takich problemów, jakie są dziś, ale nie dbam o to. Mimo, że nie jestem szczęśliwy, wiem, że mam szansę na szczęście, prawdziwe i poważne. I mimo to, to wspomnienie wciąż jest smutne i myślę, że inne już nie będzie. Jednak był tym, kogo zawsze brakowało. Tym kimś, kto miał tu być, ale nie mógł. Zapewne żyjąc, nie zaakceptowałby mnie takiego jakim jestem teraz, czy w innej formie, choć podobnej, bo przecież pisałem już, że nie byłbym tym, kim jestem, ale teraz, jeśli jest gdzieś tam w eterze, mam nadzieję, że jest ze mnie dumny. Że się nie poddaję, że staram się zawsze chodzić z podniesioną głową.&lt;br /&gt;&lt;blockquote&gt;W ilu domach będzie dziś&lt;br /&gt;puste miejsce blisko drzwi,&lt;br /&gt;zdjęcie w ramce, kartka, list,&lt;br /&gt;zamiast tych, co tu nie mogą być.&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;Poza tym wszystkim jestem dziś po zajęciach tanecznych, niezłym wycisku. Uwielbiam czuć na sobie presję, że nie skończymy, póki ja nie zrobię tego dobrze. I chciałem pewnie jeszcze coś napisać, ale już zapomniałem co, więc nie napiszę. Kolejne refleksje pewnie w kolejnych postach.&lt;br /&gt;Chciałem tylko dodać, że piszę to wszystko dla siebie i w równym stopniu dla Was, którzy to czytacie. Czasem jednak wątpię, czy właśnie ktokolwiek to czyta. Ale to insza inszość.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-5204221650063843309?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/5204221650063843309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/bardzo-cicha-noc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5204221650063843309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5204221650063843309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/bardzo-cicha-noc.html' title='Bardzo cicha noc'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-5678138265627783073</id><published>2009-11-22T18:40:00.001+01:00</published><updated>2009-11-22T18:41:59.429+01:00</updated><title type='text'>Close your eyes...</title><content type='html'>Mam ochotę zniknąć ze świata. Nie mówię tutaj o żadnym samobójstwie, czy czymś w tym rodzaju. Chciałbym się tak po prostu rozpłynąć. Pójść gdzieś, pójść z kimś i "to vanish into world". Nie mieć już żadnych problemów, żadnych smutków, odciąć się od wszystkiego. Mieć święty spokój. Ogólnie w tym wymiarze dużo rzeczy bym chciał. Kwestia tego, kto będzie w stanie to docenić. Kto chciałby tego samego co ja? To nie jest łatwe. Tak jak łatwa nie jest dla mnie samotność? Nie lubię samotności. I owszem, są tacy, którzy całe życie mogą być singlami, ale mnie takie życie nie kręci. Ja tak nie potrafię. Potrzebuję stabilności, stałości, potrzebuję kogoś, kto mi to zapewni. Nie mówię, że chcę całe życie siedzieć w domu. Nie wykluczam tutaj jakiegoś szaleństwa, życia na maksa, ta stałość i stabilność to kwestia tego, bym zawsze i wszędzie mógł na kimś polegać. By mieć prawo powiedzieć kilka ciepłych słów, by mieć możliwość, by ot tak, bez żadnego powodu konkretnego kilka takich słów samemu usłyszeć.&lt;br /&gt;Najlepsze jest to, że myślę, że mógłbym się zmienić. Mógłbym się dostosować do nowych warunków. Zaszaleć w swoim życiu, stać się takim typowym singlem, który nie przywiązuje wagi do wspólnego życia, że może by chciał, ale w sumie to po co, bo dobrze jest jak jest. Ale na ile byłbym wtedy sobą? To byłaby bardzo poważna zmiana, dotycząca praktycznie wszystkich aspektów mojego życia. Nie byłbym wtedy tym, kim jestem teraz. Byłbym więc inny. A ja nie chcę być inny. Pasuję sobie samemu taki, jaki jestem. To, że czasem innym nie pasuję? Ich problem. Czuję się dobrze sam ze sobą, zazwyczaj. To i owo bym zmienił, ale nic diametralnie, raczej drogą naturalnej ewolucji niż wymuszonej rewolucji. Kwestia tego, że nie do końca spełniam wymagania dzisiejszego świata jakoś mało mnie obchodzi. Myślę, że należę do swoistej niszy osobowości, charakterów. Coś, co cieszy się uznaniem w wąskiej grupie odbiorców, którymi w tym wypadku są moi przyjaciele. I muszę przyznać że jest mi z tym niezwykle dobrze. Może trafi się ktoś jeszcze zainteresowany. Ja się nie ograniczam. Przyjąć mogę każdego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam ochotę na filiżankę ciepłej kawy z mlekiem, albo kakao. Na dobrą muzykę, taką klimatyczną. Na wygodną kanapę. Na interesujący charakter i zajmującą rozmowę o wszystkim, która mogłaby trwać długo, długo i jeszcze dłużej.&lt;br /&gt;Mam ochotę na coś romantycznego. I żeby się w czymś zatracić. Odnaleźć jakiś sens, jakąś ideę.&lt;br /&gt;I boli trochę to, że żadna z tych rzeczy się nie spełni. A szkoda. Może by mnie to jakoś podniosło na duchu. A wręcz na pewno. Ale cóż, to, co by się chciało, zazwyczaj jest nieosiągalne. Już kilka razy się o tym przekonałem, szkoda, że tak boleśnie.&lt;br /&gt;I liczy się jeszcze to, że jest coraz lepiej. Co nie znaczy, że będzie dobrze, bo tak jeszcze długo nie będzie. Ale każdy dzień może być lepszy od poprzedniego. Na razie tak chyba właśnie jest.&lt;br /&gt;Trzymam kciuki za samego siebie, może to coś da. ; )&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-5678138265627783073?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/5678138265627783073/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/close-your-eyes.html#comment-form' title='Komentarze (8)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5678138265627783073'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5678138265627783073'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/close-your-eyes.html' title='Close your eyes...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>8</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-2229573848284238928</id><published>2009-11-22T11:58:00.002+01:00</published><updated>2009-11-22T12:26:14.977+01:00</updated><title type='text'>Dywagacje</title><content type='html'>Każdy nowy dzień rodzi nowe paranoje... Jak to śpiewa Pidżama Porno. Dla mnie właśnie zaczął się nowy dzień. A paranoje? Jakieś się też pojawiły. Głównie dlatego, że myśli, które od dawna krążyły mi w głowie, oczywiście nie wszystkie, ale część z nich, wyraziłem w konkretnych słowach, zdaniach. To zaś pomaga uświadomić sobie wagę i znaczenie takich myśli.&lt;br /&gt;O konkretach nie chciałbym akurat pisać, są zbyt osobiste, a tego bloga w żaden sposób nie ukrywam. Jak to jednak w życiu bywa, osią wszystkiego jest miłość. U mnie jest to miłość i samotność. Te dwie kwestie połączone w jedną bywają czasem bardzo niebezpieczne, pustosząc pokłady pozytywnej energii i takichże myśli, pomysłów, etc. Nie mam jednak innego wyjścia, jak iść dalej przez to marne, jak wydaje mi się w takich chwilach, życie. Wyznaję zasadę, że podniesiona głowa, wyprostowane plecy i szczery uśmiech na twarzy to już połowa sukcesu przy mierzeniu się z problemami.&lt;br /&gt;A, że ja, to ja, to nie potrafię żyć inaczej niż z uśmiechem na twarzy. Kiedy on z niej znika, to znaczy, że już jest bardzo, bardzo źle. Jakiś czas temu tak właśnie było, ale chyba z każdym dniem jest już coraz lepiej. Myślę, że to jest pewna istota mojej osobowości. Myślę, że nie muszę dużo mówić, że nie muszę być jakoś aktywny towarzysko. Myślę, że wystarczy tylko, że jestem, że się uśmiecham, że potrafię pocieszyć i każdemu pomogę, jeśli tylko będę w stanie i taki ktoś będzie chciał. Choć wbrew pozorom jestem raczej introwertykiem. Niby otwarty jestem na wszystkich i tak też jest, nie ograniczam się na nikogo, to jednak dostęp do mojego prawdziwego wnętrza mają tylko nieliczni. Naprawdę nieliczni, bo takich osób jest teraz może 3, albo 4... To są właśnie przyjaciele. Wróć. To są Przyjaciele. Osoby, które dla mnie są niezwykle ważne, których za nic w świecie nie chciałbym stracić.&lt;br /&gt;Przyjaźń to dla mnie ogromnie poważne słowo. Myślę, że w odpowiedni sposób doceniam jego wartość. Uważam, że prawdziwa przyjaźń jest wieczna. Nawet, jeśli są jakieś dołki, niepowodzenia, porażki, nieporozumienia, etc. to to jest nic dla przyjaźni, która bez problemu powinna takie rzeczy przetrwać. No, może nie zawsze bez problemu, ale zawsze przetrwa.&lt;br /&gt;I jeśli miłość oparta jest na takiej przyjaźni, to jest to miłość prawdziwa i idealna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-2229573848284238928?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/2229573848284238928/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/dywagacje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2229573848284238928'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2229573848284238928'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/dywagacje.html' title='Dywagacje'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6523214466667625844</id><published>2009-11-21T15:01:00.002+01:00</published><updated>2009-11-21T15:06:26.796+01:00</updated><title type='text'>Just hold me...</title><content type='html'>And why can't you just hold me&lt;br /&gt;And how come it is so hard&lt;br /&gt;And do you like to see me broken&lt;br /&gt;And why do I still care&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poor little misunderstood baby&lt;br /&gt;No-one likes a sad face&lt;br /&gt;But I can't remember&lt;br /&gt;life without him&lt;br /&gt;I think I did have good days&lt;br /&gt;I think I did have good days&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="390" height="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/q4hRyB5YHaY&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/q4hRyB5YHaY&amp;amp;hl=pl_PL&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="390" height="320"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak już mam, że trudno mi się odciąć od tego, co było mi bliskie, ale już być nie może.&lt;br /&gt;Wracam.&lt;br /&gt;Postaram się tworzyć dalej. Może mi się uda.&lt;br /&gt;Może znów się czegoś nauczyłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Na pewno.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6523214466667625844?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6523214466667625844/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/just-hold-me.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6523214466667625844'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6523214466667625844'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/11/just-hold-me.html' title='Just hold me...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6710492222811409454</id><published>2009-09-05T11:16:00.003+02:00</published><updated>2009-09-05T11:17:49.981+02:00</updated><title type='text'>Ja lubię.</title><content type='html'>Dużo się stało, chyba za dużo. Muszę odpocząć. Dlatego też w najbliższym czasie, może nawet i dalszym, publikować tutaj niczego nie będę. Muszę oswoić się z nową sytuacją, zrozumieć. Może wtedy. Tymczasem skupię się na swoim fbl.&lt;br /&gt;Dzięki za uwagę.&lt;br /&gt;Do przeczytania, kiedyś.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6710492222811409454?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6710492222811409454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/09/ja-lubie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6710492222811409454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6710492222811409454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/09/ja-lubie.html' title='Ja lubię.'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-8414799011682843124</id><published>2009-08-09T12:39:00.007+02:00</published><updated>2009-08-09T13:31:35.182+02:00</updated><title type='text'>W Sieci</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a7/Web_2.0_Map.svg/800px-Web_2.0_Map.svg.png"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 400px; height: 299px;" src="http://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/thumb/a/a7/Web_2.0_Map.svg/800px-Web_2.0_Map.svg.png" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span&gt;Czym jest istota bloga? Po co piszemy? Żeby wyrzucić w eter swoje myśli, emocje? Czy może, żeby się nimi z kimś podzielić? Z kim? Przyjaciółmi, znajomymi, obcymi, wrogami, czy ze wszystkimi na raz? Kiedy blog przestaje być blogiem, a zamienia się w grafomaństwo? To dla mnie oczywiste, że w każdej kulturze obowiązują pewne zasady, normy, społeczność objęta jest pewnym wzorcem savoir-vivre. Nie każdy ma jednak tego świadomość. Brak tej świadomości nie jest zły. Tylko co, jeśli zostanie przekroczona pewna granica? Kiedy blog nie będzie już miejscem dzielenia się czymś, a narzucania tego. Niemniej jednak mamy prawo wyboru, demokrację, wolność i inne tego typu bajery. Zawsze możemy wyłączyć stronę, która nam nie odpowiada, i więcej już tam nie wchodzić. Tu rodzi się jednak poważny problem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mamy do czynienia w tej chwili z nową generacją społeczeństwa. Znaczy się, z młodym pokoleniem. W pewnym stopniu sam do niego należę, jednak faktem jest, że coraz młodsze dzieci mają wcale bądź mało limitowany dostęp do komputera i "anonimowej" Sieci. Ciekawe więc, ilu rodziców uświadamia swoje dzieci o wszelkich niebezpieczeństwach tego starego już wynalazku, jeśli idzie o rozwój dzisiejszej techniki. Kiedyś był telewizor. Dzisiaj to komputer zaczyna pełnić rolę niańki. Pełno multimediów, których próżno szukać w telewizji gdzie obowiązuje ścisła ramówka, a w dodatku większość jest interaktywna, o czym, w przypadku tv, nie ma nawet mowy. No, oczywiście pełno jest akcji reklamowych mających na celu uświadamianie zagrożeń Internetu. Kiedy 30-latek pisze, że ma 15 lat, to już może być pedofilia. A kiedy 15-latek (bądź młodsze dziecię) pisze, że ma 30? Bo to chyba też jest nie w porządku. O tym się już nie mówi. A jest to zjawisko bardzo powszechne. Wiem po sobie, że choć sam nie mówiłem ile mam lat, po rozmowie ludzie oceniali mnie czasem nawet na 30, kiedy w rzeczywistości miałem 13, to wcale ich z tego błędu nie wyprowadzałem.  Sam Internet staje się już powoli Second Life. Właściwie, to już jest. Można zrobić w Internecie wszystko. Zrobić dowolne zakupy, składać najróżniejsze dokumenty do urzędów, rozliczać podatki, uprawiać seks. Nawet pieniędzy jest do wyboru, do koloru. Mając tyle możliwości, trudno się w tym nie zatracić. Trudno wciąż pozostać sobą, zachować własną godność. No i gdzie miejsce na kulturę? Kulturę osobistą. Nie ma chyba sposobu, aby uchronić się przed chłamem i flamem. A nie, jednak jest. Zawsze Internet można wyrzucić przez okno, jak mawia jeden z moich nauczycieli. Czasem byłby to najlepszy pomysł. Czasem. Bo są jeszcze takie miejsca jak blogi, które wciąż trzymają poziom. Rzetelna informacja, równie dobra redakcja, zazwyczaj jednoosobowa, czytelnicy, którzy mają pojęcie o świecie i swoim poziomem dorównują stronie, którą komentują.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A reszta? Reszta jest tylko środkiem do osiągnięcia celu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span&gt;Chyba nie o to mi chodziło.&lt;br /&gt;Ale notka jest, trochę chaotyczna i zagubiona,&lt;br /&gt;ale co tam...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-8414799011682843124?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/8414799011682843124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/08/mam-prawo.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8414799011682843124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8414799011682843124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/08/mam-prawo.html' title='W Sieci'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6266253538105825988</id><published>2009-07-26T20:42:00.003+02:00</published><updated>2009-07-27T00:44:37.845+02:00</updated><title type='text'>I surrender</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Tak dużo jeszcze muszę przeżyć,&lt;br /&gt;A ten ogień wciąż płonie...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;Tak się zastanawiam, czym jest miłość... Szczęściem? Cierpieniem? Beztroską? Bólem? Czy też może bezkresnym uzależnieniem i tym wszystkim w jednym? Jak bardzo bolesna jest świadomość, że tak mało jeszcze doświadczyliśmy od życia, kiedy równocześnie zdaje nam się, że jesteśmy na dnie, przygnieceni przez wszystko, co złe w naszym życiu, myśląc, że gorzej być nie może i uświadamiając sobie, że jednak może, że gdzieś tam czeka nas pewnie jeszcze gorsze załamanie. A najboleśniejszy jest fakt, że wcale nas to nie pociesza. Niemniej jednak ta myśl trzyma nas przy życiu, daje światło nadziei, że będzie lepiej, może przez chwilę tylko, ale będzie lepiej. Musimy odczuwać ból. To znak, że wciąż żyjemy. Że wciąż mamy coś do zrobienia na tym ziemskim łez padole. Ciekawe tylko, czy ktoś może nam w tym pomóc? Myślę, że tak, że jest to osoba dla nas najważniejsza, życiowy partner, czy największy przyjaciel, nieważne. Ważne, co dla nas znaczy i co reprezentuje.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;blockquote&gt;Kiedy widzę, jak na mnie patrzysz,&lt;br /&gt;Myślę, że mógłbym znaleźć siłę,&lt;br /&gt;By opisać każde marzenie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Teraz tylko pozostaje pytanie: miłość, czy przyjaźń? Ja sam zbyt jestem spragniony bliskości, by wybrać przyjaźń, dlatego tak długo będę szukać miłości, póki jej nie znajdę. Miłość dla mnie jest motorem napędzającym moje życie. Poszukiwanie jej, kiedy już ją odnajduję, rozbudzanie jej, pielęgnowanie i pilnowanie, aby nie przygasła. Miłość, choć nie szukam jej usilnie, za wszelką cenę, to jednak daje mi siłę, moc, by spełniać to, co dla mnie najważniejsze. A co jest dla mnie najważniejsze? Miłość. Sama jej wartość daje mi pewne poczucie spełnienia, pozwala mi odnaleźć jej właściwą formę. Wartość miłości i znalezienie jej właściwej formy daje mi prawo do uznania drugiej osoby za cały mój świat, daje mi prawo zamiany dnia z nocą, nieba z ziemią, jego ze mną. Miłość stanowi bowiem doskonały akt syntezy, z dwoistości tworzy jedność, niepodzielną, a jednak niezależną od samej siebie. Miłość daje potęgę, siłę, która pozwala iść przez życie z podniesioną głową, z uśmiechem, z pewnością siebie. To, że ludzie uważają moją miłość za występną, nie mającą prawa bytu, nie ma dla mnie znaczenia, bo to nie ludzie się liczą, to liczy się uczucie i człowiek, którym go darzymy.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;blockquote&gt;I opuść ten niezachwiany świat,&lt;br /&gt;I zaniechaj strachu o to,&lt;br /&gt;Co mogłoby się stać, gdyby dowiedzieli się,&lt;br /&gt;Że zakochałem się w tobie&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Nie wolno nam się przejmować tym, co ludzie sądzą na nasz temat. To nas niszczy, wprowadza w nas samych anarchię. Chcemy, by widzieli nas jak najlepiej. Stajemy się więc tacy, jakich chcą nas widzieć. Przestajemy być sobą. Boimy się, że ktoś dowie się o tym, kim jesteśmy naprawdę. To przykre. I bardzo boli. Tym bardziej, kiedy człowiek zdaje sobie sprawę, że całkowicie wbrew swojej woli jest częścią całego tego systemu opiniowania w ludzkim społeczeństwie. Z drugiej strony trzeba mieć cholerną odwagę, czasem zakrawającą na bezmyślność, czy szaleństwo, żeby publicznie być sobą, by nie chować niczego, nie zamiatać pod dywan, nie bagatelizować. Miłość homoseksualna jest doskonałym tego przykładem. Ludzie boją się tego, czego nie znają. Nie znają homoseksualizmu, dlatego się go boją. Z kolei to, czego się boją, chcą zniszczyć, jest to naturalna reakcja na strach, człowiek chce zniszczyć to, co wywołuje u niego strach, jednocześnie nie chcąc mieć z tym nic wspólnego. Dlatego gromadzi w sobie agresję, skierowaną w kierunku tego, czego się boi. Dlatego okazuje tą agresję i wyładowuje ją na tym, czego się boi. Często zaślepiony jest swoją agresją, czy innymi negatywnymi uczuciami i nie chce zrozumieć prostych prawd. Nie przyjmuje to wiadomości, że homoseksualiści to ludzie, jak wszyscy inni. To, że wolą własną płeć? A to, że ktoś woli blondynki od brunetek? Ta sama kategoria. Ale życie wymaga. Szczególnie i mocniej wymaga od tych, którym z natury jest trudniej. Czyli w tym wypadku od homoseksualistów...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Przyjąłbym na siebie wszystko,&lt;br /&gt;By poczuć szansę na nowe życie.&lt;br /&gt;Przybywam do ciebie.&lt;br /&gt;Wiem, że możesz poczuć to samo.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;Jednak w imię miłości można zrobić wszystko. Doznać największych cierpień, niewysłowionego bólu. W imię miłości można znieść wszystko. Tylko jak długo? Ile tylko będzie trzeba. Miłość daje siłę, by przetrwać wszystko. Tym bardziej, kiedy jest odwzajemniona. Kiedy kochasz i jesteś kochany, możesz wszystko. Nie ma wtedy żadnych granic. Czasem jest tak trudno, czasem jest tak źle, że nie widzi się już światła nadziei, które tli się w każdym sercu. Ale nie szkodzi. Czasem po prostu potrzeba czasu by zobaczyć to wszystko, by poczuć siłę by walczyć ze światem. Najtrudniej jest przyjąć na siebie wszystko z pokorą, ale dumnie uniesioną głową. I to się wcale nie gryzie. Bo taka duma, nie ma nic wspólnego z pychą. Ta duma wspomaga naszą miłość, daje nam poznać własną wartość, którą często zaniżamy. Uniesiona głowa to gotowość to stawienia się oko w oko z problemem, to duma z siebie i drugiego człowieka, duma z bycia razem, duma z tego, co się prezentuje, co jest słuszne i prawdziwe, co można przeciwstawić problemowi i tym go pokonać. Bo strach tylko nas osłabia. Ważne jest, by nie być samemu.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Dokonamy tego&lt;br /&gt;Dzięki tysiącom marzeń, którym wciąż wierzę.&lt;br /&gt;Sprawiłbym, że dałbyś mi wszystko, co należy do nich.&lt;br /&gt;Trzymałbym cię w moich ramionach i nigdy nie puścił.&lt;br /&gt;Poddaję się...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;Jednak są chwilę, gdy tak trudno jest wciąż wierzyć. Czy aby na pewno są one złe? Czy może też jest to potrzebna każdemu z nas chwila wyciszenia? Trudno jest kochać. Trudno jest kochać w ogóle, a co dopiero kochać drugiego mężczyznę (czy kobietę, jeśli na moim miejscu postawić kobietę). Człowiek chce się czasem poddać, bo niestety, ale marzenia nie załatwią wszystkiego. Mogą pomóc, mogą też dać siłę, ale nie załatwią wszystkiego. Można przetrwać kryzys razem dzięki marzeniom, dzięki pragnieniom, dzięki samemu pragnieniu przetrwania. Albo dzięki pragnieniu miłości, często zabójczym, nie do opanowania. Ale to nic złego, kiedy człowiek nie ma siły. Oznaka słabości? Niedoskonałości? Może, ale każdy ma do tego prawo. Ja nie chcę się poddawać. Albo inaczej... Przyjmę na siebie wszystko, byleś tylko był ze mną. Służalczość, czy poświęcenie? Trzeba pamiętać, by nie zatracić własnej godności. Jeśli człowiek straci swą godność, przestaje już być człowiekiem. Ale z drugiej strony nie jest tak łatwo pozbyć się godności. Nawet, kiedy pragnienia są silniejsze niż rozsądek.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Wiem, że nie przeżyję&lt;br /&gt;Kolejnej nocy bez ciebie.&lt;br /&gt;Jesteś powodem, dla którego wciąż trwam.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;Czasem pragnienia nas przerastają. Bo czy miłość nie jest właśnie pragnieniem? Ale co wtedy? Wtedy trzeba poświęcić samego siebie. Oddać się temu pragnieniu, niech robi z człowiekiem, co chce. A kiedy nas już przemieli i wyrzuci z powrotem, będziemy czyści i spokojni. Będziemy kochać, jeśli byliśmy na tyle silni, by przetrwać razem z uczuciem. I będziemy piękni. Bo miłość czyni wszystko pięknym. Dlatego właśnie sprawia, że mamy po co żyć. Dla drugiego człowieka. Bez względu na wszystko. Musimy trwać, żyć dalej, budzić się każdego dnia, stawiać kolejny krok, dla niej, czy dla niego. Dzięki miłości.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;A teraz potrzebuję żyć prawdą.&lt;br /&gt;Właśnie teraz, nie ma lepszej chwili.&lt;br /&gt;Z tego strachu będę tracić wolność&lt;br /&gt;I znów będę żyć z miłością,&lt;br /&gt;I nie, nie będą w stanie odebrać mi tego.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;[next reflection]&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Każda noc staje się coraz dłuższa&lt;br /&gt;I ten ogień staje się większy, kochany.&lt;br /&gt;Przełknę swą dumę i przeżyję.&lt;br /&gt;Nie potrafisz usłyszeć mego wołania.&lt;br /&gt;Przyjmę na siebie wszystko.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;[next reflection]&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;blockquote&gt;Tylko tu i teraz,&lt;br /&gt;Daję nowe życie, by znowu żyć.&lt;br /&gt;Będę tracić wolność, zabierz mi&lt;br /&gt;Wszystko co mam, wszystko ci oddaję.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;[last reflection]&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6266253538105825988?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6266253538105825988/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/i-surrender.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6266253538105825988'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6266253538105825988'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/i-surrender.html' title='I surrender'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-577943961045222908</id><published>2009-07-22T21:36:00.002+02:00</published><updated>2009-07-22T21:47:58.455+02:00</updated><title type='text'>Secret...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;...Secret Garden...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;br /&gt;Czuję się bardzo dziwnie, tak, jak jeszcze nigdy się nie czułem. Jestem szczęśliwy. Taak... to chyba dobre słowo. A jednak słucham muzyki nostalgicznej, przygnębiającej. Dlatego jestem jeszcze bardziej szczęśliwszy... Paradoks, prawda? Ale może to dlatego, że muzyka jest piękna, a to co piękne daje mi to szczęście, przede wszystkim człowiek, uczucia, emocje, słowa i milczenie. Staruszek Świat nie jest jednak taki zły. Czasem docenia nasze starania i pozwala poczuć się błogo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zamyśleniu ten blog miał być obrazem mojej twórczości. Jakieś tam grafomaństwo z tego niby wyszło. Ale ogólny cel został zmieniony. W końcu wszystko się zmienia, ja, Wy, świat... Panta rei, jak mawiał Heraklit, ponoć. Dlatego zmienia się też ten blog. Niedawno zmieniłem skórkę, teraz zmieniam jego oblicze jako takie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest to już MÓJ blog. Teraz jest to NASZ blog. Nasz, czyli mój (Vetoksa) i Zaana. To właśnie pragnę ogłosić wszem i wobec, przy dźwiękach &lt;span style="font-style: italic;"&gt;Pieśni z tajemniczego ogrodu&lt;/span&gt;. Nie wiem czy ta decyzja kosztowała mnie dużo, czy mało, czy jest słuszna, czy nie. Wiem za to, że wspomniany Zaan stał się najważniejszym dla mnie człowiekiem, dlatego postanowiłem się podzielić z nim tą własną, prywatną, w pewnym wymiarze nawet intymną przestrzenią w sieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od tej pory więc, zawartość tej strony będziemy kreować razem. Kto wie, co z tego wyniknie? ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę więc przyjemnej lektury nie tylko moich literek, ale i Zaana.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-577943961045222908?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/577943961045222908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/secret.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/577943961045222908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/577943961045222908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/secret.html' title='Secret...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-8557203778360993660</id><published>2009-07-21T12:55:00.005+02:00</published><updated>2009-07-21T19:36:02.353+02:00</updated><title type='text'>Porozmawiamy?</title><content type='html'>- Porozmawiamy? - Spytał nieśmiało Pierre.&lt;br /&gt;- Nie... Pomilczmy... - Szepnął Mikołaj, opierając głowę na ramieniu towarzysza.&lt;br /&gt;- Hm? Może jednak o czymś pogadamy?&lt;br /&gt;- Nie, pomilczmy. Pomilczmy o wszystkim, o niczym, o mnie, o tobie. Pomilczmy też o nas.&lt;br /&gt;Pierre był już dorosłym mężczyzną, ukończył dwa kierunki studiów na prestiżowych światowych uczelniach, był rozchwytywanym specem przez największe korporacje Europy Zachodniej i Środkowej. Całe jego doświadczenie, cała wiedza nie przeszkadzały mu wciąż zadziwiać się nad tak bardzo złożoną prostotą osobowości Mikołaja, młodego mężczyzny, kończącego studia prawnicze, a nawet niezaprzątającego sobie głowy ambicją ukończenia aplikacji. Znali się od ponad dziesięciu lat. Kiedy Pierre przyjechał pierwszy raz do Warszawy na zaproszenie dyrektora polskiego konsorcjum, wraz ze swoją żoną, z którą był zaledwie kilka miesięcy po ślubie, poznał na wystawnej kolacji nie tylko swego gospodarza i jego żonę, ale również ich dzieci. Małą Anetkę i wchodzącego w okres dojrzewania Mikołaja. Pierre zdecydowanie nie lubił dzieci, niemniej skutecznie ukrywał przed dyrektorem krzywe spojrzenia skierowane w stronę Anetki. Co innego Mikołaj. Cichy, spokojny, zamknięty w sobie młodzieniec był nadzwyczaj inteligentny. Jego oczy, jego postawa, jego oczy...Ah... Tak wspaniale zielone jak soczysta trawa na Polach Elizejskich. W każdym razie nic nie wskazywało, że jest tam na siłę, doskonale orientował się w sprawach firmy prowadzonej przez ojca, a także w zakresie obowiązków Pierre'a. A nie mógł mieć więcej jak czternaście lat. I było w nim coś, co przykuwało spojrzenie jeszcze studiującego, przyszłego finansisty o światowej sławie. Mikołaj patrzył bowiem tak, jakby znał gościa od wielu, wielu lat.&lt;br /&gt;Bo i owszem, tak właśnie było. Pierre był specyficznym mężczyzną, równie dobrze zza biurka, komputera i sterty papierów, które dostarczały mu tysiące franków, dolarów, a później euro, mógł przenieść się na ekrany kin jako amant dorównujący urodą największym gwiazdom. Mikołaj zawsze lubił liczyć, liczył wszystko, co miał. Dopóki nie poznał Pierre'a. Kiedy zobaczył go tamtego wieczora, jeszcze nie był tego świadomy, ale liczył już tylko dni, tygodnie, miesiące, żeby znowu go zobaczyć. Zawsze wymyślał jakiś odpowiedni pretekst, by towarzyszyć ojcu w podróżach do Paryża na spotkanie z monsieur de Montalembert, czy też wkręcać się w nie w Warszawie. I choć Pierre nie był tego świadom, dzięki niemu Mikołaj zakochał się we Francji. Młodzieniec wymusił na ojcu najlepsze kursy francuskiego i zanim jeszcze znalazł się w liceum, jeszcze nie perfekcyjnie, ale już biegle mówił w tym języku. Pierwszy rok w szkole średniej minął pod znakiem kryzysu. Rodzice wzięli rozwód, ojciec został na kilka miesięcy przykuty do łóżka ze względu na poważne powikłania po zapaleniu płóc. Mimo to Mikołaj ukończył pierwszy rok z wyróżnieniem, razem z kolejnymi kursami francuskiego. Na szczęście ojciec wyszedł z choroby i w drugiej klasie Mikołaj mógł pojechać na wymianę uczniowską do Francji. Spędził tam cały semestr, do perfekcji opanowując język swej dotychczasowej miłości - Republiki Francuskiej. Trzecia klasa? Pestka. Wygrał Olimpiadę Języka Francuskiego oraz zajął wystarczające miejsce w Olimpiadzie Historycznej, aby i z historii nie pisać matury. Reszta zaś była najmniejszym problemem. Skupił się na firmie ojca, którą miał przejąć za kilka lat, po zakończeniu studiów. Okazało się, że konsorcjum rozciągnęło swoje wpływy na całą Europę Środkową i stało się istotnym graczem na rynku Europy Zachodniej. Zapewne zająłby się od razu nadzorem ekskluzywnej filii w Paryżu, ojciec jednak nalegał, aby poszedł na studia, prawnicze, bo jakżeby inaczej. Potrzebny był prestiż. A Pierre? Nie słyszał o nim od dwóch lat, dopóki nie pomylił drzwi w siedzibie firmy w Warszawie i zamiast do swego ojca, wszedł do jednego z jego wspólników. Czyli do gabinetu Pierre'a de Montalembert. Za biurkiem siedział przystojny mężczyzna, w sile wieku, głębokich, czarnych oczach i takich też włosach przetykanych elegancką siwizną tu i ówdzie. Delikatna jeszcze siateczka zmarszczek dodawała mu powagi, zaś pogodny, wesoły uśmiech mocował się z nimi, ujmując z pięknej twarzy widocznego doświadczenia. Mikołaj uśmiechnął się szeroko, ciesząc się, że tak dokładnie pamięta tamten dzień.&lt;br /&gt;Nie wiedzieli o sobie praktycznie nic. A jednak czuli się, jakby znali od zawsze. Pierre pamiętał również ten dzień, a raczej tą chwilę, kiedy Mikołaj wszedł do jego gabinetu w firmie ojca młodzieńca, a jego przyjaciela. Pamiętał głęboki rumieniec, jaki oblał twarz młodego już mężczyzny oraz zielone spojrzenie, które zdawało się podziwiać jego osobę. Pamiętał też to, że zaraz zniknął, bardziej niespodziewanie, niż się pojawił.&lt;br /&gt;Mikołaj po prostu uciekł. Ale od tego dnia bywał w firmie codziennie. Znał cały przekrój działalności, wiedział o wszystkim, co się działo i co się będzie dziać. A z kolei działalność Pierra prześwietlał lepiej niż Roentgen. Nie wiedział sam dlaczego.&lt;br /&gt;Zaczął studia. Wyniósł się z domu tylko dlatego, żeby mieć święty spokój. Wynajął pokój w akademiku z jakimś innym studentem, z tego samego roku. Student ten przedstawił się jako Marek. Był postawnym mężczyzną, na pierwszy rzut oka tępym drabem, który potrafi tylko spuścić komuś łomot. A jednak wyniki czasem miał nawet lepsze niż wybitnie uzdolniony Mikołaj. Dzięki Markowi dziedzic imperium finansowego swego ojca poznał świat od drugiej strony. Współlokator przedstawił się bowiem od razu, jako gej. Mikołaj popatrzył na niego jak na stukniętego, nie wiedząc o co chodzi. Nigdy nie przywiązywał wagi do seksualności, ani do kobiet, ani do mężczyzn, ani do samego siebie. Reakcje na bodźce erotyczne wywoływały u niego raczej zakłopotanie, zażenowanie, niż przyjemność, wolał skupiać się na czymś innym, czyli na firmie, a w efekcie na Piotrusiu, jak zwykł całkiem nieświadomie nazywać Pierr'a. Im bardziej jednak myślał o nim, tym częściej pojawiały się kłopotliwe reakcje. Nigdy jednak nie pomyślał o tym, aby je połączyć w spójną całość.&lt;br /&gt;Pewnego wieczoru Marek poszedł na dyskotekę, do jakiegoś klubu, bóg jeden wie gdzie. Nie wrócił jednak sam. Towarzyszył mu jakiś inny mężczyzna. Mikołaj, który zdobył już trochę pojęcia o świecie poza nauką i konsorcjum ojca, wiedział co to oznacza, dlatego sam ubrał się czym prędzej i wyniósł z pokoju, myśląc gdzie by się tu poszwendać tej nocy. Poszedł do kawiarni, by zażyć podwójnej espresso. Zapłacił od razu, żeby mieć to z głowy. Przy kasie zadzwonił jednak telefon. Niestety był to zwykły SMS od operatora. Chłopak usiadł przy stoliku, wypił szybko kawę i wyszedł. Nie usłyszał, że ktoś zawołał go po imieniu.&lt;br /&gt;Pierre pamiętał ten wieczór, jakby to było wczoraj. Właśnie otrzymał akt potwierdzający rozwód z piękną Beatrice. Bardzo trudno było mu podjąć tą decyzję, zwlekał z nią kilka lat. Niestety po drodze jakimś cudem zrobił dziecko swojej żonie. Ale to tylko utwierdziło go w swoim przekonaniu. Kiedy Nikolas miał rok, Pierre złożył pozew. Wyjaśnił wszystko żonie. Dziękował jej, że przyjęła to z takim spokojem. Później dowiedział się, że o mało nie popełniła samobójstwa. Ale na szczęście już po wszystkim. No i wiedział, że będzie wspaniałą matką dla Nikolasa. Schował kopertę do kieszeni marynarki i zobaczył, jak Mikołaj odbiera telefon przy kasie, po czym odchodzi do stolika, zostawiając portfel na ladzie. Wahał się chwilę, czy podejść i powiedzieć o tym. Zdecydował się dopiero, kiedy niespodziewanie Mikołaj wstał i wyszedł. Zawołał za nim, chłopak nie mógł go już jednak usłyszeć. Pozbierał się, w biegu chwycił portfel syna swego przyjaciela i wybiegł za nim. Dogonił go na końcu ulicy. Starówka była przepiękna, ale właśnie spaliła się jedna latarnia. Jeszcze nie padało, ale grzmoty były coraz głośniejsze, burza już się zaczęła, bo nagle zgasły wszystkie światła, najbliższy transformator pewnie padł.&lt;br /&gt;Mikołaj ocknął się z odrętwienia, kiedy nagle zaległa go ciemność, wystraszył się trochę. Nie bał się ciemności, ale stało się tak nagle. Tak nagle, jak nagle usłyszał swoje imię. Odwrócił się błyskawicznie, mimo ciemności dojrzał Pierre'a, był prawie tuż za nim. Chłopak był zaskoczony i oszołomiony. Niemal natychmiast oblał się rumieńcem, na szczęście niewidocznym w ciemności. Poczuł jak ktoś chwyta jego dłoń, tak, to był Pierre. Zaraz później zacisnął palce na czymś z twardej skóry. Portfel. Ah, tak, zapomniał go wziąć z kawiarni.&lt;br /&gt;Godzinę później obaj siedzieli w samej bieliźnie, okryci kocami w mieszkaniu Pierre'a. Butelka najdroższego wina w barku finansisty była już opróżniona w połowie. Mokre ubrania suszyły się w łazience.&lt;br /&gt;Pierre ocknął się z odrętwienia wypełnionego wspomnieniami. Leżał obok mężczyzny swojego życia, obejmując go najczulej jak tylko mógł. Dokładnie tak samo, jak kilka lat wcześniej, po pierwszej nocy spędzonej razem. Tak samo, jak wtedy, za oknem świeciło słońce na czystym błękitnym niebie władczo nakazując by korzystać z życia ile się da.&lt;br /&gt;- Mon Nikolas... Z nikim nie rozmawiało mi się tak wspaniale mówiąc, jak z tobą milcząc. Kocham cię i mogę zawsze żyć z tobą w ciszy. Słowa nie są tu potrzebne... - Szepnął Pierre de Montalembert, tuląc do siebie Mikołaja, niedługo również de Montalembert.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-8557203778360993660?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/8557203778360993660/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/porozmawiamy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8557203778360993660'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8557203778360993660'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/porozmawiamy.html' title='Porozmawiamy?'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-4943463593471831801</id><published>2009-07-19T19:51:00.002+02:00</published><updated>2009-07-19T20:02:34.595+02:00</updated><title type='text'>Jabłonie, kwitnące jabłonie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;Świat nie jest taki zły,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Świat nie jest wcale mdły.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Niech no tylko zakwitną jabłonie,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; To i milion z nieba kapnie,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; I dziewczyna kocha łatwiej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Jabłonie, kwitnące jabłonie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Wszystkim manna pada z nieba,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Ludzie mają, co potrzeba:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Darmo światło, gaz, lokaje;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Śpią od rana do wieczora,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Czasem drepczą do kościoła&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; I nocą zmęczeni śpiewają:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Świat nie jest taki zły,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Świat nie jest wcale mdły,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Niech no tylko zakwitną jabłonie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Babcie wnuczkom bajki klecą,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Złote zęby z nieba lecą,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Jabłonie, kwitnące jabłonie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Oto chmurka na niebiesie,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Zgadujemy co nam niesie&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Biały śnieg czy srebrne złotówki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Wszyscy klniemy: "Toż to skandal,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Dzisiaj z nieba, wstyd i granda!,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Lecą gorące parówki.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Świat nie jest taki zły,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Świat nie jest wcale mdły,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Tak kończymy tę naszą melodię.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Wiosną ludzie umierają,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Wiosną ludzie się kochają,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; I dziewczyna z ulicy, i złodziej,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Policjanci i poeci ,chuligani, złote dzieci,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Wszyscy tańczą do świtu kankana,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Śpią od rana do wieczora,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Czasem drepczą do kościoła,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; A w nocy zmęczeni śpiewają:&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Świat nie jest taki zły,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Świat nie jest wcale mdły.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Niech no tylko zakwitną jabłonie,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; To i milion z nieba kapnie,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; I dziewczyna kocha łatwiej,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Jabłonie, kwitnące jabłonie.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Cóż to się wczoraj działo... Najwspanialszy dzień tych wakacji i chyba w całym moim życiu. Nigdy bowiem się tak nie czułem. Tak wspaniale, cudownie, a przede wszystkim naturalnie. Bo milczenie jakie znamy, zazwyczaj jest niezręczne, krępujące, jest takie, że należy jej przerwać. A czasem można też pomilczeć po prostu, bo żadne słowa nie są potrzebne. Móc doświadczyć takiego milczenia to zaszczyt, bo to znak, że drugi człowiek jest nam bliski i w jego towarzystwie nie obawiamy się niczego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Świat nie jest taki zły...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-4943463593471831801?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/4943463593471831801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/jabonie-kwitnace-jabonie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4943463593471831801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4943463593471831801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/jabonie-kwitnace-jabonie.html' title='Jabłonie, kwitnące jabłonie'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-9049759212589156688</id><published>2009-07-15T15:38:00.002+02:00</published><updated>2009-07-15T15:46:00.963+02:00</updated><title type='text'>To dziwne uczucie</title><content type='html'>&lt;span style="font-style: italic;"&gt;To dziwne uczucie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie to dziwne uczucie,&lt;br /&gt;kiedy chcę&lt;br /&gt;a nie mogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pióro w dłoni, papier na pulpicie.&lt;br /&gt;Znaczę powoli atramentem&lt;br /&gt;najróżniejsze abstrakcje&lt;br /&gt;mojej wyobraźni.&lt;br /&gt;Chcę tworzyć,&lt;br /&gt;czuję w sobie moc kreacji,&lt;br /&gt;to dziwne uczucie, kiedy chcę,&lt;br /&gt;a nie mogę.&lt;br /&gt;To nie tak, że nie wiem,&lt;br /&gt;albo nie potrafię.&lt;br /&gt;Może się mylę, ale jestem pewien, że umiem.&lt;br /&gt;Tylko jest coś,&lt;br /&gt;o czym jednak boję się mówić.&lt;br /&gt;Okłamuję się, że jestem otwarty,&lt;br /&gt;że dla mnie tabu nie istnieje.&lt;br /&gt;Ale jednak coś ukrywam.&lt;br /&gt;Albo&lt;br /&gt;nie potrafię się z tym pogodzić.&lt;br /&gt;Czuję więc ból, taki niefizyczny,&lt;br /&gt;barierę, taką efemeryczną,&lt;br /&gt;a jednak niezwykle, zdaje mi się,&lt;br /&gt;trwałą.&lt;br /&gt;I to dziwne uczucie&lt;br /&gt;kiedy chcę,&lt;br /&gt;a nie mogę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Digitalu,&lt;br /&gt;moja Multimedio,&lt;br /&gt;to wasza wina, że taki jestem.&lt;br /&gt;Pytacie - jaki?&lt;br /&gt;Taki jak wyżej.&lt;br /&gt;Otwarcie zamknięty,&lt;br /&gt;zamknięcie otwarty.&lt;br /&gt;Taki nijaki.&lt;br /&gt;Bez barw, bez znaczenia.&lt;br /&gt;Sprawiacie, że spełnia się mój&lt;br /&gt;największy koszmar.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To uczucie&lt;br /&gt;kiedy chcę,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a nie mogę...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Kiss&lt;br /&gt;while your lips are still red&lt;br /&gt;While he`s still silent&lt;br /&gt;Rest&lt;br /&gt;while bosom is still untouched,&lt;br /&gt;unveiled&lt;br /&gt;Hold another hand&lt;br /&gt;while the hand`s still without a tool&lt;br /&gt;Drown into eyes while they`re still blind&lt;br /&gt;Love while the night still hides&lt;br /&gt;the withering dawn&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Świat się nie kończy, świat się zaczyna&lt;br /&gt;Miłość to świata sens i przyczyna&lt;br /&gt;Dopóki kocha się dwoje ludzi&lt;br /&gt;Słońca na niebie Bóg nie ostudzi&lt;br /&gt;Dopóki kochasz mnie a ja Ciebie&lt;br /&gt;Bóg nie zagasi słońca na niebie&lt;br /&gt;Dopóki miłość nas dwoje łączy&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt; Świat się zaczyna, świat się nie kończy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Taka mała kompilacja...&lt;br /&gt;Mam świetny humor, ekstatyczny wręcz...&lt;br /&gt;Mąci go tylko przyjemna nutka nostalgii, melancholii,&lt;br /&gt;która wynika z niespełnienia, bezsilności,&lt;br /&gt;tak, jak dziecko widzi najwspanialszą zabawkę na wystawie,&lt;br /&gt;ma ją na wyciągnięcie ręki,&lt;br /&gt;a jednak odgradza ich solidna szyba...&lt;br /&gt;Mnie jednak na razie wystarczy, że mogę sobie postać i popatrzeć.&lt;br /&gt;Może kiedyś będzie mnie stać na to,&lt;br /&gt;aby być razem z tą zabawką,&lt;br /&gt;która wcale zabawką nie jest,&lt;br /&gt;jest czymś więcej,&lt;br /&gt;czymś nieopisanym...&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-9049759212589156688?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/9049759212589156688/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/to-dziwne-uczucie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9049759212589156688'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9049759212589156688'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/to-dziwne-uczucie.html' title='To dziwne uczucie'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6402215099493473271</id><published>2009-07-09T12:17:00.004+02:00</published><updated>2009-07-09T21:06:33.460+02:00</updated><title type='text'>Nie bój się...</title><content type='html'>&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;blockquote&gt;Nie bój się, nie wstydź się&lt;br /&gt;mówić, że kochasz,&lt;br /&gt;Nie milcz, bo miłość znów&lt;br /&gt;Cię ominie.&lt;br /&gt;Nie bój się, nie wstydź się&lt;br /&gt;mówić, że kochasz,&lt;br /&gt;Będziesz wołał, nie usłyszy,&lt;br /&gt;zniknie w tłumie.&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;Kochali się jak z rosą kwiat,&lt;br /&gt;Ale milczeli do siebie od lat.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Minęli się - Panie, podaruj im czas.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;Nie bój się, nie wstydź się&lt;br /&gt;mówić, że kochasz,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Nawet gdy czujesz, że&lt;br /&gt;ranisz ciszę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Nie bój się, nie wstydź się&lt;br /&gt;mówić, że kochasz,&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt; Sercu miło, niebu miło&lt;br /&gt;jest usłyszeć.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Pewna osoba zabrała mi wszystko co mam...&lt;br /&gt;To nic, że znamy się tyle co wcale...&lt;br /&gt;To nic, że wydaje mi się to chore...&lt;br /&gt;To nic, że to nic...&lt;br /&gt;Już nawet nie wiem co mam tu napisać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;To nie jest miłość, cytaty pojawiły się, bo były bardzo ładne i głębokie,&lt;br /&gt;tak jakby trochę pasujące do mojej historii. :D&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span id="text25534-ht"&gt;&lt;span class="text" id="text25534-dta"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6402215099493473271?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6402215099493473271/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/nie-boj-sie-nie-wstydz-sie-mowic-ze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6402215099493473271'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6402215099493473271'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/nie-boj-sie-nie-wstydz-sie-mowic-ze.html' title='Nie bój się...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-9145544537365294041</id><published>2009-07-09T00:38:00.000+02:00</published><updated>2009-07-09T00:38:06.507+02:00</updated><title type='text'>Muśnięcie pędzlem</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;blockquote&gt;Zmienia się świat&lt;br /&gt;A historia ma trwa&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;object width="390" height="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/S70URTg6CDo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/S70URTg6CDo&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0x3a3a3a&amp;amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="390" height="320"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;blockquote&gt;Ten schnący róży kwiat&lt;br /&gt;Obłoki, co gonią wiatr&lt;br /&gt;I nowy wciąż dziecka płacz&lt;br /&gt;I tęsknota i smutek&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wspomnienie mego dzieciństwa&lt;br /&gt;I obietnica tego stołu&lt;br /&gt;Co dźwiga sytości dar&lt;br /&gt;Ale głodu nie oszuka&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;To wszystko jest takie inne, obce, nieosiągalne. Pozostaje tylko w sferze moich marzeń i tęsknot. Czasem tak bardzo chciałbym się znaleźć w tym niemal baśniowym świecie wielkich rodów i ich imperiów zbudowanych na rewolucji przemysłowej w Ameryce Południowej, gdzie pełno jest bólu, cierpienia i upokorzenia, ale również miłości, ciepła i beztroski. Tak, tak, to świat tych rzewnych latynoamerykańskich telenowel, ale mam do nich duży sentyment. Tam pewnie miałbym inne problemy, kto wie, być może ciekawsze od tutejszych, teraźniejszych, bardziej kolorowe, a  może i byłoby ich mniej. Nie wiem, ale chciałbym się tam przenieść.&lt;br /&gt;Wciąż się zastanawiam jak to się dzieje, że mężczyźni z klasą są rozsiani po całym świecie, tylko nie ma ich w naszym otoczeniu, a jak już są, to zajęci. A reszta, albo jest pusta w środku, albo jest brzydka jak noc. A jak już ktoś jest ładny, czy choćby przeciętny i inteligentny, ze stylem, to mieszka nie drugim krańcu kraju, albo i w ogóle poza jego granicami. Dziwne zjawisko.&lt;br /&gt;Nie pozostaje mi więc nic innego jak zanurzyć się w głosie i muzyce Cesarii i Doroty, odnajdując w niej swoje marzenia i tęsknoty, rodowe imperia rewolucji przemysłowej w Ameryce Południowej i nowoczesne, ale jednak stylowe mieszkanie z dwójką kochających się mężczyzn, tulących się na kanapie w dźwiękach wspaniałej muzyki.&lt;br /&gt;Romantycznie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-9145544537365294041?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/9145544537365294041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/musniecie-pedzlem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9145544537365294041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9145544537365294041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/musniecie-pedzlem.html' title='Muśnięcie pędzlem'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3800381854237645452</id><published>2009-07-07T13:06:00.011+02:00</published><updated>2009-07-07T14:50:39.050+02:00</updated><title type='text'>Godzina 01:07</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/SlNC15KRA7I/AAAAAAAAAHI/CDOr3Ecspow/s1600-h/rain-on-table-480.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 200px; height: 281px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/SlNC15KRA7I/AAAAAAAAAHI/CDOr3Ecspow/s200/rain-on-table-480.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5355697875518030770" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Zakończywszy &lt;/span&gt;wczorajszą pracę, czy też codzienną rozrywkę, zeszło mi tak do godziny pierwszej w nocy dnia dzisiejszego. Ale to wszystko wina czynników zewnętrznych, ode mnie niezależnych, ale o tym może później. W każdym razie zrobiłem, co miałem zrobić, wyłączyłem sprzęt, światło, zażyłem stosowne medykamenty, dokonałem wieczornej toalety. A to wszystko w strugach deszczu, który w tej chwili zalewał spokojnie, monotonnie świat. W związku z tym, że nie miałem na sobie żadnego ubrania prócz zwykłej bielizny, wpadłem na szalony pomysł, wyjść na balkon i posiedzieć chwilę w tym deszczu i pokontemplować. Na moje nieszczęście spółdzielnia zamontowała lat temu kilka daszki nad tarasami, więc zbawienny, boski wręcz dotyk deszczu nie mógł mnie dosięgnąć. Dom pogrążony we śnie, skradając się więc wyszedłem półnagi na ten wspaniały taras...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Godzina 01:07&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Spojrzałem &lt;/span&gt;na zegarek w telefonie. Niby nic, ale ta siódemka jakoś uderzyła mnie po oczach. Stoję na balkonie, słyszę głośny stukot łez... nie, to krople deszczu, które uderzają w półprzezroczysty daszek z pleksi. Tuż przede mną, zaraz za balustradą, świat tonie w mroku, ciepłym świetle nocnych ulicznych latarni i leniwym deszczu. Stoję i siadam, siedzę i wstaję, urzeczony deszczową porą. Kocham deszcz, kocham patrzeć na świat tonący we łzach i nagle poczułem potrzebę podzielenia się tym, która to potrzeba wygoniła mnie do pokoju, aby spisać to, co czuję. Deszcz to dla mnie błogosławieństwo, mogłoby padać zawsze i bez przerwy. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie, gdyż nawet ta samotność nie doskwiera mi tak bardzo jak zwykle. Czuję się jak kropla. Są ich miliardy nad, pod, obok siebie, ale nie mają ze sobą związku, poza tym, że wszystkie nalezą do jednego deszczu, spadają w swej samotności i w niej się rozpryskują w zderzeniu z powierzchnią. Tak jestem do nich podobny... Chciałbym to opisać, ale nie potrafię. Deszcz budzi we mnie tak wspaniałe uczucia, tak różnorodne, tak głębokie, że nie jestem w stanie ubrać je w słowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://img371.imageshack.us/img371/6084/deszcz9zm.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 390px; height: 284px;" src="http://img371.imageshack.us/img371/6084/deszcz9zm.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Są więzienia gorsze od słów&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(102, 102, 102);"&gt;Nagle&lt;/span&gt;, ni stąd ni zowąd, gdy stałem przy barierce patrząc ten mały, urokliwy świat tonący w strugach deszczu, przypomniałem sobie słowa Carlosa Ruiza Zafona. Są więzienia gorsze od słów. Może to przypadek, a może miało to jakieś nawiązanie do mojej sytuacji. Ktoś zatem musiał uznać, że słowa są najgorszym z możliwych sposobów na pozbawienie wolności. I miał w tym trochę racji. Pisarze, poeci rzadko kiedy są wolni. Są uwięzieni w swoich światach, wizjach, pomysłach na kolejne dzieła i ich fragmenty. Czasem marzy mi się zostanie twórcą jakiejś małej cząstki literatury, czego winikiem jest tych kilka moich wierszy, ale moja postać jest postacią tragiczną. Nawet jeśli mam trochę talentu pisarskiego w sobie, wiem, że stałbym się więźniem samego siebie. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, z tego, że ich wolność uleciała. Żyją złudzeniami, że są wolni, mają prawa, możliwości, prostą drogę na szczyt.  A tym czasem to ułuda, błogi stan nieświadomości. Słowa mają ogromną siłę, z czego niewielu zdaje sobie sprawę. Może to zakrawać na jakiś nie do końca realny motyw powieściowy, ale tak jest. Jedno słowo może nas zniszczyć, a inne, albo nawet i to samo, może nas wynieść na szczyty. Oczywiście mamy wpływ na to, ale niewielki. Wszystko bowiem zależy od okoliczności. To nie ludzie rządzą światem, nie przemoc, nie agresja, nawet nie broń, USA, Rosja, Korea, Iran czy Chiny, czy wybitne jednostki według spiskowej teorii dziejów. Światem rządzi słowo. Mówione i pisane. I oplątuje nas, i zakrywa nas, i z pożądania prawdy jesteśmy nieuczciwi, parafrazując Herberta. Stety, bądź niestety, ale taka jest właśnie natura człowieka. Chce dążyć do celu za wszelką cenę. Posługuje się więc słowem by w sposób pozornie prosty, łatwy osiągnąć to co chce. To się nazywa dyplomacja. Albo władza, jeżeli słowo jest rozkazem. A gdyby tak ludzie nie potrafili mówić? Nie potrafiliby wtedy pisać. Nie było by więc wspaniałej kultury, wielkich dzieł, nie byłoby gazet, nie byłoby książek. Niebyłoby więc czegoś, w czym można się pogrążyć i zatopić bez żadnych szkód.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://bi.gazeta.pl/im/6/6109/z6109316X.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 390px; height: 258px;" src="http://bi.gazeta.pl/im/6/6109/z6109316X.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Cień wiatru&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Nie &lt;/span&gt;znam go, ale Carlos Ruiz Zafón musi być wspaniłym człowiekiem. Pisał obowiadania dla dzieci i młodzieży, jest dziennikarzem, mieszka w Ameryce Południowej bodaj. Chwała mu za to, że zdecydował się napisać coś dla starszego grona czytelników. Jego pierwsza poważna powieść stała się bowiem dla mnie pozyucją na wskroś obowiązkową na mojej własnej liście bestsellerów. To absolutne mistrzostwo współczesnej literatury. Jeszcze nie znalazłem książki, do której tak bym przylgnął jak do Cienia wiatru. Każde jej odłożenie, każda przerwa w czytaniu jest zwyczajną stratą czasu. Mam ochotę ją czytać i czytać i nie przerywać nawet jak się skończy. To wspaniała opowieść, historia pełna najróżniejszych stron, punktów widzenia, zaskakujących zwrotów. Żadna strona, żadne zdanie nie sprawiło jeszcze, abym poczuł się znudzony i choć jeszcze nie przeczytałem jej do końca, nie sądze, aby coś takiego się jeszcze trafiło. Wspaniała sceneria powojennej Barcelony to cudowny obraz, tym bardziej, gdzie w tle słychać dodatkowo wspaniałą muzykę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://farm3.static.flickr.com/2020/2511875095_98c0346273.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 390px; height: 283px;" src="http://farm3.static.flickr.com/2020/2511875095_98c0346273.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Cesaria Evora... Cesaria Cesarzowa...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;To &lt;/span&gt;muzyka, której mógłbym słuchać zawsze, słuchając jej, żadna inna może nie istnieć. O ile się nie mylę, to gatunek ten okreslany jest jako latin jazz. Ciepła muzyka, rytmy południa. Ta muzyka jak żadna inna daje mi siłę, energię. Jeśli miałbym stworzyć dla niej obraz, byłoby to nowoczesne, ale stylowe mieszkanie utrzymane w stylu hiszpańskiej, czy brazylijskiej kultury, przestronny salon, olbrzymie okno wychodzące na olbrzymie miasto, pozwalające podziwiać jego panoramę. Już po zmroku, w dole widać kolorowe światła neonów, reklam, samochodów, sygnalizacji świetlnej i latarni. Delikatny deszcz spływa na miasto, zostawiając na szybach salonu strugi swoich łez. Na miękkiej kanapie półleży dwoje mężczyzn, wtulonych w siebie, milczących, trzymających porcelanowe filiżanki utrzymanych w ciepłych barwach złota i brązu z gorącą kawą jako zawartością. Z głośników zaś przestrzeń wypełniają wspaniałe dźwięki muzyki Cesarii, kobieta, która śpiewa naturalnie, śpiewa to co czuje, śpiewa szczerze i boso. A muzyka ta sprawia, że chce się kochać, chce się żyć i zanurzać w błogiej sielance nieświadomości, doświadczając bliskości najbliższej osoby.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;To &lt;/span&gt;moje spojrzenie na przyszłość, moje marzenie i największa tęsknota. Coś co siedzi głęboko we mnie i być może nigdy nie ujrzy światła dziennego, a co mogę wydobyć słuchając zachwycającej mnie zawsze i niezmiennie Evory i rozmarzyć się, przywołując te wspaniałe, idylliczne wizje przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://m.onet.pl/_m/e7ac586c1ca59f4b89366aea2e1b352f,35,1.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 391px; height: 220px;" src="http://m.onet.pl/_m/e7ac586c1ca59f4b89366aea2e1b352f,35,1.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3800381854237645452?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3800381854237645452/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/godzina-0107.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3800381854237645452'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3800381854237645452'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/godzina-0107.html' title='Godzina 01:07'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/SlNC15KRA7I/AAAAAAAAAHI/CDOr3Ecspow/s72-c/rain-on-table-480.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-8114424972999004314</id><published>2009-07-05T20:12:00.020+02:00</published><updated>2009-07-07T18:42:59.990+02:00</updated><title type='text'>Zrozumieć siebie</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;a style="color: rgb(51, 51, 51);" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://hongkiat.s3.amazonaws.com/colorfulwp/Rainbow_on_a_Evening_Shower_by_Almighty_Bazaa.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 10px 10px 0pt; float: left; cursor: pointer; width: 390px; height: 302px;" src="http://hongkiat.s3.amazonaws.com/colorfulwp/Rainbow_on_a_Evening_Shower_by_Almighty_Bazaa.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;  &lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;inęło&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt; &lt;/span&gt;sporo czasu, trochę sobie pomilczałem tutaj i na FBL. Ale ten czas był dość obfity w różne, najróżniejsze rzeczy. Zrozumiałem wiele spraw, wiele problemów przestało istnieć, wiele zawiłości się wyprostowało. Jestem coraz bliżej samospełnienia.&lt;/div&gt; &lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;S&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;poro&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt; &lt;/span&gt;tych rzeczy kręci się wokół osoby, która do tej pory była dla mnie jedną z ważniejszych w moim życiu. Przez wiele miesięcy byłem z nim związany w sposób jaki w ogóle nie powinien mieć miejsca, bo czy można nazwać związkiem relację na odległość, która choć trwała blisko trzy lata, to narodziła się i umarła na owej odległości, a my dwaj nigdy się nie spotkaliśmy? Nigdy, aż do teraz, kiedy jest już dobrych kilka miesięcy po całej sprawie. Ten tydzień spędzony razem spowodował we mnie wiele zmian, takich totalnie malutkich, drobniutkich, które składają się na odważne decyzje, które rzutują na moją przyszłość.&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;W&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;szystko&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt; &lt;/span&gt;bowiem miało miejsce w ostatnim tygodniu, kiedy gościłem u siebie wspomnianego przyjaciela. Mając spore ambicje, przeliczyłem się z nimi, dostrzegając, że jednak wspólne życie nie jest nam pisane. Niestety, ale nawet mimo chęci czułbym się źle i nie chodzi tutaj o jakieś jego wady, popełniane błędy, bo ich po prostu nie ma. Zatem wszystko jest w jak najlepszym porządku, jednak problem leży w miejscu dostosowania się. Każdy człowiek ma jakieś oczekiwania wobec osoby, która ma być jego drugą połówką, ale nie każdy człowiek je spełnia. I nie uczynienie tego mimo chęci nie jest rzeczą złą, wstydliwą, czy jakąkolwiek inną pejoratywną. Jest normalnym procesem, kiedy ludzie próbują się dopasować i równie normalnym, kiedy im się to nie udaje. Chodzi w końcu o to, aby każdy czuł się dobrze sam ze sobą i z drugą osobą. Pewne konfiguracje, relacje międzyludzkie wymagają rzeczy, które w innych nie są potrzebne, tak więc związek wymaga tego, co w przyjaźni można spokojnie pominąć. A są rzeczy, których nie da się zmienić, edytować, etc. Rzeczy, które w przyjaźni nie czynią żadnych przeszkód, a w związku stwarzają poczucie niespełnienia, dyskomfortu, itp. Dlatego w tej chwili jedyne, co mogę zaoferować tej osobie, to moja dozgonna przyjaźń, bo w życiu połączyło nas bardzo wiele, nawet związek, ale ten, nie ma szans egzystować w rzeczywistości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Czuję się szczęśliwy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;M&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;oże &lt;/span&gt;nie tak całkiem, ale w dużej, dużej mierze. Tylko dlatego, że postawiłem kolejny, drobniutki kroczek w karierze samoakceptacji. Choć może nie, nie nazwałbym tego samoakceptacją, ale nie wiem też jakiego odpowiedniego słowa użyć. Chodzi mi o życie w zgodzie z samym sobą, z własnymi ideałami, wartościami, ideami. Strasznie trudno jest poznać samego siebie. Wiele razy wydawało mi się, że udało mi się to osiągnąć, a tu proszę, okazuje się, że zawsze jest coś nowego, coś, czego się jeszcze nie rozgryzło, choć wydaje się to absurdalne. Każdy przecież wie, co i jak robi, w jakiej sytuacji, jak się zachowuje. Jednak nie każdy, a to tylko drobna cząstka tego, co składa się na własne "ja". Dlatego też, aby zrozumieć siebie, nie ograniczam się do samych zachowań, czynności, słów, reakcji. To coś o wiele, wiele więcej. Moje "ja" to całe moje życie. Aby je zrozumieć często poddaję wiele jego aspektów w wątpliwość, polemizuję z prawdami i normami przyjętymi za obiektywne i niepodważalne, tylko po to, aby dojść do własnego celu, samodzielnie osiągnąć to, co inni przyjmują na wiarę i być pewnym wszystkiego. Oczywiście jest to niemożliwe, aby mieć zawsze pewność. Można tylko zmniejszać stopień wątpliwości, bo zawsze coś może być po przeciwnej stronie, choćby z takiego prozaicznego powodu, że świat w żadnej swojej części nie jest wyłącznie czarno-biały, mówię tu o rzeczywistości. Nie mniej jednak wpływa to na poczucie samospełnienia, a więc i szczęścia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; color: rgb(51, 51, 51);"&gt;Chciałbym podziękować&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;P&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;rzyjaciele &lt;/span&gt;to rzecz bezcenna, dlatego codziennie staram się doceniać tak olbrzymi skarb. Choć czasem mi się nie udaje, to myślę, że oni i tak wiedzą, jak bardzo są dla mnie ważni. Tym bardziej, że to oni często dają mi siłę i pozwalają zrozumieć siebie i otaczający mnie świat. Zapewne zazwyczaj nie są tego świadomi, ale ja wiem i to chyba wystarczy. Czasem niektórzy bywają irytujący, ale to nic. Sama świadomość, że są, że mogę z nimi porozmawiać, że mnie wysłuchają, że nie wyśmieją, czy nie zignorują daje już dużo pozytywnej energii. Bo to oznacza, że dla kogoś się liczę, dla kogoś jestem ważny, nie istnieję tylko sam dla siebie. Ale przyjaciele to tylko mała cząstka. Jest też kolejna - rodzina. Swojej familii zawdzięczam bowiem najwięcej. To ona przecież kształtuje moją osobowość, charakter, wzorce i zasady. To, że lubię czytać, że ponoć jestem inteligentny, że mam coś z erudyty i coś z artysty, że mam swoje zasady, staram się postępować zgodnie z normami, prawidłami moralnymi, że mam zamiłowanie do konwenansów, jestem tolerancyjny, etc. zawdzięczam nie tylko sobie, jak myślałem przez bardzo długi okres czasu, ale także właśnie swojej rodzinie. Wiem też, że na części z nich mogę zawsze i wszędzie polegać. Dlaczego tylko na części? Bo niektórzy wciąż nie wiedzą o mnie kilku istotnych rzeczy, których nie mogę powiedzieć ot tak. Niemniej jednak będę dążyć do tego, abym mógł polegać na wszystkich. Tych najbliższych oczywiście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt;I&lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(51, 51, 51);"&gt; tyle...&lt;/span&gt; Oczywiście to nie wszystko, w głowie wciąż kłębią mi się chaotyczne myśli, ale jakoś wena, która polega na ich uporządkowaniu, wygasła, więc może w następnych postach będzie reszta. A może nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right; font-style: italic;"&gt;&lt;blockquote&gt;&lt;br /&gt;To koniec, zabiliśmy w sobie wszystko&lt;br /&gt;To koniec, mogliśmy więcej&lt;br /&gt;Przykro&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pchnij mnie kuchennym nożem&lt;br /&gt;wypuść na mnie swoje lwy&lt;br /&gt;ja nie chce więcej biec w ogonie&lt;br /&gt;wolę z przodu tak jak ty&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy razem w jedną stronę&lt;br /&gt;wszyscy razem, nie ma czego się bać&lt;br /&gt;śpiewajmy tonem wyzwolonym&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To koniec, zabiliśmy w sobie wszystko&lt;br /&gt;To koniec, mogliśmy więcej&lt;br /&gt;Przykro&lt;br /&gt;&lt;/blockquote&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-8114424972999004314?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/8114424972999004314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/zrozumiec-siebie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8114424972999004314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8114424972999004314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/07/zrozumiec-siebie.html' title='Zrozumieć siebie'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-265400031429516394</id><published>2009-06-17T19:12:00.002+02:00</published><updated>2009-06-17T19:26:48.417+02:00</updated><title type='text'>Dziś</title><content type='html'>Dziś tak jakoś dziwnie... pełno i pusto zarazem. W szkole ciekawy dzień, pierwszy w tym roku szkolnym, gdzie nie robiliśmy totalnie nic, pomimo iż były lekcje, co więcej, mając ich 6 różnych, pozostaliśmy na pierwszej przez kolejne 3. ;d Posprzątaliśmy ładnie szafkę, papiery, biurko, książki, sprawdziany, makulaturę, wszystko. Do tego sprawdziłem, czy świadectwa są poprawnie napisane, wpisałem brakujące dane, pozapisywałem wszystko, żeby nie było, dziewczyny uzupełniały dane na arkuszach, później pani wpisywała oceny. Wyszliśmy w środku lekcji, kiedy zrobiliśmy już wszystko. Tak po prostu, ze szkoły, do domu. Nikt chyba nie został... To nic, że były jeszcze dwie lekcje. :D A jutro dzień z wychowawcą, sprzątanie kolejnej szafki, tym razem w pokoju nauczycielskim i liczenie frekwencji w dzienniku. W sumie miałem nie iść, bo mi się nie chciało, ale chyba pójdę godzinę później, tak rekreacyjnie. No ale to by było na tyle z tej części "pełno" bo później to już tylko pusto. Poszedłem do przychodni umówić termin do okulisty, oczywiście odesłano mnie pod koniec czerwca, zwyczajowo, bo niby kontraktu nie ma. Mniejsza z tym, później podszedłem umówić się do dermatologa, poszczęściło mi się, bo nie było pacjentów i szanowna pani doktór ;d przyjęła mnie od razu. Wróciłem do domu skropiony lekkim deszczem, na całe szczęście do pustego domu... Uwielbiam przychodzić do domu, w którym nie ma nikogo, uwielbiam tą ciszę zaraz po wejściu, tą swobodę, poczucie pewnej niezależności. Tak sobie myślę, że już nie mogę się doczekać chwili, kiedy będę mógł się wyprowadzić, usamodzielnić się całkowicie. Nie dlatego, że jest mi źle z mamą, czy coś, po prostu lepiej się czuję, kiedy fizycznie nie mam nikogo nad sobą, kiedy jestem sam w domu, kiedy mogę w nim być zupełnie taki, jaki chcę. Niestety nie trwało to zbyt długo, przyszli ludzie, zjedliśmy obiad i tak jakoś zeszło do teraz... tak typowo, w domu, niby z innymi, ale jednak sam, albo raczej samotnie. Moja mała, szara rzeczywistość. Cóż... może to cena za to, że nie jestem jak inni, że nie wpisuję się w żadne kanony, ramy, prądy, że jestem niezależny w swoim charakterze, sposobie bycia, etc. Dlatego jest pusto... Dlatego jest dziwnie. Tak jak dziś. Jak niemal codziennie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-265400031429516394?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/265400031429516394/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/dzis.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/265400031429516394'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/265400031429516394'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/dzis.html' title='Dziś'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-2304598287118161673</id><published>2009-06-16T21:20:00.005+02:00</published><updated>2009-07-06T17:21:05.892+02:00</updated><title type='text'>The winner takes it all</title><content type='html'>Który skrzywdziłeś człowieka prostego,&lt;br /&gt;Śmiechem nad krzywdą jego wybuchając,&lt;br /&gt;Gromadę błaznów koło siebie mając&lt;br /&gt;Na pomieszanie dobrego i złego,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choćby przed tobą wszyscy się skłonili,&lt;br /&gt;Cnotę i mądrość tobie przypisując,&lt;br /&gt;Złote medale na twoją cześć kując,&lt;br /&gt;Radzi, że jeszcze jeden dzień przeżyli,&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bądź bezpieczny. Poeta pamięta.&lt;br /&gt;Możesz go zabić - narodzi się nowy.&lt;br /&gt;Spisane będą czyny i rozmowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lepszy dla ciebie byłby świt zimowy&lt;br /&gt;I sznur i gałąź pod ciężarem zgięta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Czesław Miłosz, "Który skrzywdziłeś"&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;Ten wiersz pragnę zadedykować pewnej osobie z drugiego końca Polski, która najwyraźniej nie wie jak postępować z drugim człowiekiem, szczególnie z tym, którego choćby na moment, uczyniło się sobie najbliższym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="395" height="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/VRZQCdYqNoY&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/VRZQCdYqNoY&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="395" height="320"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tą piosenkę pragnę zadedykować innej osobie z drugiego końca Polski, która przez wiele miesięcy, składających się na kilka lat, powodowała u mnie wiele trosk, smutków, ale jeszcze więcej szczęścia i radości, która dała mi to, czego nie ofiarował nikt inny, i której ja odwdzięczałem się tym samym, która wciąż pozostaje dla mnie najważniejszą, która wciąż gdzieś tam jest, co już samo w sobie wystarczy w zupełności.&lt;br /&gt;Bo zwycięzca bierze wszystko... Chcę, żebyś o tym pamiętał. I co ważniejsze, chcę, żebyś zwyciężył. Dziś po przeczytaniu tego co napisałeś przepełniła mnie jakaś taka radość, bo widzę, że zbliżasz się do końca, że mimo, iż wciąż boli, podjąłeś wyzwanie i nie pozwoliłeś się pokonać, choć może już nie walczysz, to nie przegrałeś, stanąłeś temu na przeciw i godnie podejmujesz to, co zesłał Ci los, a co było bardzo złe, bolesne i pełne cierpienia i pewnie nadal jest. Może już nie walczysz, ale nie przegrałeś. A to znaczy, że wciąż możesz wygrać. Bo zwycięzca bierze wszystko... Wszystko. Żebyś tylko skoncentrował się na odpowiednim celu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie będę tego wyjaśniać. Bo nie potrafię. Piszę, bo tak mi dyktuje serce. Nie proś mnie więc o wyjaśnienia, powiedzenie co przez to rozumiem, moją interpretację. Za to z chęcią usłyszę, czy poczytam, jak Ty to rozumiesz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;The winner takes it all...&lt;br /&gt;All.&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-2304598287118161673?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/2304598287118161673/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/winner-takes-it-all.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2304598287118161673'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2304598287118161673'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/winner-takes-it-all.html' title='The winner takes it all'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-166675151705880631</id><published>2009-06-16T14:29:00.005+02:00</published><updated>2009-07-06T17:18:13.746+02:00</updated><title type='text'>Et s'il fallait le faire...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;A jeśli trzeba by było to zrobić...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...zrobiłbym...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;object width="400" height="324"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/Ch42hi-ZbL4&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/Ch42hi-ZbL4&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="400" height="324"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Motyw pewnie dosyć znany, ale to nic...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bo jeśli trzeba...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Są takie dni, kiedy&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie wiem co ze sobą zrobić.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tak po prostu,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;tak w ogóle.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wśród tych dni są też takie, które&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;przepełnia radość, szczęście,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;zawieszone we wszechogarniającej&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;pustce.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Kocham ten stan,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;kocham, bo nie mam wyjścia.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Jeśli nie będę,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;to zapomnę co znaczy kochać.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Zapomniałem co znaczy być kochanym,&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;nie pozwolę więc sobie stracić swojej miłości.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Dlatego będę kochać...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;...kochać, kochać, kochać!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Bo to jedyne, co mi pozostało prócz...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;No właśnie...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Tą tajemnicę niech wyrazi&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;uśmiech&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;na mojej twarzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-166675151705880631?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/166675151705880631/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/166675151705880631'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/166675151705880631'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/blog-post.html' title='Et s&apos;il fallait le faire...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-6409823188527950801</id><published>2009-06-14T22:28:00.005+02:00</published><updated>2009-07-06T17:16:11.522+02:00</updated><title type='text'>Ah... : )</title><content type='html'>&lt;object width="400" height="324"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/oGNLGJxPwRo&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/oGNLGJxPwRo&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="400" height="324"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right; font-style: italic;"&gt;Możesz zostać ile chcesz&lt;br /&gt;obmyśliłam dla nas dobry plan&lt;br /&gt;razem zestarzejmy się&lt;br /&gt;wciąż tak mało jest dobranych par&lt;br /&gt;nie ma sensu szukać już&lt;br /&gt;z nikim wcześniej nam nie było tak&lt;br /&gt;szanse mógł nam dać sam Bóg&lt;br /&gt;ostatni raz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Słuchając tego czuję się bardzo dziwnie.&lt;/span&gt; Opadają wszystkie emocje, cała radość, cała pewność siebie, jest taka dziwna pustka, w której bardzo mi dobrze. Nie potrafię tego nawet opisać... Słuchając tego, wracają do mnie wspaniałe wspomnienia. Wiem, że często było źle, ale słuchając tego nie pamiętam niczego złego. Te nasze rozmowy, ta nasza miłość, te nasze kłótnie i wspaniałe godzenie się za każdym razem, to coś, co dziś dla mnie jest mega dobre i wspaniałe, coś czego nigdy nie zapomnę.&lt;br /&gt;Choć tak często jest między nami źle, to jednak i tak jesteś jednym z najlepszych przyjaciół jakich mam.&lt;br /&gt;Wiem, że postąpiłem słusznie, kończąc to, co było między nami, wiem, że tak jest lepiej dla nas. Może to dziwne, że wciąż jeszcze o tym piszę, myślę. Nie, nie gryzie mnie to, nie smuci, nie ma już żalu, smutku. Jest tylko nostalgia i tęsknota... Coś, czego nie pojmuję, a co jest, co odzywa się we mnie w takich chwilach jak ta...&lt;br /&gt;Coś bym jeszcze napisał, parę słów, wciąż aktualnych, ale nie mogę, nie teraz... ;)&lt;br /&gt;I pewnie jeszcze długo nie... : )&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Z Tobą chcę oglądać świat...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;przed chwilą zabrzmiało w Opolu...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Zostań bo ta noc, to ona płacze deszczem...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;brzmi teraz...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ah... : )&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-6409823188527950801?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/6409823188527950801/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/ah.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6409823188527950801'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/6409823188527950801'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/ah.html' title='Ah... : )'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7274531781752977593</id><published>2009-06-13T22:09:00.003+02:00</published><updated>2009-07-06T17:25:20.922+02:00</updated><title type='text'>Nie wiem</title><content type='html'>Ja to już totalnie nie wiem o co mi samemu chodzi. ;p&lt;br /&gt;Kiedyś zaproszę was w odwiedziny do szpitala psychiatrycznego, jak tak dalej pójdzie to wyląduję tam z pewnością... Ot choćby te moje huśtawki nastrojów, melancholie, nostalgie, manie i radości.&lt;br /&gt;Ty nie wiesz i się nie dowiesz, ale mam na Ciebie wyjebane. Jak stąd do Warszawy. Nie pasuje mi jak się do mnie odnosisz. Ja wiem o kogo chodzi, Ty nie musisz. ;)&lt;br /&gt;Co więcej... Mam teraz na głowie zajebisty jajeczny blond. :D Chuj z tym, że mnie łeb nawalał później do końca dnia. Ale jest ok. A najlepsze jest to, że czasem mi się zajebiście podoba, a czasem mam ochotę go zmienić jak najszybciej. Ale to nic, że dopiero wczoraj rozjaśniałem włosy.&lt;br /&gt;Planuję mieć czarne...&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Podnieca Cię to, co..? ;d&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;No tak... czego się nie robi dla facetów... Ale to nic, to nic... ;d&lt;br /&gt;A co dzisiaj?&lt;br /&gt;W sumie to nic... Pospałem sobie do 11, później zająłem się swoimi włosami, znaczy pod prysznic, szampon i odżywka w ruch, etc. ;d&lt;br /&gt;Dalej to sobie zjadłem obiad, obejrzałem kolejne odcinki DH no i w końcu poszedłem do parku, bo mnie Tofik wyciągnęła. To nic, że miały być 4 osoby, a było 8, to nic... ;d&lt;br /&gt;Ale wróciłem, obejrzałem ostatni odcinek DH, co wprawiło mnie w świetny humor, a potem notka na Twoim blogu... Nie wiem czemu, ale strasznie mnie one przygnębiają. Z pomocą przyszła jednak piosenka:&lt;br /&gt;&lt;object width="395" height="320"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NKsW0K9ruAs&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NKsW0K9ruAs&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0x3a3a3a&amp;color2=0x999999" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="395" height="320"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;I rozmowa z Tobą... Czasem jest tak dobrze... a czasem mam wrażenie, że nie potrafię z Tobą rozmawiać... Znamy się chyba 6 lat... Czasem zdaje mi się, że znam Cię na wylot, a czasem jakbyś był kimś zupełnie obcym. Tak bardzo chciałbym Cię zrozumieć, pomóc Ci... Szkoda, że Cię to wkurwia, podobnie jak każda krytyka skierowana w Twoją stronę. Szkoda, że nie kontrolujesz swoich emocji, że zdajesz się być taki egoistyczny. Ale i tak Cię lubię, nawet bardzo, choć nie rozumiem, choć chciałbym, a Ty mi wcale tego nie ułatwiasz.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7274531781752977593?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7274531781752977593/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/nie-wiem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7274531781752977593'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7274531781752977593'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/nie-wiem.html' title='Nie wiem'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-4642442696825220087</id><published>2009-06-09T21:31:00.000+02:00</published><updated>2009-06-09T21:32:05.525+02:00</updated><title type='text'>Something</title><content type='html'>&lt;p&gt;You know... This is an unusuall feeling that's inside of me. I think about I'm alone or I'm lonely. And what I'm deciding? I'm lonely and alone. Yes, of course, I've some friends. But it isn't this what I want. I want to have friend, it mays be only one, but I want to have a friend forever, not for the moment. It's very difficult for me. No, I'm not sad, unhappy. No. I'm disgusted in some way, maybe. I come back to my normal life. My normal life, it's this kind of life, in wich I do nothing, I am, and only I am, nothing more, any idea, any invention. Only existence. There was a few moments, when something was happening, but now, now... Nothing is happaning. My smile is unreal. My laugh is stilled. Sometimes is one moment, when I'm sincere and jolly, but not often. I still dream, that someone will be my friend not for the moment, that I will love someone and this man will love me, because I so need it, but I don't trust in the world, in the fate, in the people. Maybe, someone ever will do that I belive in...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;This hasn't any sense...&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;Don't you understand? Well... You've a problem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-4642442696825220087?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/4642442696825220087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/something.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4642442696825220087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4642442696825220087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/something.html' title='Something'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-2479309314407699087</id><published>2009-06-02T18:41:00.003+02:00</published><updated>2009-06-02T19:48:28.540+02:00</updated><title type='text'>Tylko wino i śpiew</title><content type='html'>Dziękuję Ci za wczorajszą rozmowę. Fakt, było trochę smutku, trochę łez, ale dała mi więcej pewności, więcej siły. Powiedziałem Ci kiedyś, że będę Cię kochać wiecznie i nie były to słowa powodowane chwilą. Mówiłem to z pełną świadomością znaczenia jakie niosą. Wciąż jestem ich pewny i wciąż będę. Mówiłeś mi, że każdą miłość można stłumić, ale ja mam inne pojęcie miłości. Ta po prostu przekształci się w inny rodzaj. W końcu stanie się to taką miłością dla miłości, sztuką dla sztuki. A tymczasem mam nadzieję, że nie będziesz mi miał za złe jeśli tu i ówdzie dam Ci jakiś wyraz swojego uczucia. Pozwól mi się z tym uporać, potrzebuję na to trochę czasu. Pamiętaj, że nic nie dzieje się niepotrzebnie. Jeśli wtedy miałbym znów wybrać, wiedząc co się stanie, wybrałbym to samo. Nie żałuję niczego. I nie chcę, abyś Ty czegoś żałował. Nie warto.&lt;br /&gt;Cholera... miałem napisać coś jeszcze, ale Ł. mnie rozproszył... ;p&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak w ogóle to niewiele się zmieniło. Miałem zmienić fryzurę, ale nic z tego nie wyszło, może jeszcze mi się uda w tym miesiącu. Mam nadzieję. Poza tym parę problemów, które już minęły, w tym kilka naprawdę poważnych. Ale to już za mną. Teraz czekam tylko do jutra. Jak już jutro minie, będę wolny. Prawie. Ale już najgorsze będzie za mną. Cisza, spokój i ja. "potrzebuję czułości" właśnie zabrzmiało w piosence... Całkiem przypadkiem. A jednak... potrzebuję czułości, fakt. Jakoś to będzie. Jest lepiej niż było. O wiele lepiej. Chyba jednak coś udało mi się już zmienić. Dziękuję, Paweł.&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://th02.deviantart.com/fs26/300W/i/2008/304/3/d/Tears_Of_The_Fallen_by_FiroTechnics.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 300px; height: 450px;" src="http://th02.deviantart.com/fs26/300W/i/2008/304/3/d/Tears_Of_The_Fallen_by_FiroTechnics.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-2479309314407699087?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/2479309314407699087/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/tylko-wino-i-spiew.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2479309314407699087'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2479309314407699087'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/tylko-wino-i-spiew.html' title='Tylko wino i śpiew'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3898587281422967585</id><published>2009-06-02T07:39:00.000+02:00</published><updated>2009-06-02T15:09:18.560+02:00</updated><title type='text'>Hallelujah</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;a href="http://banysrc.wrzuta.pl/audio/43nPzx1vJxH/rufus_-_hallelujah_alleluja" target="_blank"&gt;&lt;img src="http://www.wrzuta.pl/images_2/audio.gif" alt="Rufus - Hallelujah / Alleluja" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba wszystko o mnie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;                                  I've heard there was a secret chord&lt;br /&gt;That David played, and it pleased the Lord&lt;br /&gt;But you don't really care for music, do you?&lt;br /&gt;It goes like this, the fourth, the fifth&lt;br /&gt;The minor fall, the major lift&lt;br /&gt;The baffled king composing Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Your faith was strong but you needed proof&lt;br /&gt;You saw her bathing on the roof&lt;br /&gt;Her beauty and the moonlight overthrew you&lt;br /&gt;She tied you to a kitchen chair&lt;br /&gt;She broke your throne, she cut your hair&lt;br /&gt;And from your lips she drew the Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maybe I've been here before&lt;br /&gt;I know this room, I've walked this floor&lt;br /&gt;I used to live alone before I knew you&lt;br /&gt;I've seen your flag on the marble arch&lt;br /&gt;Love is not a victory march&lt;br /&gt;It's a cold and it's a broken Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;There was a time you let me know&lt;br /&gt;What's real and going on below&lt;br /&gt;But now you never show it to me, do you?&lt;br /&gt;And remember when I moved in you?&lt;br /&gt;The holy dark was moving too&lt;br /&gt;And every breath we drew was Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maybe there's a God above&lt;br /&gt;And all I ever learned from love&lt;br /&gt;Was how to shoot at someone who outdrew you&lt;br /&gt;It's not a cry you can hear at night&lt;br /&gt;It's not somebody who's seen the light&lt;br /&gt;Its a cold and its a broken Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;Hallelujah, Hallelujah&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div id="tex" style="display: block;"&gt;                             &lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3898587281422967585?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3898587281422967585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/hallelujah.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3898587281422967585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3898587281422967585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/hallelujah.html' title='Hallelujah'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-4262350657767114566</id><published>2009-06-01T21:15:00.003+02:00</published><updated>2009-06-01T21:33:40.129+02:00</updated><title type='text'>Umówiłem się z Tobą na życie...</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;...a Ty jak zwykle się spóźniłeś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Nie wiem, już nie wiem. Może się z tym pogodziłem, może to już jest za mną. Ale tylko może. Raz już tak myślałem i co? Okazało się, że to wciąż mnie trzyma. Chyba nie potrafię się tego pozbyć. Chyba wciąż mam nadzieję. Na pewno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;A Ty?&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Jak zwykle...&lt;br /&gt;Spóźniłeś się,&lt;br /&gt;kilka miesięcy, kilka lat.&lt;br /&gt;Nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Tak. Teraz wydaje mi się, że już sobie z tym poradziłem. Ale powtarzam, tylko mi się wydaje. Tak bardzo chciałbym znów być z Tobą, dzielić Twoje radości, smutki, sekrety, dać Ci wszystko co tylko mogę Ci dać, wszystko co mam (co dał mi świat...). Powiedziałeś, że nie chcesz. Szanuję to, ale mimo wszystko, to silniejsze ode mnie.&lt;br /&gt;Tak bardzo chciałbym, byś wrócił.&lt;br /&gt;Tak bardzo chciałbym...&lt;br /&gt;A Ty?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Tylko jedno słowo. Jedno malutkie słowo, a będę tuż obok Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: right;"&gt;Chcesz?&lt;br /&gt;Nie?&lt;br /&gt;Zastanów się...&lt;br /&gt;Albo nie, nie zastanawiaj się.&lt;br /&gt;Broń Boże nie mów tego, co myślisz.&lt;br /&gt;Powiedz tylko to,&lt;br /&gt;co czujesz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: left;"&gt;Bo ja już nie wiem... już nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/SiQs49iA_SI/AAAAAAAAAGo/0UNCGHygZqM/s1600-h/sad_manx.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 320px; height: 318px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/SiQs49iA_SI/AAAAAAAAAGo/0UNCGHygZqM/s320/sad_manx.jpg" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5342444415069781282" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-4262350657767114566?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/4262350657767114566/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/umowiem-sie-z-toba-na-zycie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4262350657767114566'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4262350657767114566'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/06/umowiem-sie-z-toba-na-zycie.html' title='Umówiłem się z Tobą na życie...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/SiQs49iA_SI/AAAAAAAAAGo/0UNCGHygZqM/s72-c/sad_manx.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-9195976115143379490</id><published>2009-05-30T10:47:00.001+02:00</published><updated>2009-05-30T10:49:19.426+02:00</updated><title type='text'>L'Amour</title><content type='html'>Dzisiaj nie będę nic pisał więcej, choć mógłbym dużo, bo sporo się ostatnio u mnie działo, ale to następnym razem. Dziś tylko wstawiam klip, który dał mi mnóstwo pozytywnej energii, radości, siły, śmiechu. Nie wiem czemu, ale cały świat stał się piękniejszy. :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://video.interia.pl/player.js#29839,425,350"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-9195976115143379490?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/9195976115143379490/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/lamour.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9195976115143379490'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9195976115143379490'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/lamour.html' title='L&apos;Amour'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7842140712295259112</id><published>2009-05-22T20:34:00.003+02:00</published><updated>2009-05-22T20:52:04.666+02:00</updated><title type='text'>Tak jakby od nowa</title><content type='html'>Nic się nie zaczęło. Ale coś się skończyło. Nawet kilka cosiów. Mała wielka miłość, zasadnicza część nauki, kolejne uczucia, emocje. Pewne rzeczy wciąż trwają, bliskie znajomości, bliższe przyjaźnie. Dziękuję Wam :* Wy wiecie. A jak się nie czujecie członkami tego grona, a wydaje się wam, że powinno być inaczej, piszcie, może to po prostu jakieś małe nieporozumienie. Ale są też i zmiany. Zmiany we mnie, bo w okół mnie wciąż wszystko takie samo. Czuję w sobie jakąś siłę, która pcha mnie do szalonych raczej rzeczy. Bo np. całkowita zmiana fryzury jako takiej jest rzeczą dość szaloną, choćby dlatego, że wbrew otoczeniu. I uśmiech. Uśmiech, choć czasem przez łzy, to wciąż bez zmian, wciąż ten sam uśmiech. Może nie najpiękniejszy, ale za to szczery. To coś daje mi siłę, bym mógł trzymać głowę wyprostowaną, by patrzeć wszystkiemu w oczy, by patrzeć wprost, przed siebie. Czasem jeszcze oglądam się za siebie, ale kto tego nie robi? Wychodzę z założenia, że jestem ja i jest cała reszta. Pewna forma indywdualizmu, wpisanego kolorami w szarość codzienności. Czasem bez ładu i składu, jak w tej notatce, ale jednak. Jest coś, co daje mi energię, moc, co pcha mnie wciąż do przodu, choć czasem nie mam już sił iść dalej, ale idę bo muszę, bo nie mam innego wyjścia. Szkoda tylko, że nie jest to ktoś... ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/aHjiS824dVY&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/aHjiS824dVY&amp;hl=en&amp;fs=1&amp;color1=0xe1600f&amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7842140712295259112?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7842140712295259112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/tak-jakby-od-nowa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7842140712295259112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7842140712295259112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/tak-jakby-od-nowa.html' title='Tak jakby od nowa'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-9097981106812395748</id><published>2009-05-21T17:27:00.006+02:00</published><updated>2009-05-21T18:22:39.973+02:00</updated><title type='text'>Justyna Steczkowska - Czas</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center; color: rgb(102, 51, 0);"&gt;Wiosną lub początkiem lata&lt;br /&gt;Pamięć figle płata&lt;br /&gt;Ktoś do ucha szepnął wierszem&lt;br /&gt;Słowa przenajszczersze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mówił: popatrz, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ja kocham&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Ta chwila złota, niechaj trwa&lt;/span&gt; choć&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas będzie chciał na gorsze zmienić nas&lt;br /&gt;Ja pozwolę nam tu trwać&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Wiem, że nas na taką miłość stać&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Uwierz proszę w nas&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zimą lub jesienią słotną&lt;br /&gt;Pamięć mam ulotną&lt;br /&gt;Gdy się aura stała szpetna&lt;br /&gt;Nikt do ucha już nie szeptał&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie mówił&lt;/span&gt;: popatrz, &lt;span style="font-style: italic;"&gt;ja kocham&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przyszła ochota, prysnął czar&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo &lt;span style="font-style: italic;"&gt;czas&lt;/span&gt; nagle dziwnie pozamieniał nas&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie pozwolił nam tu trwać&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Choć nas na tę miłość było stać&lt;br /&gt;Nie uwierzył&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas nagle dziwnie pozamieniał nas&lt;br /&gt;Nie pozwolił nam tu trwać&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Choć nas na tę miłość było stać&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;Nie uwierzył w Nas&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/3UFNs7mk27U&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0xe1600f&amp;amp;color2=0xfebd01"&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/3UFNs7mk27U&amp;amp;hl=en&amp;amp;fs=1&amp;amp;color1=0xe1600f&amp;amp;color2=0xfebd01" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-9097981106812395748?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/9097981106812395748/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/wiosna-lub-poczatkiem-lata-pamiec-figle.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9097981106812395748'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9097981106812395748'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/wiosna-lub-poczatkiem-lata-pamiec-figle.html' title='Justyna Steczkowska - Czas'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3419048420240251786</id><published>2009-05-19T21:49:00.004+02:00</published><updated>2009-05-19T22:58:28.713+02:00</updated><title type='text'>Dziękuję</title><content type='html'>Przyjaźń to wszystko co mam,&lt;br /&gt;bo prócz tego nie posiadam nic.&lt;br /&gt;Ktoś odszedł, kiedy stał się dla mnie wszystkim.&lt;br /&gt;Skoro był wszystkim, teraz nie mam nic.&lt;br /&gt;No, poza przyjaźnią...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było tak niedawno,&lt;br /&gt;pamiętam,&lt;br /&gt;niby nic.&lt;br /&gt;Zwykłe spotkanie na ulicy,&lt;br /&gt;do którego w ogóle nie byłem przekonany.&lt;br /&gt;Było warto.&lt;br /&gt;Było warto być niepewnym,&lt;br /&gt;cichym,&lt;br /&gt;szczęśliwym,&lt;br /&gt;kochającym,&lt;br /&gt;było warto cierpieć,&lt;br /&gt;płakać,&lt;br /&gt;kochać wbrew wszystkiemu,&lt;br /&gt;było warto być.&lt;br /&gt;Zawsze wtedy Ty byłaś gdzieś w pobliżu.&lt;br /&gt;Razem ze swoim uśmiechem,&lt;br /&gt;dobrym słowem,&lt;br /&gt;szaleństwem,&lt;br /&gt;nawet własnymi problemami.&lt;br /&gt;W sumie, nie wiem czy to przyjaźń,&lt;br /&gt;ale zdaje mi się, że tak.&lt;br /&gt;Napisałaś kiedyś coś, czego nigdy nie zapomnę.&lt;br /&gt;To coś było dla mnie wystarczającym dowodem&lt;br /&gt;przyjaźni.&lt;br /&gt;Może to wszystko nie o Tobie,&lt;br /&gt;ale na pewno do Ciebie.&lt;br /&gt;Dziękuję&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;B. :* &lt;img style="margin: 0px auto 10px; display: block; text-align: center; cursor: pointer; width: 391px; height: 582px;" src="http://fc09.deviantart.com/fs41/i/2009/005/5/f/Bound_by_Friendship_by_ALittleDeviant.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3419048420240251786?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3419048420240251786/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/dziekuje.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3419048420240251786'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3419048420240251786'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/dziekuje.html' title='Dziękuję'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-271780472323819202</id><published>2009-05-15T22:57:00.008+02:00</published><updated>2009-05-16T00:32:16.228+02:00</updated><title type='text'>Rozprawa z samym sobą bez wniosku</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: right;"&gt;Mówi się, że nadzieja matką głupich jest,&lt;br /&gt;ale każdą matkę trzeba kochać.&lt;br /&gt;Mówi się, że ona umiera ostatnia,&lt;br /&gt;dlatego wciąż czekam, że może zadzwonisz,&lt;br /&gt;zapukasz do mych drzwi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pusty, zimny dom,&lt;br /&gt;tuż obok mnie o wiele zimniejsze i bardziej puste łóżko.&lt;br /&gt;Ten dzień, ten wieczór, ta noc...&lt;br /&gt;Nie tak to wszystko miało wyglądać.&lt;br /&gt;Mieliśmy być szczęśliwi, radośni,&lt;br /&gt;nie myśleć o tym wszystkim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wciąż powtarzam, teraz już tylko sobie,&lt;br /&gt;że nie dałeś sobie szansy,&lt;br /&gt;a mogłeś.&lt;br /&gt;I wciąż stwierdzam, że tego nie rozumiem,&lt;br /&gt;nie pojmuję, nie jestem w stanie.&lt;br /&gt;Bo dla mnie każdy smutek znika w chwili szczęścia.&lt;br /&gt;Dla Ciebie to było zbyt wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chociaż wiem, wciąż nie wierzę,&lt;br /&gt;wciąż mam nadzieję, która nigdy nie umrze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Boję się tylko jednego,&lt;br /&gt;że kiedyś znów będzie pięknie i wspaniale,&lt;br /&gt;a Ty wrócisz.&lt;br /&gt;Wiem, że nie będę w stanie odmówić.&lt;br /&gt;Wiem też, że i tak powiesz, że tak się nie stanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, wiem, wiem...&lt;br /&gt;Ja to wszystko wiem...&lt;br /&gt;Ale to silniejsze jest ode mnie, nie potrafię inaczej.&lt;br /&gt;Ktoś zapytał, jak zapomnieć, kiedy serce wciąż płonie?&lt;br /&gt;Też pytałem, ale poznałem odpowiedź.&lt;br /&gt;Nie da się zapomnieć.&lt;br /&gt;Można tylko tylko przygasić płomień,&lt;br /&gt;który jeśli jest prawdziwy,&lt;br /&gt;nigdy nie zgaśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz jest mi już tylko przykro,&lt;br /&gt;że byłem na tyle nieudolny,&lt;br /&gt;że nie byłem w stanie pokazać Ci jak wiele mogłeś zyskać.&lt;br /&gt;Będę więc żyć ze świadomością porażki,&lt;br /&gt;mimowolnie próbując to naprawić,&lt;br /&gt;chociaż cały ten sprzęt jest do wyrzucenia.&lt;br /&gt;Czas wyrzucić się na śmietnik,&lt;br /&gt;pozbierać wszystkie swoje brudy,&lt;br /&gt;dać wszystkiemu spokój.&lt;br /&gt;Czas stąd odejść, zostając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co było, a nie jest...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To na zawsze będę nosić w swoim sercu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiem, że warto. Co byś nie mówił, po prostu wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo ja i tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://fc05.deviantart.com/fs21/i/2007/258/a/1/The_Rain_by_Destinyfall.jpg"&gt;&lt;img style="margin: 0pt 0pt 10px 10px; float: right; cursor: pointer; width: 400px; height: 485px;" src="http://fc05.deviantart.com/fs21/i/2007/258/a/1/The_Rain_by_Destinyfall.jpg" alt="" border="0" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-271780472323819202?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/271780472323819202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/rozprawa-z-samym-soba-bez-wniosku.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/271780472323819202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/271780472323819202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/rozprawa-z-samym-soba-bez-wniosku.html' title='Rozprawa z samym sobą bez wniosku'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-2889275849984872397</id><published>2009-05-12T20:54:00.001+02:00</published><updated>2009-05-12T20:54:57.633+02:00</updated><title type='text'>.</title><content type='html'>I świadomość, że mogło być zupełnie inaczej, piękniej, wspanialej, szczęśliwiej...&lt;br /&gt;Ale nie... Nie byłeś w stanie...&lt;br /&gt;A ja?&lt;br /&gt;Ja już przestałem się liczyć dla samego siebie. Dla innych? Ech...&lt;br /&gt;Mam ochotę skończyć wszystkie swoje problemy jednym pociągnięciem... tak jak Ty chciałeś.&lt;br /&gt;Ale nie. Nie zrobię tego. Nie dbam już o siebie, bo mnie już nie ma. Ale chcę oszczędzić przykrości rodzinie, przyjaciołom, Tobie.&lt;br /&gt;To nic...&lt;br /&gt;Ja i tak...&lt;br /&gt;Bez zmian...&lt;br /&gt;Sam.&lt;br /&gt;Nawet bez samego siebie...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-2889275849984872397?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/2889275849984872397/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/blog-post_3422.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2889275849984872397'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/2889275849984872397'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/blog-post_3422.html' title='.'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3470846393538515664</id><published>2009-05-12T16:43:00.001+02:00</published><updated>2009-05-12T16:46:55.000+02:00</updated><title type='text'>;(</title><content type='html'>Świat przestał istnieć.&lt;br /&gt;Nie ma już nic.&lt;br /&gt;Nie ma już nas.&lt;br /&gt;Nie ma już mnie.&lt;br /&gt;Na własne życzenie zrezygnowałeś z szczęścia i miłości.&lt;br /&gt;Nie ma już nic.&lt;br /&gt;Przestałem istnieć.&lt;br /&gt;Tylko pustka, ciemność i ból.&lt;br /&gt;I Miłość... ;(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3470846393538515664?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3470846393538515664/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/blog-post_12.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3470846393538515664'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3470846393538515664'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/blog-post_12.html' title=';('/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-8660451350256207519</id><published>2009-05-12T14:45:00.002+02:00</published><updated>2009-05-12T14:48:01.272+02:00</updated><title type='text'>:(</title><content type='html'>Kiedy już miało być tak dobrze, tak wspaniale,&lt;br /&gt;wszystko zaczęło się sypać, walić.&lt;br /&gt;Ja tak nie chcę, nie potrafię.&lt;br /&gt;Nie odchodź.&lt;br /&gt;Proszę.&lt;br /&gt;Jesteś wszystkim tym, co mam.&lt;br /&gt;Bez Ciebie nie istnieję. :(&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-8660451350256207519?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/8660451350256207519/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8660451350256207519'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8660451350256207519'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/blog-post.html' title=':('/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-1839942126381471764</id><published>2009-05-09T19:25:00.004+02:00</published><updated>2009-05-09T19:58:15.222+02:00</updated><title type='text'>Coś | Kiedyś...</title><content type='html'>Sporo się ostatnio działo. Ale najważniejsze jest to, że kocham. Jednak potrafię, choć już się bałem, że może być z tym cienko. Szkoda tylko, że nie jest to dobrze widziana miłość. Ostatnio coraz częściej myślę o tym, dlaczego inni mogą, a ja nie, dlaczego niemal wszyscy mogą chodzić po ulicach trzymając się za ręce, obejmując się, całując, czasem nawet zbyt namiętnie i innymi to nie przeszkadza, a ja, za coś takiego mógłbym pożegnać się z życiem, zdrowiem bądź spokojem psychicznym. Świadomość tego cholernie mnie przytłacza. Strasznie ciężko powstrzymać mi się przed tym. Tak wiele bym chciał, widać to za dużo. Za dużo dla ludzi, którzy rozumieją tylko miłość własną. Czyli dla większości. Myślę też o powiedzeniu o tym rodzinie. Chciałbym jak najszybciej, szkoda tylko, że i tu są osoby, które nie potrafią czegoś zrozumieć. Ale to nieważne. Nie obchodzi mnie to, czy to zaakceptują czy nie. Po prostu nie chcę już dłużej się ukrywać. No i poważnie pokłóciłem się z mamą. Ale na szczęście już po wszystkim, jest OK. Tylko wciąż mi szkoda, że nie widzi tego, że w domu się duszę. Szkoda, że pewnie też nie rozumie tego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bądź balsamem na mój ból,&lt;br /&gt;moje rany, bądź już mój.&lt;br /&gt;Pozwól, że nikomu Cię nie oddam,&lt;br /&gt;zostań tutaj, o to błagam,&lt;br /&gt;zrobię wszystko, co Ty chcesz,&lt;br /&gt;byleś przy mnie był, Ty wiesz.&lt;br /&gt;Czasem ciężko bywa, źle&lt;br /&gt;układa się nam życie swe,&lt;br /&gt;ale wiem, będzie dobrze już,&lt;br /&gt;szczęście nasze jest tuż tuż.&lt;br /&gt;Szkoda tylko i bardzo żałuję,&lt;br /&gt;że to już nie długo, czuję,&lt;br /&gt;jak to szczęście przecieka&lt;br /&gt;między palcami, jak ucieka.&lt;br /&gt;Chciałbym przestać o tym myśleć,&lt;br /&gt;ale nie potrafię. Chociaż powiem kiedyś: Leć!&lt;br /&gt;Ty polecisz, a ja wiem, zostaną wspomnienia,&lt;br /&gt;codziennie wynurzane z cienia&lt;br /&gt;i szczęście kojarzone z bólem,&lt;br /&gt;kiedy myślę, że przytulę&lt;br /&gt;Ciebie, a tu pustka obok mnie,&lt;br /&gt;bo to fakt, nie będzie Cię.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-1839942126381471764?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/1839942126381471764/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/cos-kiedys.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1839942126381471764'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/1839942126381471764'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/05/cos-kiedys.html' title='Coś | Kiedyś...'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-902740813160156434</id><published>2009-04-29T22:49:00.002+02:00</published><updated>2009-04-29T22:55:13.904+02:00</updated><title type='text'>Nie myślmy</title><content type='html'>Przyjdzie taki czas&lt;br /&gt;smutny czas&lt;br /&gt;pełen rozpaczy i nieszczęścia&lt;br /&gt;pełen wszystkiego tego&lt;br /&gt;czego nigdy byśmy nie chcieli zaznać&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjdzie taki czas&lt;br /&gt;kiedy Cię nie będzie&lt;br /&gt;a to że czuję Twój zapach&lt;br /&gt;będzie tylko złudzeniem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjdzie taki czas&lt;br /&gt;w którym będziesz już tylko&lt;br /&gt;w wspomnieniach&lt;br /&gt;a ja&lt;br /&gt;będę czekać&lt;br /&gt;aż one znowu ożyją&lt;br /&gt;na kilka dni&lt;br /&gt;na jakiś czas&lt;br /&gt;co jakiś czas&lt;br /&gt;na kilka chwil&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale teraz nie warto&lt;br /&gt;nie myślmy o tym&lt;br /&gt;jest dobrze&lt;br /&gt;i będzie wiem to&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie myślmy o tym&lt;br /&gt;jest dobrze&lt;br /&gt;wspaniale&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie myślmy o tym&lt;br /&gt;nie warto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie marnujmy czasu&lt;br /&gt;Nie myślmy&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;span style="font-style: italic;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-902740813160156434?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/902740813160156434/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/nie-myslmy.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/902740813160156434'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/902740813160156434'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/nie-myslmy.html' title='Nie myślmy'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-487955021054170134</id><published>2009-04-26T21:57:00.002+02:00</published><updated>2009-04-26T22:10:37.864+02:00</updated><title type='text'>***</title><content type='html'>Co chciałbyś ode mnie usłyszeć?&lt;br /&gt;Powiem Ci wszystko&lt;br /&gt;całkowicie szczerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że kocham&lt;br /&gt;Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że szaleję&lt;br /&gt;za Tobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że oddycham&lt;br /&gt;Twoim powietrzem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że jestem&lt;br /&gt;tuż obok Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że żyję&lt;br /&gt;tylko dla Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że myślę&lt;br /&gt;o Tobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że zrobię wszystko&lt;br /&gt;dla Ciebie, co tylko byś chciał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę, żebyś był smutny,&lt;br /&gt;nie do twarzy Ci w tym.&lt;br /&gt;Soczyste kolory tęczy mienią się sobą&lt;br /&gt;w Twoim każdym uśmiechu.&lt;br /&gt;Bez względu na wszystko, na wszystkich i na nic.&lt;br /&gt;Jestem i będę&lt;br /&gt;zaraz tuż obok.&lt;br /&gt;Abyś mógł objąć, przytulić się.&lt;br /&gt;Abyś mógł być razem ze mną.&lt;br /&gt;Abyś śmiał się bez przerwy,&lt;br /&gt;bez względu, po prostu.&lt;br /&gt;Nie jest ważne gdzie, czy tu, czy tam.&lt;br /&gt;Nieważne, czy razem, czy osobno.&lt;br /&gt;Czasem inaczej się zdaje, czasem brak nadziei.&lt;br /&gt;Ale ja wiem, Ty też, że zawsze będziemy obok siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-487955021054170134?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/487955021054170134/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/blog-post.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/487955021054170134'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/487955021054170134'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/blog-post.html' title='***'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-8733688302321211779</id><published>2009-04-18T14:40:00.004+02:00</published><updated>2009-05-16T10:43:35.039+02:00</updated><title type='text'>Bajka</title><content type='html'>Daleko stąd i daleko stamtąd&lt;br /&gt;Mały świat rozkwitał po kolejnej zimie&lt;br /&gt;Stawał się piękniejszy wspanialszy&lt;br /&gt;Jakże cudowny i niewyobrażalny&lt;br /&gt;Szczęśliwy i nie do pojęcia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak samo jak my cienie ludzkości&lt;br /&gt;Zdaje nam się żeśmy szczęśliwi&lt;br /&gt;Bo czy jesteśmy tak naprawdę&lt;br /&gt;Czy może faktycznie nam się zdaje&lt;br /&gt;Dlatego jest to nie do pojęcia&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przestrzeni nieokreślonej&lt;br /&gt;Siedzi i myśli taki człowiek&lt;br /&gt;Również nieokreślony&lt;br /&gt;O czym myśleć nie powinien&lt;br /&gt;Jest człowiekiem czy tylko jego cieniem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zgubne myślenie&lt;br /&gt;Wypacza umysł wprowadza chaos&lt;br /&gt;Zabija od środka zabija duszę&lt;br /&gt;i osobowość&lt;br /&gt;Stajemy się płytcy bez naszej woli&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdzieś tam daleko i blisko&lt;br /&gt;Dzieje się coś czego nie pojmujemy&lt;br /&gt;Dziejemy się my których też nie rozumiemy&lt;br /&gt;Stajemy się ludźmi zwilżeni deszczem szczęścia&lt;br /&gt;Suchym i gorzkim&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak daleko jak nie sięga nikt żywy i umarły&lt;br /&gt;Mają miejsce cuda o których marzymy&lt;br /&gt;To jest właśnie szczęście które z marnego cienia&lt;br /&gt;Czyni wspaniałego człowieka&lt;br /&gt;Bajki zazwyczaj są nierealne&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-8733688302321211779?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/8733688302321211779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/daleko.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8733688302321211779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8733688302321211779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/daleko.html' title='Bajka'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-4155832294212326702</id><published>2009-04-14T20:09:00.004+02:00</published><updated>2009-04-18T14:53:57.080+02:00</updated><title type='text'>Coś | Przesłanie</title><content type='html'>Coś bym chciał, ale nie wiem co. W ogóle taki jakiś niezdecydowany jestem. O co chodzi? Tofik chce mnie namówić na photobloga. Ale ja nie chcę. Po co mi? Nie mam żadnych fotek, nie robię, no lubię robić, ale nie mam aparatu, nie mam za wielu zdjęć w ogóle, z czego większość to fotki mnie. Zresztą i tak uważam, że ten blog mi wystarczy. Tu chyba też można jakoś wrzucać fotki, nawet na pewno.&lt;br /&gt;W ogóle ciężko mi się trochę znaleźć w nowym środowisku. Jeszcze się burzą, że nic nie mówię. To ja się pytam - spoko, ale co mam mówić? :D I się tylko głupio śmieję. Jakby nie mogło być wszystko od razu ok. Tak sobie pstryknę palcami i będzie gites. :D Nie no, jakoś to będzie, i tak ich lubię. :D&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przesłanie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co to jest przesłanie?&lt;br /&gt;Jaki to wiersz z przesłaniem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo to, co chcę powiedzieć,&lt;br /&gt;To jest przesłanie.&lt;br /&gt;To, co chcę przekazać,&lt;br /&gt;to też przesłanie.&lt;br /&gt;Wszysto co piszę jest&lt;br /&gt;w sobie już przesłaniem.&lt;br /&gt;Więc czemu ludzie mnie pytają&lt;br /&gt;co chcę przekazać?&lt;br /&gt;Jakie to niesie przesłanie?&lt;br /&gt;Przesłanie.&lt;br /&gt;Sranie w banie.&lt;br /&gt;Wybaczcie, że do rymu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie widać? Nie wiadomo?&lt;br /&gt;Przecież wyraźnie piszę,&lt;br /&gt;dokładnie stawiam każdą literę.&lt;br /&gt;Coś jest nieczytelne?&lt;br /&gt;Nie. Więc o co chodzi?&lt;br /&gt;Czemu wszyscy mnie pytają,&lt;br /&gt;co chciałem przekazać.&lt;br /&gt;Przecież widać, wszystko można&lt;br /&gt;wyczytać.&lt;br /&gt;Więc jak można, to czemu ludzie&lt;br /&gt;nie czytają.&lt;br /&gt;Tak trudno? Wystarczy złożyć litery&lt;br /&gt;i odczytać sens. To nie takie trudne.&lt;br /&gt;I co ważne -&lt;br /&gt;można zrobić samemu.&lt;br /&gt;Bez żadnej pomocy.&lt;br /&gt;Moja poezja nie jest trudna.&lt;br /&gt;To w ogóle jest poezja.&lt;br /&gt;Nieważe. To, co piszę, nie jest trudne.&lt;br /&gt;Więc nie pytajcie o przesłanie,&lt;br /&gt;o przekaz, bo jest tym, co pisze.&lt;br /&gt;Przepraszam, tym, co jest napisane.&lt;br /&gt;Czytajcie. To wystarczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS. Mam już rezerwację na wiersz xD&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-4155832294212326702?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/4155832294212326702/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/cos.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4155832294212326702'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4155832294212326702'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/cos.html' title='Coś | Przesłanie'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7230607449269534582</id><published>2009-04-04T22:49:00.003+02:00</published><updated>2009-04-04T23:07:33.874+02:00</updated><title type='text'>Marzę</title><content type='html'>Marzę o świecie szerokim,&lt;br /&gt;O jasnym słońcu na niebie.&lt;br /&gt;Marzę o dłoni, którą będę mógł trzymać,&lt;br /&gt;i o ciele, które będę mógł objąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzę o wszystkim, co da mi szczęście.&lt;br /&gt;Marzę o tobie, kimkolwiek jesteś.&lt;br /&gt;Marzę, choć chyba nie wiem, czym są marzenia,&lt;br /&gt;o rzeczach nie do spełnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niby jestem, a jakby mnie nie było.&lt;br /&gt;Nic z tego nie rozumiem, o co mi chodziło?&lt;br /&gt;Marzę, też nie wiem o czym,&lt;br /&gt;o wszystkim i całkiem o niczym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym też marzyć, tak w ogóle,&lt;br /&gt;bo może ja nie wiem, co to znaczy.&lt;br /&gt;Co znaczy marzyć, być wiernym marzeniom,&lt;br /&gt;Co znaczy kochać, być wiernym wspomnieniom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę i myślę. Nie... nic już nie wymyślę.&lt;br /&gt;Wypaliłem się, jak stara świeca,&lt;br /&gt;której nie da się już odpalić - knot się połamał,&lt;br /&gt;wosk do szczętu zjełczał.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzę, by być kimś lepszym. Kimś innym.&lt;br /&gt;Marzę, bo jestem zły, pozbawiony sensu,&lt;br /&gt;niereformowalny. Marzę, bo myślę,&lt;br /&gt;że to coś pomoże.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam szans. Przegrałem. Monitor już dawno&lt;br /&gt;zapłonął napisem game over.&lt;br /&gt;Spaliłem się, nie zostało nic, nawet marny pył rozwiał się na wietrze.&lt;br /&gt;Nie ma już nic, już nie istnieję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marzę, by wrócić, by naprawić zniszczenia&lt;br /&gt;spowodowane tornadem swej osobowości.&lt;br /&gt;By nie być już tym, kim byłem.&lt;br /&gt;I marzę, choć wiem, że to niemożliwe.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7230607449269534582?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7230607449269534582/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/marze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7230607449269534582'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7230607449269534582'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/04/marze.html' title='Marzę'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-606594116905847808</id><published>2009-03-11T18:50:00.002+01:00</published><updated>2009-03-11T20:49:19.714+01:00</updated><title type='text'>Bez tytułu</title><content type='html'>Chwila wytchnienia. Od poezji, marnej, bo marnej, ale poezji. Ten blog to liryka mojej duszy, choć pewne rzeczy trudno ubrać w formę wiersza. Wierszem, fakt, faktem, powiedzieć można wszystko, ale nie jest to łatwe, a czasem lżej jest napisać coś po prostu, po kolei, słowo za słowem, do pełnych linii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życzę sobie wszystkiego najlepszego, szczęścia, zdrowia, powodzenia. I wszystkiego najlepszego, i szczęścia, i zdrowia, i powodzenia. I jeszcze najlepszego wszystkiego, bo dawno nie dostałem życzeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałem o czymś pisać, ale zapomniałem, bo piszę tą notkę już kilka godzin z przerwami na różne inne zajęcia.&lt;br /&gt;Do następnego.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-606594116905847808?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/606594116905847808/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/03/bez-tytuu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/606594116905847808'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/606594116905847808'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/03/bez-tytuu.html' title='Bez tytułu'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-5727332251485864484</id><published>2009-03-02T22:48:00.002+01:00</published><updated>2009-03-02T22:50:38.430+01:00</updated><title type='text'>Apollo, kocham Cię</title><content type='html'>Mój Apollo&lt;div&gt;Jedyny.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jesteś moim bóstwem,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;obiektem westchnień,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;skrytym marzeniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jesteś bogiem,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;gdzieś daleko,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;w świecie nieosiągalnym,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;w sferze, do której nie mam&lt;/div&gt;&lt;div&gt;dostępu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Schodzisz do mnie,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;nawiedzasz moją rzeczywistość,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;czyniąc ją nierzeczywistą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;A ja...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja boję się, że to wszystko&lt;/div&gt;&lt;div&gt;będzie tylko snem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I budząc się rankiem&lt;/div&gt;&lt;div&gt;umrę z rozpaczy,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;że znów jesteś tylko moim marzeniem.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Apollo,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kocham Cię.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-5727332251485864484?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/5727332251485864484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/03/apollo-kocham-cie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5727332251485864484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5727332251485864484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/03/apollo-kocham-cie.html' title='Apollo, kocham Cię'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-5692165007418654514</id><published>2009-02-07T00:43:00.003+01:00</published><updated>2009-02-07T00:56:18.990+01:00</updated><title type='text'>Słońce</title><content type='html'>Stoję na plaży, stoję sam.&lt;br /&gt;Słucham szumu fal, słucham sam.&lt;br /&gt;Patrzę na słońce, patrzę sam.&lt;br /&gt;Moje Słońce...&lt;br /&gt;Choć Cię nie ma, wiem, że jesteś.&lt;br /&gt;Nie widzę, nie czuję, nie słyszę,&lt;br /&gt;ale wisisz ponad morzem, tam, przede mną.&lt;br /&gt;Choć Cię nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje Słońce...&lt;br /&gt;Świecisz bardzo jasno, dzięki Tobie widzę wszystko.&lt;br /&gt;Moje Słońce, gdybyś zgasło,&lt;br /&gt;cóż by się ze mną stało? Nie widziałbym nic.&lt;br /&gt;Byłbym nikim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czuję, jak Twoje ciepłe promienie&lt;br /&gt;delikatnie muskają moją twarz.&lt;br /&gt;Czuję, jak pieścisz moje ciało swoim ciepłem.&lt;br /&gt;Widzę, jak pokazujesz mi kolory tęczy przez moje zamknięte oczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje Słońce...&lt;br /&gt;Nie jesteśmy doskonali, ani ja, ani Ty.&lt;br /&gt;Jesteś jednak wszystkim tym, co mam,&lt;br /&gt;więc bez względu na wszystko, jesteś dla mnie doskonałe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po co wiersze, po co ta liryka, skoro i tak jej nie widać?&lt;br /&gt;Równie dobrze, można by to zamienić na prozę, zwykły, ciągły tekst.&lt;br /&gt;Ale tak jakby łatwiej.&lt;br /&gt;Chociaż prosto w oczy, to tak jakby nie prosto w Twoje.&lt;br /&gt;Takie uniwersum, do każdego. Choć do Ciebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słońce moje...&lt;br /&gt;Ty wiesz...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-5692165007418654514?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/5692165007418654514/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/02/sonce.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5692165007418654514'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/5692165007418654514'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/02/sonce.html' title='Słońce'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3595200224679397406</id><published>2009-01-28T22:05:00.002+01:00</published><updated>2009-01-28T22:14:40.046+01:00</updated><title type='text'>Chwała!</title><content type='html'>Ave Cezarowi!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Cesarzu!&lt;br /&gt;Spocznij no na tronie swym,&lt;br /&gt;Na swej tłustej rzyci.&lt;br /&gt;Na czystym złocie usiądź.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Cesarzu!&lt;br /&gt;I patrzaj gdzie okiem swym sięgniesz,&lt;br /&gt;to wszystko twoje.&lt;br /&gt;Cała twoja własność,&lt;br /&gt;cała rozkosz, całe życie.&lt;br /&gt;Co drugi orgazm&lt;br /&gt;spowodowany własną boskością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Cesarzu!&lt;br /&gt;Samozachwyt!&lt;br /&gt;Samogwałt!&lt;br /&gt;Nikt bowiem nie chce&lt;br /&gt;kochać się z tobą,&lt;br /&gt;boś tłusty, brzydki i chamski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Cesarzu!&lt;br /&gt;Dzięki ci, panie, za twą sztukę:&lt;br /&gt;twój śpiew, twój taniec, twe rzeźby i obrazy.&lt;br /&gt;Ohydztwa, wyraz odrazy.&lt;br /&gt;Śpiew twój uszkadza słuch,&lt;br /&gt;rzeźby wywołują lęki,&lt;br /&gt;obrazy powodują wymioty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Cesarzu!&lt;br /&gt;Chwała Nędzy i chwała Rozpaczy!&lt;br /&gt;Oby życie ci, Cesarzu, szybko minęło.&lt;br /&gt;Oby życie nam, Cesarzu, minęło szybciej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Cesarzu!&lt;br /&gt;Za twe hojne dary wypijmy,&lt;br /&gt;boś dawcą łatwej i szybkiej śmierci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Cesarzu!&lt;br /&gt;Żeby ta śmierć łatwa i szybka&lt;br /&gt;zapomniała o tobie.&lt;br /&gt;Żeby ta długa i okrutna&lt;br /&gt;miała cię na oku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chwała Cesarzu...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3595200224679397406?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3595200224679397406/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/chwaa.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3595200224679397406'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3595200224679397406'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/chwaa.html' title='Chwała!'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-7183695748202518564</id><published>2009-01-24T16:05:00.004+01:00</published><updated>2009-01-24T16:15:53.597+01:00</updated><title type='text'>Głos rozsądku</title><content type='html'>A może by coś napisać?&lt;br /&gt;Nie, nie napiszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;Nie chce mi się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Misie są w lesie.&lt;br /&gt;Nie denerwuj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To napisz coś.&lt;br /&gt;Nie. Mam cię gdzieś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego?&lt;br /&gt;Denerwujesz. Irytujesz. Kim jesteś?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Głosem rozsądku.&lt;br /&gt;Chyba nie moim.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie, nie twoim, ale wszystkich ludzi. Więc twoim także.&lt;br /&gt;Odwal się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napiszesz.&lt;br /&gt;Bo?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja tak chcę. Tak każę.&lt;br /&gt;Wypchaj się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisz!&lt;br /&gt;Ach!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisz!&lt;br /&gt;Nie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisz!&lt;br /&gt;Daj mi pióro. I kartkę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzisz jak pięknie i wspaniale jest pisać?&lt;br /&gt;Odpierdol się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Masz mnie dość?&lt;br /&gt;Mam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc będziesz pisał do końca swoich dni...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-7183695748202518564?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/7183695748202518564/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/gos-rozsdku.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7183695748202518564'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/7183695748202518564'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/gos-rozsdku.html' title='Głos rozsądku'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-9104945118409081352</id><published>2009-01-20T21:12:00.002+01:00</published><updated>2009-01-20T21:23:02.760+01:00</updated><title type='text'>Mowa</title><content type='html'>Mój bracie, jakże mi przykro,&lt;br /&gt;że leżysz tu w trumnie i najlepszym garniturze&lt;br /&gt;Spójrz na twarz od łez mokrą&lt;br /&gt;płaczę, bo to ja pisałem te słowa na murze&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mur był wysoki, pisałem Wolność! Równość!&lt;br /&gt;i Braterstwo! Lecz na murze wisiał drut kolczasty,&lt;br /&gt;który ranił moje dłonie&lt;br /&gt;Nic to, bo strażnik mi je odstrzelił&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skakałeś z radości, skakałeś przez mur&lt;br /&gt;wiedząc, że czeka cię śmierć&lt;br /&gt;Skakałeś z radości, skakałeś przez mur&lt;br /&gt;wiedziałeś, że umrzesz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedziałem i ja, lecz chciałeś&lt;br /&gt;mówiłeś, że nie, płakałeś&lt;br /&gt;chciałeś,&lt;br /&gt;wiedziałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś jestem wolny, ty pozostałeś więźniem do końca&lt;br /&gt;Dziś stoję nad tobą, ty leżysz martwy&lt;br /&gt;Śniłem to wtedy, tak, jak Kasandra&lt;br /&gt;Nie wierzyłeś, choć chciałeś, wiedziałem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoczyłeś przez mur swego serca&lt;br /&gt;Chciałeś mnie kochać występną miłością&lt;br /&gt;Skoczyłeś przez mur mego serca&lt;br /&gt;Zabiłem cię własnymi rękami&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Które później odrąbałem&lt;br /&gt;i schowałem do kieszeni Twojej marynarki&lt;br /&gt;żebyś pamiętał&lt;br /&gt;że też cię kochałem&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-9104945118409081352?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/9104945118409081352/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/mowa.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9104945118409081352'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/9104945118409081352'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/mowa.html' title='Mowa'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-4661082991012743136</id><published>2009-01-11T20:39:00.001+01:00</published><updated>2009-01-11T20:40:17.927+01:00</updated><title type='text'>Wspomnienie</title><content type='html'>Jest i nie ma. Było.&lt;br /&gt;Nie będzie.&lt;br /&gt;Bo to tylko wspomnienie.&lt;br /&gt;Abstrakcja, która dawno rozmyła się w rzeczywistości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-4661082991012743136?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/4661082991012743136/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/wspomnienie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4661082991012743136'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4661082991012743136'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/wspomnienie.html' title='Wspomnienie'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-8690235672570239189</id><published>2009-01-09T22:02:00.004+01:00</published><updated>2009-11-24T15:41:32.321+01:00</updated><title type='text'>*** [Tato]</title><content type='html'>Stałem w drzwiach do kuchni&lt;br /&gt;stałeś przede mną&lt;br /&gt;śmiałem się wywijając swoje ręce&lt;br /&gt;śmiałeś się ze mną&lt;br /&gt;Pamiętam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspomnienie z fotografii&lt;br /&gt;o którym nie mam pojęcia&lt;br /&gt;którego nigdy nie znałem&lt;br /&gt;odkąd pamiętam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie pamiętam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żałuję&lt;br /&gt;choć mam zasadę że w życiu niczego nie żałuję&lt;br /&gt;ale nie ma cię&lt;br /&gt;nie będzie&lt;br /&gt;mówią&lt;br /&gt;że odszedłeś na własne życzenie&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pytałem&lt;br /&gt;gdy zamykali trumnę&lt;br /&gt;czy będzie ci wygodnie?&lt;br /&gt;nie ciasno?&lt;br /&gt;pytałem&lt;br /&gt;nie rozumiałem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozumiem&lt;br /&gt;wiem że gdybyś był&lt;br /&gt;nie byłoby tego co jest&lt;br /&gt;Pytam co ważniejsze&lt;br /&gt;ty&lt;br /&gt;czy ja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wrócisz&lt;br /&gt;ja&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;będę pamiętał&lt;br /&gt;będę wspominał&lt;br /&gt;będę żałował&lt;br /&gt;będę tęsknił&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie było takiego szczęścia&lt;br /&gt;które zastąpiłoby nas&lt;br /&gt;twoje szelki&lt;br /&gt;twoja twarz&lt;br /&gt;twój uśmiech&lt;br /&gt;rzeczy o których nie mam pojęcia&lt;br /&gt;rzeczy z których mi smutno&lt;br /&gt;gdy słyszę o nich&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę tęsknił&lt;br /&gt;choć nigdy cię nie znałem&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;byłeś&lt;br /&gt;lecz nie pamiętam&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;nie ma cię&lt;br /&gt;nie będzie&lt;br /&gt;to lepiej&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-8690235672570239189?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/8690235672570239189/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/tato.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8690235672570239189'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/8690235672570239189'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/tato.html' title='*** [Tato]'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-4418485545203891528</id><published>2009-01-09T14:45:00.002+01:00</published><updated>2009-01-09T14:48:26.229+01:00</updated><title type='text'>Taka noc</title><content type='html'>W taką noc jak ta&lt;br /&gt;siedzę&lt;br /&gt;myśląc kim jestem&lt;br /&gt;gdzie&lt;br /&gt;z kim?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W taką noc jak ta&lt;br /&gt;maszeruję donikąd&lt;br /&gt;myśląc kim jestem&lt;br /&gt;jaki&lt;br /&gt;skąd idę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka noc&lt;br /&gt;jak ta&lt;br /&gt;niby jest a jednak jej nie ma&lt;br /&gt;nie ma nic&lt;br /&gt;prócz gwiazd na tym nocnym niebie&lt;br /&gt;i księżyca w pełni&lt;br /&gt;w którym widzę twoją twarz&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taką nocą wielbię księżyc&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-4418485545203891528?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/4418485545203891528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/taka-noc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4418485545203891528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/4418485545203891528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/taka-noc.html' title='Taka noc'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-3988542610633553814</id><published>2009-01-08T18:12:00.002+01:00</published><updated>2009-01-08T18:17:08.261+01:00</updated><title type='text'>In-Ter-Net</title><content type='html'>in&lt;br /&gt;w przestrzeni zawieszony&lt;br /&gt;ter&lt;br /&gt;w wieczności zawieszony&lt;br /&gt;net&lt;br /&gt;w duszach uwięziony&lt;br /&gt;inter&lt;br /&gt;między słowami&lt;br /&gt;ternet&lt;br /&gt;na łące idiotów&lt;br /&gt;innet&lt;br /&gt;w wierszu bez sensu&lt;br /&gt;terin&lt;br /&gt;bez ładu i składu&lt;br /&gt;netin&lt;br /&gt;przekleństwo autora&lt;br /&gt;netter&lt;br /&gt;po złej stronie świadomości&lt;br /&gt;internet&lt;br /&gt;w wierszu&lt;br /&gt;bez żadnego sensu&lt;br /&gt;w wierszu bezsensu&lt;br /&gt;w wierszach bezsensu&lt;br /&gt;w samym bezsensie&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-3988542610633553814?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/3988542610633553814/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/in-ter-net.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3988542610633553814'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/3988542610633553814'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/in-ter-net.html' title='In-Ter-Net'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2168419239972723630.post-605737224775397367</id><published>2009-01-08T17:53:00.002+01:00</published><updated>2009-01-08T18:05:33.375+01:00</updated><title type='text'>Domek na górze</title><content type='html'>Przyszedł Znikąd.&lt;br /&gt;Miał iść Donikąd.&lt;br /&gt;Ale nie poszedł.&lt;br /&gt;Zatrzymał się i rozglądnął.&lt;br /&gt;Spojrzał na lewo, na prawo.&lt;br /&gt;Potem w górę i za siebie.&lt;br /&gt;Nie spojrzał pod nogi.&lt;br /&gt;I przed siebie.&lt;br /&gt;Nie zobaczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Domek na górze.&lt;br /&gt;Stoi tu od wieków.&lt;br /&gt;Samotny, opuszczony.&lt;br /&gt;Piękny. Bo stary.&lt;br /&gt;Piękny. Bo jedyny.&lt;br /&gt;Piękny. Bo mój.&lt;br /&gt;Bo jego.&lt;br /&gt;Nasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zobaczył.&lt;br /&gt;Nie pominął - całe szczęście.&lt;br /&gt;Pół szczęścia, bo w końcu spojrzał.&lt;br /&gt;Przed siebie.&lt;br /&gt;Drugie pół, bo pod nogi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Domek na górze.&lt;br /&gt;I ja.&lt;br /&gt;I on.&lt;br /&gt;I my.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;All rights reserved.
Since 2009&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2168419239972723630-605737224775397367?l=cokolwiek-v.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/feeds/605737224775397367/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/domek-na-grze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/605737224775397367'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2168419239972723630/posts/default/605737224775397367'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://cokolwiek-v.blogspot.com/2009/01/domek-na-grze.html' title='Domek na górze'/><author><name>Vetox</name><uri>http://www.blogger.com/profile/15367166109467561126</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='24' height='32' src='http://1.bp.blogspot.com/_ncxsR9s3ut8/TEDZAAaiZAI/AAAAAAAAAK4/VGzU6sBlocM/S220/HPIM0794.JPG'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
